Kategoria: W Irlandii

  • Ten niedobry

    Pasażer poprosił mnie wczoraj o podanie numeru służbowego motorniczego który jechał przede mną. Niestety nie mogłem spełnić jego prośby ponieważ nie pamiętam kto jechał wcześniej. Szanowny pan poinformował mnie, że jest studentem prawa (to akurat mi koło dupy lata) i on wie, że ja mogę do dyspozytora się zgłosić i dowiedzieć itd. I tak zrobiłem. Dyspozytor w odpowiedzi przekazał mi, że incydent został zanotowany i klient jutro rano może zadzwonić do firmy i wszystkiego się dowie.

    Dojechalismy do Belgard, tam tez kończyłem swą trasę. Pechowy kierowca jeszcze był na przystanku. Szanowny pasażer podszedł do mnie i poprosił o mój numer więc dałem mu moje ID (karta z numerem, nazwiskiem i zdjęciem) a on pstryknął sobie fotkę  i powiedział, że do mnie to nic nie ma ale na wszelki wypadek 😉 Całe to zdarzenie obserwował kolega. Podszedł do mnie i mówi, żebym nigdy nie dawał swojego imienia ani numeru ani nic a nic i dopytywał o co chodzi.  Pewnie zapomniał otworzyć drzwi i pojechał 😉 no cóż zdarza się.

    A teraz będę ten najgorszy i nie dobry bo pozwoliłem pasażerowi donieść na kolegę.  Zobaczymy jak się sprawa rozwinie 😉

  • Coś zupełnie z innej beczki

    Tramwajowy pozdrawia z niebios 😉


    Marzenie od dawna w końcu spełnione. Trochę strachu było 😉 ale zabawa była przednia.

     

    A tak naprawdę leciałem na wakacje prywatnym własnym odrzutowcem i się popsuł i musiałem się ewakuować. Zabrałem na plecy swojego lokaja, bo tylko on robi najlepsze drinki

     

    A szalony jestem fakt, zawsze nim byłem…..lalalala

  • Rozbici i pobici

    Działo się dziś na obu liniach. Przełączałem się na radiu między czerwoną a zieloną co chwilę, bo nuda cisza i spokój. I wtem na czerwonej kolizja.Tramwaj uderzył w samochód, motorniczy poprosił o pomoc medyczną dla siebie ponieważ jest w szoku i takie tam.Nikt nie został ranny. Niby nic nadzwyczajnego. Przyjechała straż pożarna, bo tutaj też działają jako ambulans. No i pech chciał, że zahaczyli o odciąg i się zwarcie na sieci zrobiło. „Korki wybiło” od Point do Heuston. A najgorsze było to, że jeden z tramwajów zablokował przejazd na wlotowo-wylotowej drodze N4 tuż za przystankiem Heuston. A jak nie ma prądu to nie pojedzie ;).  Po kilku godzinach dowiedziałem się, że nasz kierowca (motorniczy) przejechał na czerwonym i to jego wina. Oj będzie kiepsko ;/.

    Na zielonej też było ciekawie. Jeden z kierowców poprosił o pilny telefon. Pewnie sprawa osobista jeśli nie chce tego przez radio mówić. Kilkanaście minut później już inny motorniczy przejął zmianę w/w a mechanicy pobierali monitoring z tramwaju. Się okazało, że  światła nie zmieniły się na zielone tam gdzie zmieniają się 999 razy na 1000 a na dodatek kierowca ów dotknął lub dobrze wystraszył rowerzystę, który notabene miał rację.

    No i teraz sprawa jest skomplikowana. Mamy dwóch driverów którzy zawinili i przejechali na czerwonym. Jeden ze stażem mniejszym i na umowie krótko terminowej i drugi z dużym „przebiegiem” i na umowie na stałe. Ciekawy jestem jakie zostaną podjęte decyzje  i jakie konsekwencje wyciągnięte od obu kierowców.

    Na zielonej doszło jeszcze do ataku na naszych ochroniarzy, chłopów wyrośniętych. Przyjechał ambulans były szwy zakładane, wybite szyby i krew na przystanku. Sprawcy nie ujęci niestety ale zdjęcia mają 😉 A niby tak miło i grzecznie jest na Green 😉