Kategoria: W Polsce

  • 7:15 -> 11:51 i 16:15 -> 19:54

    Dość już mam tych podwójnych szczytów. I żeby to jeszcze były nadgodziny to może bym to przeżył. To samo mam jeszcze pod koniec miesiąca ale chyba nie pójdę w sumie dwa dni opieki nad dzieckiem sie należą to może czas to wykorzystać.
    Godzina 18.20 z daleka widzę już koguty policyjne. Niedaleko bardzo felerne skrzyżowanie więc pomyślałem, że znów jakiś nie ostrożny kierowca coś wykombinował. Jadąc dalej zauważyłem, że to nie na skrzyżowaniu tylko 100 metrów dalej na przystanku Politechnika. No to pewnie pieszy pod furkę wpadł – kolejna moja myśl. Nie pomyliłem się. Na ziemi leżał już czarny worek. Niestety kolejny nie roztropny albo kierowca albo pieszy.

  • 4:45 -> 13:48

    Pierwszy dzień po urlopie to się idzie do pracy jak na skrzydłach obojętnie która jest godzina i nie ważne, że za oknem aż plus jeden stopień Celsjusza.
    Cały dzień co chwilę świeciła sie kontrolka od poślizgu. Obojętnie czy to było hamowanie czy ruszanie. Ludzi co nie miara, na każdym przystanku pomimo tego, że wyjechało 130% taboru z rozkładów świątecznych, czyli kilka sztuk więcej. Rozumiem święto to święto ale najgorsza to jest rewia mody na cmentarzach. Powiem szczerze, że my zbojkotowaliśmy dzisiejszy dzień, bo o zmarłych trzeba pamiętać cały rok a nie tylko dziś.

    Ale jeszcze jest jedna ważna wiadomość która chyba bardzo mnie rozwesela jak idę do pracy. 30 stycznia lecę do Dublina i tam będę starał sie o posadę motorniczego 😀

  • Powrót

    No i wróciliśmy do domku. Irlandia całkiem ciekawy kraj ale po bliższym poznaniu. Pierwszy dzień w ogóle nam sie nie spodobał. Bałagan, brudno i w ogóle jakoś takoś nie fajnie. Ale każdy następny pokazywał coś nowego. Postaram się wszystko pozbierać w jako takie podgrupy i przedstawić po kolei. W razie wątpliwości proszę o pytania, bo być może coś mi umknie.

    1. Komunikacja miejska
    -Przystanki mogą być ale ławka ma szerokość około 15cm więc ciężko na niej siedzieć i 
     czekać a nie wspomnę juz o stanie lekkiego upojenia alkoholowego.
    -Autobus zatrzymuje się machnięciem ręki. W przeciwnym wypadku nas nie zabierze. 
    -Jeśli ma za dużo pasażerów też się nie zatrzymuje, 
    -jeśli nie ma szerokiego wejścia nie zabierze pasażera z wózkiem na przykład dziecięcym. 
    -Pieniądze za bilet tylko wyliczone, w przeciwnym wypadku nie oddaje reszty 
     tylko drukuje paragonie i należy udać się do firmy przewoźnika po zwrot
     na przykład 40euro centów.
    -Bagaż większy zostawia się w wyznaczonym miejscu, po czym można udać się na piętro.
     Bez obaw, pojazd w pełni monitorowany.
    -Jeśli jedziemy z wózkiem a możemy wejść do autobusu i miejsce jest zajęte to wtedy
     kierowca przepędza pasażerów znajdujących się w wyznaczonym miejscu na wózek.
    -Jazda autobusem to masakra. Hamowanie, przyspieszanie. Można dostać poważnego 
     rozstroju żołądka.
    -Tramwaj dużo przyjemniejszy ;) delikatnie, prędkość odpowiednia (wolno w mieście szybciej
     poza)
    -Też w pełni monitorowany
    
    2.Telefony
    - Zakupiłem zestaw pre-paid i zdziwienie wielkie. Rozmowa lokalna 25c, 
     rozmowa do Polski na stacjonarne 9c a na komórki 13c.
     Czyli bardziej sie opłaca rozmawiać międzynarodowo hehehe.
    
    3.Urzędy
    -Masakra, wszystko powoli, bez pośpiechu. Miałem przyjemność załatwiać sprawę urzędową.
     Obsługiwał mnie gość który za sam wygląd dostał by 5 lat odsiadki u nas.
     Kolczyk w nosie niczym byk buchaj, ogromny tatuaż od dłoni po bark, krok spodni
     prawie w kosatkach. Panienka w okienku obok w różowym dresiku też kogoś obsługiwała.
     Po czasie stwierdziłem, że w sumie lepiej wyglądają niż nasze panie urzędniczki
     wytapirowane, odpicowane, jedna wyglądająca lepiej od drugiej.
     Ważne że Numer PPS załatwiony (coś w rodzaju NIP czy PESEL).
    
    4. Ruch uliczny.
    - Jednym słowem, dopóki auto nie jedzie można przechodzić a jak nadjedzie to uciekać.
     Przechodzi się a świetle zielonym, żółtym i czerwonym. Tak właśnie jest.
     Piesi również mają światło żółte.
    
    5. Domy
    - Domki całkiem przyjemne ale najbardziej denerwująca rzecz to dwa krany w umywalce
     w łazience. W jednym leci wrzątek a w drugim lodowata woda. Jedna rękę parzysz a drugą
     studzisz. Dlatego, żeby mieć wodę o temperaturze zbliżonej do normalnej w celu umycia
     się musisz zatkać umywalkę korkiem i nabrać wody.
    - Napięcie w sieci normalne ale wtyczki zupełnie inne.
     Ciężko jest coś wetknąć “naszego” ale jest to bardzo dobre zabezpieczenie jeśli
     chodzi o dzieci. Nic (śrubokręt, gwóźdź) nie włoży do kontaktu.
  • 14:15 -> 22:56

    Dziś nic nie było w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. W końcu to ostatni dzień pracy przed urlopem. Dzień był bardzo długi. Poszedłem na zmianę na przystanek a tu wcześniej już jedzie mój tramwaj. Grześ się zatrzymał, zawołał mnie bo zjeżdżał awaryjnie z powodu zepsutych drzwi. Zajezdnia kilka metrów dalej, więc spokojnie się podmieniło. Wsiadłem, ruszyłem, dojechałem do pętli, przywitałem się z obsługą. No to pora zacząć dziś pracować tak na 100%. Przystanek „Politechnika”, ludzie wysiadają, wsiadają a ja sobie obserwuję. Nagle do przodu tramwaju podchodzi chłopak, rozgląda się na boki tak jak by mnie nie było, wyciąga flamaster i maluje mi po tramwaju(zdjęcie będzie później). Wyskoczyłem, z miejsca dostał kopa, przewróciłem go na ziemię, klęknąłem na nim i krzyczę mu w twarz : -Ty debilu, na czole sobie pomaluj a nie po tramwaju – oczywiście między każde słowo wstawiłem odpowiedni przecinek ale nie będę tego tu cytował.
    – Ale ja Ci pomogłem – odpowiedział wystraszony. Gość wyższy ode mnie o głowę, czarne długie włosy, czarne zęby, coś pomazane na rękach tym mazakiem. No i z pasażerów nikt nic nie mówił, bo pewnie wszyscy byli mocno zaskoczeni taką sytuacją.
    Jechałem sobie dalej. Zatrzymałem się na przystanku, zaczęły dzwonić wszystkie dzwonki. A to oznaka, że został na 99% zaciągnięty hamulec awaryjny. Spokojnie wysiadłem z kabiny, zamknąłem na klucz, powoli krokiem spacerowym udałem się na przegląd hamulców nad drzwiami. Oczywiście ludzie się przyglądali co ja robię. Wsiadłem do ostatnich drzwi w drugim wozie i oczywiście miałem rację. A pan stojący obok nic nie reagował.
    – Panie czemu, żeś pan tego nie wcisnął albo przynajmniej kopnął tych smarkaczy co to zrobili (widziałem ich w lusterku) – zapytałem go
    – A no, yyyyyy, teges, noooo nie widziałem nic – odparł jakiś taki zmieszany- A może to on to zrobił :D.  No nic wcisnąłem go i pojechaliśmy dalej.
    Z daleka widzę już wóz sieciowy jak coś tam grzebią na drutach. Zwolniłem, dojechałem powoli. Chłopaki zakładali nowe znaki na sieci. Pół minuty postoimy i pojadę spokojnie dalej.
    Przyglądam się ich pracy, już opuszczają platformę a tu coś się zacina. W dół nie idzie ale w górę bez problemu. A że samochód nie ruszy dopóki platforma jest podniesiona to niestety blokuje ruch, gdyż stoi na moich torach. Za plecami już słyszę pierwsze oznaki zdenerwowania mimo, że stoimy dopiero 2 minuty. Ufff opuścili, na szczęście, udało się.
    O godzinie 20 zauważyłem, że nie otwierają się drzwi, bliźniaki w drugim wozie. Ale o tej porze nie ma tłumów to pomyślałem, że do końca przejeżdżę bez problemu. Kilka przystanków dalej przyszedł chłopak z informacją, że drzwi wpadły do środka. Jakie było moje zdziwienie, gdy je zobaczyłem. Całe jedno skrzydło leżało w wozie. Poprosiłem ludzi, żeby przesiedli się do pierwszego wagonu, podniosłem je i nagle, brzdęk, obrączka mi spadła. Nie wiem jakim cudem to się stało. Wodziłem oczami i nasłuchiwałem gdzie się toczy. Ciemno było bo to już wieczór. Na szczęście znalazłem. Drzwi wrzuciłem do środka, zadzwoniłem o nowy wóz i to był koniec moich przygód w tym dniu. Brakowało jeszcze tylko kolizji, wypadku a może jakiegoś potrącenia do wszystkiego.
    No więc od środy urlop, wylatujemy 21.50 🙂 wracamy 28 października około południa. Prawdopodobnie przez ten czas nic nie będę pisał. Ale nigdy nic nie wiadomo. Także co kilka dni zapraszam do zaglądnięcia