Kategoria: W Polsce

  • 14:10 -> 23:06

    Lubie poniedziałki, bo są takie nie przewidywalne. Podobno jaki poniedziałek taki cały tydzień. Oby nie. Zmieniłem kolegę i pojechałem. Jadę, jadę i jadę dalej, opuszczam kolejne przystanki z nowymi pasażerami. Ruszyłem z przystanku rozpędzam się a przede mną tramwaj stoi. Może pojedzie – pomyślałem i sunę dalej. Ale on stoi, zgaszone światła, drzwi otwarte, ludzie wysiadają. Szybko przemyślałem sprawę i zatrzymałem się trochę wcześniej przed przystankiem, przed przerywaczem. I jak sie okazało dobrze zrobiłem, bo dalej brak było napięcia. Przerywacz właśnie oddziela cześć trakcji od siebie i każda cześć zasilana jest z innego źródła. Otworzyłem drzwi, ludzie wysiedli. Tak staliśmy około 35 minut. Przyjechali sieciowcy, szybko przełączyli zasilanie cobyśmy się rozjechali. Powoli zaczęliśmy ruszać. Ale oczywiście trzeba było robić to w odstępach, bo znów będzie przeciążenie i wybije podstacja z powodu zbyt dużego poboru prądu przez tramwaje. Tak się dzieje, gdy kilka wozów na raz rusza. Z resztą każdy z was może takie małe doświadczenie w domu przeprowadzić. Podłączcie przedłużacz do kontaktu a do niego wepnijcie żelazko, toster, czajnik, piekarnik elektryczny i może grzejnik wszystko oczywiście nastawione na max. Jak dobrze pójdzie to wybije wam bezpiecznik a w czarnych scenariuszach mogą popalić się kable. Więc chyba mój pomysł z tym doświadczeniem nie był za dobry.
    Jak już zaczęliśmy sie rozjeżdżać, opuściliśmy w sumie całe kółko żeby czas wyrównać. Wtedy też szanowna pani z zielonym listkiem na tylnej szybie matiza nie zauważyła tramwaju i oczywiście zatrzymała się na torowisku. Kolega nie miał szans i w sumie to ją lekko puknął, trochę blacha pogięta, lusterko złożone ale żadna szyba nie strzeliła. Oczywiście wszystko uwieczniłem na zdjęciach
      a pani kierowca prosiła mnie żeby tylko rejestracji nie było widać.
    Po godzinie 19 na pętli do kolegi Sławka przyszło dwóch chłopaków z informacją, że w drugim wagonie ktoś zostawił duży karton a w środku coś się rusza. Tym czymś okazało się 6 szczeniaków. Zrobiliśmy szybką akcję telefoniczną czy ktoś ze znajomych nie potrzebuje jakiegoś kundelka ale niestety nie było chętnego i przyjechał nadzór ruchu który odwiózł pieski te do schroniska. Człowiek ten który zostawił te psy widocznie miał jeszcze na tyle rozumu, żeby porzucić je w tramwaju a nie gdzieś w krzakach. Ale mimo wszystko zachowanie karygodne.
    I tak poniedziałek pełen wrażeń minął.

  • 14:04 -> 23:16

    Ciężka była niedziela dla mojego umysłu. Miałem jeden z tych gorszych dni. Do 19 byłem nie przytomny, ślisko na trasie, wóz zaczął szwankować, ludzie trochę drażnili. Ale przynajmniej sprzedałem ponad 100 biletów 🙂 więc i jakaś prowizja będzie większa. Później zrobiło sie luźniej i humor sie poprawił i niedziela minęła bez jakiś zdarzeń.

  • 13:00 -> 21:00

    Pilot. W sumie nuda. Wystawiłem trzy wozy które zjechały z powodu różnych awarii. Z kanału też wyjechałem kilkoma sztukami. Przespałem sie godzinę. I tak zleciało popołudnie. Nie był bym sobą gdybym czegoś nie wymyślił. I tak możecie sobie obejrzeć wjazd tramwaju na kanał i podziwiać moje zdolności reżyserskie.

  • 23:03 -> 5:02

    Kolejna noc w pracy za mną. Znów o 4:13 wsiadły panie „kanarzyce” i czochrały niepokornych jeżdżących bez biletu. Przyszedł pan kupić bilet do mnie. A mogę ulgowy, a może jakiś mam sam nie wiem…i tak dalej marudził. Stałem na przystanku i czekałem czego w końcu sobie zażyczy. W końcu wysypał mi pieniądze na rękę i mówi, że mu 2 grosze braknie. Okazałem się niebywałym chamem i mu nie sprzedałem biletu. Nie raz już dokładałem 10gr, 20gr jak komuś brakło. Ale taki człowiek przychodził i mówił uczciwie a ten od samego początku kombinował. W końcu wyciągnął banknot 50zł. Spojrzałem na niego surowym wzrokiem i oddałem papierek grzecznie informując, że nie mam wydać.
    Tuż przed zajezdnią zatrzymałem się na przystanku i przetwornica zgasła. Trudno ocenić jak się jeździ pojedynczym wagonem czy to awaria wozu czy wyłączyli napięcie. Zaraz zadzwoniłem do dyspozytora ale w trakcie rozmowy wszystko wróciło do normy i mogłem spokojnie zjechać.