Człowiek jak prezes do pracy wstaje 😀 tylko, że w sobotę a On wtedy nie pracuje. Mimo, że zajezdnia blisko to i tak musiałem wstać wcześniej, bo trzeba było jechać na drugi koniec miasta zmienić kolegę. Niby się wydaje, że to takie normalne godziny pracy. Ale zmęczenie dużo większe niż od 4 do 14. Cały dzień pogoda była ponura i dość mroźno. Teraz chwila odpoczynku a w niedzielę i poniedziałek na noc.
Kategoria: W Polsce
-
4:51 -> 9:36 + 14:06 -> 19:07
Rano wstałem szybko, nawet kawy nie robiłem, bo bym dziś za dużo wypił. Termometr wskazywał minus 10 stopni, więc trochę zimno. Na szczęście wozy pozałączane były. Wyjechałem i 30 minut później szczęka mi latała. Trochę zacząłem marznąć. Spojrzałem ale wszystkie grzejniki były załączone. Musiałem założyć kurtkę i tak objeździłem poranek.
Wróciłem do domu, zjadłem śniadanko i lekko się zdrzemnąłem. Godzina spania to zawsze coś szczególnie gdy znów trzeba iść do pracy na czternastą. Tym razem już zalałem termos kawy, bo by mogło być ciężko wytrzymać. No i objeździłem do końca. A do urlopu coraz bliżej 😉 -
4:46 -> 14:16
Mroźno trochę na dworze, więc i wozy pozałączane. I znów pojawiła się historia z bezpiecznikiem. Wsiadłem do kabiny, ogrzewanie załączone na max a w drugim wozie szron na szybach. A że do wyjazdu jeszcze dziesięć minut to poszedłem do mistrza co by dzielnego elektryka przysłał, żeby wymienili bezpieczniki. Przecież ja tego nie będę robił, bo uprawnień nie mam ;). Akcja przebiegła szybko i sprawnie. Dojechałem do pętli, ludzie wsiadają. Podeszło dwóch gości i skarżą się, że kasowniki zablokowane. Spojrzałem co i jak, wykonałem czynności które można było zrobić w celu odblokowania ale bez rezultatu. Przynajmniej ludzie rano się przejechali za darmo i to legalnie 😉 Dojechałem do końca, zadzwoniłem po podmianę, zjechałem, wymieniłem wóz a później już spokój i do czternastej czas przeleciał
-
5:20 -> 14:15
Aż mi sie pisać nie chce. Jakoś wena mnie opuściła. Sześć dni wolnego pozwoliło mi odpocząć. Napisałem nowe pismo do Zarządu w sprawie zwolnienia. A dziś jeździło się całkiem przyjemnie. Rano mało ludzi a od 9 rano zaczęły pojawiać się tłumy. Centra handlowe były oblegane, wszyscy pędzili z szampanami i petardami. Ja też już się szykuję na bal 😉 jutro wolne więc można się bawić, chociaż nie na 100% bo Karolinka chora zostaje z babcią i musimy być pod telefonem :/