W związku z zapytaniem Krzycha z krzycholandii odpowiem po krótce.
Urlop na żądanie zasadniczo nie istnieje. Zawsze można wziąć tzw „sick” czyli chorobowe, płatne dopiero po trzecim dniu zwolnienia. Rachunek ekonomiczny jest prosty. Nie przychodzisz do pracy, nie masz zapłacone za ten dzień i odpowiednia kwota odjęta z bonusa na koniec roku, który wynosi 6% rocznej pensji.
Właśnie miałem wątpliwą przyjemność przebywania w szpitalu z dzieckiem. Zamiast na 7 rano stawić się w pracy to o 5 rano byłem na izbie przyjęć, z synem który miał 40,3 st Celsjusza. No i zostaliśmy do piątku rano. Zaraz zadzwoniłem do pracy do dyspozytora, że niestety ale nie dam rady. Później dzwoniłem do swojego team leadera. Ale do czego zmierzam. Ano do tego, że mamy też taki urlop na chorobę dziecka. Można wziąć chyba 2 tygodnie wolnego. Z tego co pamiętam to jest to 100% płatne i bez strat w bonusie na koniec roku. A jak jest na pewno, tego dowiem się już za kilka dni 😉
Godziny nadliczbowe można odebrać jako inny dzień wolny, co czasem bardziej się opłaca niż mamona 😀
Dwa weekendy temu miałem wizytę dwóch kolegów 😉 na trzy dni. Trochę nie ładnie się zachowałem, bo w ostatnią noc ich wizyty poszedłem do pracy na 21.00. Brakło mi dni urlopu, żeby sprawę załatwić legalnie i oficjalnie. Ale chyba jakoś to przełknęli 😉 I znów, chciałem tutaj powiedzieć, że biorąc wolne tylko na tę noc, bym był stratny około 400-500€ na koniec roku. Więc 😉 rachunek ekonomiczny był prosty. Będę miał za to na bilety, żeby do nich do PL przylecieć. Obiecuję się poprawić następnym razem.
Dodaj komentarz