Tramwajowy.pl

  • 7:15 -> 11:51 i 16:15 -> 19:54

    Nienawidzę tych dwóch szczytów. Jak każdy chyba. Rano opykałem bez problemu. Popołudnie w sumie też było spokojne ale jak zmieniałem Rysia to jechałem 6 przystanków z otwartym oknem, bo tak śmierdziało. No i już powoli wszyscy zaczynają się mnie pytać czy się zwalniam, bo gdzieś ktoś słyszał. I chwała im za to, że mnie sie pytają, bo najlepsze wiadomości można dostać u źródła.

  • 6:17 -> 14:10

    Do pracy prawie jak prezes. Nie limuzyną czy chociażby taksówką ale chodzi mi o godzinę hehehe. W każdym bądź razie nie wyspałem się. Śniegu rano było mało no i później prawie całkowicie stopniał. Dzień minął jak okiem mrugnąć a to pewnie dlatego, że do sobotniego meczu coraz bliżej. Kilka minut po 14 zrobiło sie pusto na ulicach, bo większość ludzi albo właśnie kończyła lub też rozpoczynała pracę. No i ja też zmierzałem już do zmiany.
    A jutro na noc 😉
    Ach bym zapomniał o najważniejszym. Dziś miałem pasażera na gapę. BAłwanka sobie ulepiłem na przednim zdrzaku.

  • 4:59 -> 13:55

    Dziś śniegiem waliło aż miło.

    O piątej rano zaczęło i skończyło tuż przed dziesiątą. A wtedy zrobiło się znów szaro i ponuro.
    Po wysadzeniu pasażerów wjechałem na pętle i wyszedłem na wóz. Zobaczyłem, że siedzi sobie jeden menel. Aż dziwne, że go nie czułem. Podszedłem do niego i zapytałem czy wie gdzie sie wysiada.
    -To mnie zawieź z powrotem – odburknął
    – Co najwyżej proszę mnie zawieźć sie mówi – grzecznie odpowiedziałem

    Siedział dalej. Dojechałem do przeciwległej pętli a on nie wysiada. Podszedłem do niego, zaczepiłem delikatnie nogą i prosiłem również grzecznie, żeby opuścił pojazd. Brak reakcji. Wróciłem się po moje służbowe rękawiczki bo takiego typa strach ruszać. pomogłem mu wstać z siedzenia no i co za peszek ale się chłopak przewrócił a ja zupełnie przypadkowo przeciągnąłem go do drzwi nogami do przodu i jednym ruchem posadziłem na schodach. Następnie ściągnąłem mu czapkę z głowy i rzuciłem przed drzwi. Sądziłem, że go to zmobilizuje do wyjścia. Jednak się myliłem. No to znów mu pomogłem i lekko gościa wypchnąłem. Prawie leciał, nogi mu sie plątały a na przeciwko niego leżały betonowe podkłady. Jak by w to trafił to mogło by być nie ciekawie no i oczywiście była by to moja wina. Na szczęście upadł kilka centymetrów obok.
    Teoretycznie nie mam nic do menelów ale niech sie u mnie nie pokazują. Może mam zbyt brutalne podejście ale taki ze mnie typ. Opowiedziałem to zdarzenie małżonce no i dziewczyna stwierdziła, żebym juz więcej tak nie robił a co najmniej żebym o tym jej nie opowiadał.

  • 4:52 -> 13:50

    Nie lubię poniedziałków a szczególnie po wolnej niedzieli. Chyba nikt nie lubi poniedziałków.
    Dziś zasypało troszkę miasto.

    Kilka minut przed ósmą wozik zaczął szarpać na rozruchu i właściwie jechał i hamował tylko jeden wóz. I tak ciągle się zastanawiałem, gdzie wysadzić ludzi. Ku mojemu zaskoczeniu nikt nie przyszedł i nie marudził, że źle jeżdżę bo szarpie. Co przystanek ktoś dochodził.Najbardziej szkoda mi było matek z dziećmi których kilka naliczyłem.  No i stwierdziłem, że dojadę aż do pętli i dopiero stamtąd zjadę awaryjnie i tak właśnie uczyniłem.  Może dzięki temu może ktoś miał miłe rozpoczęcia tygodnia. No i ja na koniec dniówki też już byłem zadowolony. Sobota coraz bliżej.