Uwaga. Proszę przeczytać do końca wpis a nie tylko sam tytuł ;). Czytanie szkodzi Wam czytelnikom mojego bloga ponieważ mało piszę. Mało piszę, bo dużo czytam, dużo jak na mnie. Osiem książek w cztery miesiące jak na mnie to wynik imponujący. Odstawiłem PSP, na przerwie z kolegami się nie integruję tylko siadam w kącie, kanapeczka, kaweczka i książeczka. Ot tak się pochwaliłem.
Tramwajowy.pl
-
Nieszczęście w szczęściu w nieszczęściu
Linia zielona, rano. Miedzy 7:00 a 10:00 tłoczno, ruch niesamowity, wsiadają wysiadają, sprawnie, szybko, byle do pracy. Dojechałem do SSG (St.Stephen’s Green), zmieniałem kabiny, żeby wracać już do SDY (Sandyford) i wtem zauważyłem torebkę różową z jakimś folderem z dokumentami w środku i zapasowymi butami cichobiegami lub inaczej zwanymi baletkami.Ktoś Na NIESZCZĘŚCIE zostawił lub zgubił różową torębke damską.Na SZCZĘŚCIE to ja pierwszy ją dojrzałem. Dogłębnie nie przeanalizowałem zawartości na moje NIESZCZĘŚCIE. Zgłosiłem dyspozytorowi o znalezisku i ruszyłem. W połowie trasy przez radio dostałem komunikat, żeby torebkę oddać osobiście do rąk własnych pani na recepcji naszej. I tak postąpiłem. Wracając z przerwy zapytałem o torebkę, czy sie właścicielka zalazła. I owszem, znalazła się. Kazała BARDZO podziękować kierowcy, który ją znalazł, bo w środku było 2000€. Pani jechała zapłacić za wakacje, które będzie miała w październiku. No i życzę jej miłego wypoczynku.
-
Ciężka praca
Jak prawie po każdym kursie na motorniczego, gdzie jest się już pracownikiem i otrzymuje wynagrodzenie, zawsze trafią się jacyś słabi lub czarne owce. Z poprzedniego poboru jeden zrezygnował całkowicie, bo to za ciężka robota, nie pojawił się w pracy i dopiero po kilku dniach zadzwonił z informacją o porzuceniu. Drugi który był emerytowanym wojskowym myślał, że będzie miał więcej władzy i pokaże swoje zdolności przywódcze też nie podoła służbie poddańczej społeczeństwu. No i trzeci, zrezygnował ale po tygodniu wrócił na tory. Była cztery lata bezrobotnym na zasiłku, wesołe życie bez zmartwień, pełne konto itd (mieszkający w Irl wiedzą o czym piszę) i tak właśnie się wytłumaczył, że musiał się przyzwyczaić do wczesnego wstawania i dlatego przez tydzień nie wiedział co ma robić.
-
Dzień dobry
Tak, tramwajowy żyje i pracuje. Przerwa była długa, bo miałem wakacje, później przeprowadzkę a na samym końcu nie miałem o czym pisać lub po prostu mi się nie chciało.
Tematu już się nazbierało więc jazda z koksem. Na początek temat kanara który postanowił zostać motorniczym. Gość ma około 70 lat, już dawno na niezłej emeryturze i po dobrej odprawie. Zajmował się podatkami w Eircom taki irlandzki TPsa. Jak kanar, był za dobry. Pisał wszystkich, nawet koledzy mieli go dość, bo to prawdziwy świr. Gdy został zatwierdzony na motorniczego większość odetchnęła z ulgą. I tu zaczęły się kłopoty. Kilka razy zatrzymał się za sygnałem lub przejechał na czerwonym. Ostatni tydzień jeździł ze swoim przełożonym, żeby ten ocenił jego zdolności. Niestety podczas dwóch kursów, jednego na zielonej drugiego na czerwonej, dwa razy przejechał za sygnalizator. Ciekawe jaka będzie decyzja kierownictwa. No i po co zatrudnili chłopa, który ma sią dobrze ale jest za stary na taki zawód. Tylu młodych czeka. W Irlandii nie ma czegoś takiego jak testy psychotechniczne więc nie można wyeliminować niezdolnych. Testy medyczne to też kpina o czym przekonał się jeden z dyspozytorów.
U lekarza zakładowego wszystko było OK łącznie z badaniami EKG. Tydzień później poszedł do szpitala, bo coś go kuło. Okazało się, ze musi mieć bypassy w trybie natychmiastowym.
Sprawa kolejna to powrót zwolnionych pracowników. Rok temu jeden y kolorowych braci został zwolniony z powodów rożnych. Kilka dni temu widziałem go w kantynie, oczekującego na trening na kanara. Wraca też „kanarzyca” zwolniona z oplucie pasażera, który notabene ja opluł i zwyzywał. Jej powrót wymuszony został decyzją sądu pracy. Na tych dwóch przykładach widać, że trudno opuścić naszą firmę 😉