Trzy tygodnie w domu dobrze mi zrobiły. Niestety nadszedł czas powrotu do pracy. Zostałem wezwany do lekarza zakładowego. Po krótkim teście i kilku pytaniach stwierdził, że jestem zdolny do pracy. Uprzedziłem go, że dalej plecy bolą, że to może nie korzonki a coś innego związanego z kręgosłupem jak dysk. Ale w końcu to on jest lekarzem i muszę mu zaufać a on mi nie wierzy. Powiedziałem, że biorę nurofen co drugi dzień a on odpowiedział, że to nie problem i mogę go brać często, żeby tylko nie brał nic co zawiera kodeinę. Niestety ten specyfik ma ten składnik w sobie. I tak cudownie ozdrowiałem niczym jak w ZUSie. Poszedłem do mojego lekarza a właściwie do pani z recepcji, ta wypisała odpowiednie kwity i w poniedziałek wracam na tory. Oczywiście będę pytany czy zażywam jakieś medykamenty no i muszę powiedzieć co zalecił lekarz i będę musiał też powiedzieć, że plecki nadal bolą i w razie ponownego urazu już tak szybko mnie w pracy nie zobaczą. Oczywiście nie mam zamiaru nikogo naciągać na koszty 😉
Tramwajowy.pl
-
Jak to jest w Irlandii
No więc moi mili jak już wiecie tramwajowy wypoczywa w domu na chorobowym. Chciałbym Wam przybliżyć mniej więcej warunki jak to tutaj w moim przypadku wygląda. Zaznaczam z góry, że w każdej firmie są inne zasady i nie należy brać mnie, szczególnie mnie za wzór 😉 ja jestem złym przykładem ;p.
Przestawiałem zwrotnicę, kilka minut później zabolało, wróciłem do domu i rano wstać nie mogłem. Zadzwoniłem do mojego TL – brygadzisty, poinformowałem o sytuacji i maszyna ruszyła. Zaznaczyłem, że stało się to w pracy więc jak sama nazwa wskazuje uznano to jako wypadek w pracy. Dzięki temu mam płacone 100% i nie tracę premii na koniec roku (której i tak nie będzie bo niebawem mamy strajk) .
Po spadnięciu z łóżka i doczołganiu się do łazienki udałem się do lekarza dzięki pomocy kolegi. Nie byłem w stanie władać kończynami, płakałem jak mały bobas z wielkimi łzami. Moja diagnoza to korzonki. Lekarz zapytał co mnie boli i przepisał nurofen plus i dodał, że będzie boleć od 4 do 6 tygodni i tego się trzymam. Zwolnienie dostałem na tydzień i wysłałem do pracy. Minął tydzień i chciałem się umówić na kolejna wizytę u lekarza. Pani w recepcji uświadomiła mnie, że zwolnienia będę odbierał u niej i jak wyzdrowieję to mam dać znać dzień wcześniej to mnie lekarz obejrzy i potwierdzi i będę mógł wrócić do pracy. Normalnie byłem w szoku ale musiałem się zgodzić. I tak to trwa już trzeci tydzień. Dziś tj w piątek zadzwonił do mnie mój TL i poinformował mnie, że zostałem umówiony na wizytę u lekarza zakładowego na poniedziałek i może on będzie mi w stanie pomóc, gdyż nadal występują u mnie bóle. Przystałem na to, bo wyjścia innego nie mam. W końcu nie symuluję a może i konkretniejsze badania będę miał zlecone.
A teraz weekend i ujrzałem grube szkło na dnie……………..trzeba iść spać i budzik nastawić na dziesiątą rano 😉
P.S
mieszkający w irsku (z czeskiego), chorujący i nie mający takiego fajnego lekarza proszeni są o kontakt. Chociaż dochodzą mnie słuchy, że tu takie praktyki normalne są, że sam oceniasz kiedyś zdrów i recepcjonistka (nie pielęgniarka) wypisuje zwolnienia
-
Wypadek
Jak ja lubię te czasy kiedy wiadomości rozchodzą się z prędkością błyskawicy i możemy być świadkami wydarzenia prawie na bieżąco. Wypadek wydarzył się rano. Dwie godziny później miałem telefon od kolegi z Polski(!) że był wypadek i filmik na youtubie 😉 kilka minut później już go oglądałem.
Wygląda tragicznie, tramwaj uderzył w skip, taka ciężarówka z metalowym dużym koszem na śmieci.
Rozmawiałem z motorniczym. Wszystko z nim OK, kilka siniaków nic poważnego.
A dowiedziałem sięo tym wszystkim późno ponieważ sam jestem na zwolnieniu, jakiś ból pleców się wkradł po przestawieniu zwrotnicy i jak na razie mam 2 tygodnie odpoczynku. -
Częstochowa ruszyła
Po ciężkich próbach i awariach nowa linia w Częstochowie ruszyła. Prawie żaden z motorniczych nie jechał nowym odcinkiem, u nas jeździmy już miesiąc przed otwarciem po to, żeby każdy mógł zapoznać się z nową trasą. Sygnalizacja świetlna i inne jak podstacje testowane są też w tym okresie. W MPK Częstochowa zabrakło chyba jakiegoś kolejnego pana w pokoju który by wpadł na taki pomysł. A może to wina Urzędu Miasta? W sumie Luas to firma prywatna bez żadnych dofinansowań od miasta która przynosi zyski natomiast częstochowski przewoźnik jest spółką z o.o. (chyba bez żadnej odpowiedzialności) który podlega UM i to ten finansuje całe przedsiębiorstwo.
Impreza na otwarcie się dobyła. Były występy i inne hałasy. No i był tort. A dla porównania chciałbym pokazać tort jaki miała koleżanka z pracy na swoje urodziny.
Który lepszy?
Zdjęcie twista zapożyczone z czestochowa.gazeta
Tort Częstochowski finansowany z UM którego budżet roczny wynosi kilka mln złotych
Tort motorniczego z Dublina którego budżet roczny to około 38.ooo€