Jechał sobie driver swoim tramwajem, zatrzymał się na przystanku, otworzył drzwi. Wtem spostrzegł jakiegoś mężczyznę który usiłuje wejść do tramwaju z psem. Jak wiadomo, zwierzęta są zabronione w Luasie. Wyjątkiem są psy przewodnicy i małe zwierzątka zamknięte w klatkach na czas transportu. No i pan wsiadł a driver do dyspozytora zwrócił się z zapytaniem czy można przewozić duże psy. Ten zgodnie z formułką odpowiedział, że nie wolno. Kierowca włączył mikrofon i powiedział, że szanowny pasażer musi opuścić pojazd, bo w przeciwnym wypadku zostanie wezwana policja a tramwaj nie jedzie dalej. Podobno powtórzył to dwa razy i ruszył. Dlaczego ruszył? tego nie wiem i dyspozytor był zdziwiony również, że tram odjechał z przystanku a gość nie wysiadł. Okazało się, że był to niewidomy mężczyzna z psem przewodnikiem właśnie o ile się nie mylę to jakiś prawnik lub zbliżony do tych kręgów. Widuję tego gościa w okolicy sądów w specyficznym stroju dlatego śmiem tak twierdzić. Przez radio kierowca poinformował dyspozytora a i przy okazji nas wszystkich, że był to niewidomy i poprosił o jego numer służbowy. A co dalej będzie? To się okaże 😉 na pewno nic strasznego ale wstydu się chłopak najadł co nie miara.
Tramwajowy.pl
-
Pełnia czy co?!
Jak to bywa w piątek zawsze jest tłoczno. Ledwo rozpocząłem zmianę a już coś się działo. Dojeżdżałem do Heuston, zjeżdżając ze Stephens lane i nagle bam, brak napięcia, brak hamulców a na skrzyżowaniu tuż przede mną auta. Fakt, światło było po mojej myśli ale tak walić prosto w auta? Pociągnąłem mocniej joystick ale brak reakcji a skrzyżowanie tuż tuż. Bez kozery i na jednym wdechu ośmielę się powiedzieć, że doświadczenie nie pozwoliło mi spanikować. Nacisnąłem przycisk hamulca szynowego, wóz zwolnił, napięcie wróciło ale i tak musiałem zatrzymać się na samym środku skrzyżowania, gdyż ponieważ szanowny pan ksiądz nie umiał znaleźć biegu „rakieta” znaczy się wstecznego. Pomachał do mnie i jak zwolniło się miejsce przed nim po prostu pojechał do przodu.
Ruszyłem z The Point a w radiu słychać, że jakiś szanowny menel upadł na przystanku i będzie wzywany ambulans itd. Zdążyłem dojechać do Busaras. I tu zatrzymałem się na siedem minut. Wszystko za mną było opóźnione. Przeprosiłem moich szanownych pasażerów i pasożytów za opóźnienie i tak sobie czekaliśmy.
Po dwudziestej, po mojej pierwszej przerwie ruszyłem do city. Na Suir road szanowna młodzież w liczbie nie mniejszej niż 80 bawiła się, spożywała alkohol itd a wszystko na torach tramwajowych lub w pobliżu.
Po mojej drugiej przerwie znów ruszyłem do centrum. Na przed ostatnim przystanku czyli na Spencer Dock jakaś pani zaczęła stukać do mych drzwi z żądaniem otwarcia ich. Nawet jak by to była królowa to bym ich nie otworzył podczas jazdy no chyba, że to jeden z kolegów idzie z kawą. Zatrzymałem się, otworzyłem drzwi i ta zaczęła nadawać. Że z tyłu jest dziewczyna, że jest pod wpływem czegoś i żeby się z kimś skontaktować i żebym jechał ostrożnie bo może się przewrócić albo zwymiotować, i że Ona jest prawnikiem i by zadzwoniła na Garde ale nie wzięła telefonu ble ble ble. Grzecznie poinformowałem, że zajmę się tym jak tylko dojedziemy do końca. W The Point było dwóch CSO czyli kontrolerzy biletów vel. kanar. Naświetliłem im sytuację, oni zadzwonili do CCR (dyspozytor) a ten zawiadomił Garde (Policja). Nadjechały dwa radiowozy. Zadzwonili po matkę dziewczyny, ta tez przyjechała po jakimś czasie z gromadką dzieci i powiedziała, że jej nie odbierze. Przyjechał ambulans ponieważ laseczka w pewnym momencie miała odlot. Załoga pogotowia tez jej nie zabrała. Najlepszym wyjście było by wrzucić ja do morza które oddalone jest o kilkadziesiąt metrów od przystanku i jednego narkomana byśmy mieli mniej. W końcu panowie z Gardy zlitowali się i ja zabrali gdzieś….nie wiem gdzie.
A na Bluebel podpalili samochód….heheh. Taki to piątek.A pełnia za kilkanaście dni dopiero.
-
Gadżet
Podoba się? Mnie też ;p. Zdobyłem tego pendriva podstępem podczas otwarcia linii na City West. Oczywiście dla pracowników nic nie ma. Otrzymywali to tylko pasażerowie. A że i ja byłem na otwarciu w „cywilnych” ciuchach to się trafiło. Sprzęty te rozdawało RPA. Zapraszam na ich stronę www.rpa.ie , poszukajcie działu „contact” i napiszcie maila. A nóż widelec sie uda i przyślą Wam jedną sztukę tego podręcznego, fajnie wyglądającego, oryginalnego pendriva 😀

-
Zguba
Czy wspominałem, że często znajdujemy dużo rożnych rzeczy? No to tym razem znalazłem dziecko. Fakt nie rzecz ale znalezisko nie typowe.
Matka,prawdopodobnie Rumunka wysiadła i poszła z 6tką swoich pociech. Ja przechadzałem się z jednej kabiny do drugiej. Coś mignęło mi na siedzeniu. Myślałem, że to jakaś szmata albo torba a to się okazało, że to dziecko. Zgłosiłem że mam dwulatka na rekach a rodziców nie ma. Wtem przybiegł chłopiec, może 7letni i mówi ze to jego siostra. Po zabarwieniu skóry faktycznie było podobieństwo. Z pomocą nadeszło dwóch kanarów. Kolega powiedział dzieciakowi, że musi zawołać rodzica, inaczej dziecka nie oddamy. Matka przytoczyła się z wózkiem i swoją wesołą gromadką. Dostała lekką zjebkę od kolegi. Myślała że dziecko siedzi w wózku i powiedziała, że ma za dużo dzieci żeby o wszystkich pamiętać. Masakra normalnie. Ale czy to nasza wina?

