Tramwajowy.pl

  • Zatrzymani

    Załoga Ambulansu zatrzymała dziś nas na 12min. Nikt nie trąbił, w końcu przyjechali (pewnie) ratować życie.Na sygnale byli. W końcu się znalazła pani Kierownik 😉 i łaskawie odjechała z torów. Fakt, bezpośredni na torach nie stała ale oboje byśmy zahaczyli. Pani była na posterunku Gardy.Pewnie opatrywali jakiegoś menela.

    Znalazł się też jakiś pan fotograf w okolicy. Bardzo zainteresował go wózek tramwaju oczywiście. Jak to bywa na łuku, wózek w jedną stronę a buda wychyla się lekko w drugą ale mało kto to widzi, bo na łuku tramy rzadko stoją, zazwyczaj przejeżdżają. I ja wysiadłem zaciekawiony tym, że on był zaciekawiony. Podszedłem bliżej kucnąłem a ten już mi cykał fotki. No kurde, o co chodzi. Żeby przypadkiem jutro nie było artykułu w gazecie 😉 że motorniczy o ambulans zahaczył 😀

  • Wieje wiater wieje

    Oj głowę chciało urwać. Drzwi się nie chciały otworzyć a już nawet nie wspomnę o zamknięciu. Na przystanku Central Park wiało tak mocno, że niektórzy nie umieli zrobić nawet kroku z przystanku do tramwaju.
    Przez ten wiatr pozbyłem się chyba całego łupieżu 😉 Chciałem sprawdzić prędkość i kierunek wiatru. W tym celu pośliniłem palec, wystawiłem go do góry. Szybciutko go schowałem, gdy poczułem, że wiatr zrywa mi paznokieć. Normalnie masakra.

  • Nadopiekuńczy

    ..i nerwowy ostatnim czasy jeden z dyspozytorów jest.Linia zielona, niby cisza, spokój, sielanka. A tu masz Ci babo placek. Kilka nastolatek siedziało na przystanku, piły cidera (takie piwko jabłkowe ale nie jabol). Wsiadły do mojego tramu. Grzecznie powiedziałem im: Get lost. Nie możecie z piwem itd. W zamian otrzymałem gest pojednania 😉 środkowy palec. Wyłączyłem klimę i powiedziałem, że czekamy na gliniarzy. I tu się dyspozytor wtrącił. A co się dzieje, a dlaczego stoisz-zadawał pytania. Też grzecznie chciałem odpowiedzieć, żeby się odczepił. Poradzę sobie. „Twardym trzeba być nie miętkim.” Zanim się odezwałem już mi mówił, żeby jechać dalej tam ochrona będzie czekać itd. Pojechałem na następny stop, one wysiadły a ten znów na radiu: No co się tam dzieje, dlaczego jedziesz, miałeś czekać.
    Sytuacja druga. Motorniczy z mniejszym doświadczeniem, grupa młodzieży, trzymają drzwi. Nie umiał sobie z nimi poradzić (z drzwiami i łebkami). Drzwi się popsuły. Dyspozytor nakazał wywalić wszystkich, zerwać plombę „drzwi” i powrót do zajezdni. No i się wtedy zaczęło. Chłopak trochę zdenerwowany i do tego słaba jakość połączenia akurat w tym rejonie i „nadzorca” dostałe białej gorączki. Co zrobił? Powiedział, że kilka następnych tramwajów, w obu kierunkach nie zatrzymuje się na Stillorgan z powodu w/w młodzieży 😉 Mnie to ogólnie rybka 😉 ale ludzi szkoda co bilety kupują, co chcą wysiąść lub wsiąść.
    Wydaje mi się, że trochę chłopak za bardzo zestresowany i właśnie nadopiekuńczy 🙂

  • Niebezpieczna praca

    „Żeby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała” – mądre to powiedzenie. Kolega wysiadał z kabiny, szedł na przerwę i jeszcze w tramwaju stanął na plastikowej butelce i skręcił kostkę. Przez radio powiedział dyspozytorowi o całym zajściu. Tak się złożyło, że i ja szedłem na przerwę, poczekałem z nim na przystanku. Za dwie minutki dyspozytor już leciał z bandażem. Gość wcześniej pracował w straży pożarnej więc ma doświadczenie. Poza tym ma kurs pierwszej pomocy. Tu w Irlandii, wyobraźcie sobie, jest zakaz pomagania komuś, gdy ulegnie wypadkowi. Zupełne przeciwieństwo do Polski.
    Noga napuchła, zaprowadziliśmy go do budynku, pogotowie przyjechało i na zwolnienie.