Tag: awaria

  • Awaria

    Niedziela rano , dużego ruchu nie ma. Na przystanek podjeżdżał właśnie tramwaj, który miałem przejąć od kolegi. Minął mnie i wtedy zauważyłem , że tylnie światła nie działają. Po wejściu do kabiny sprawdziłem czy wszystko włączone. Powiedziałem też zmiennikowi o tym. On poszedł na koniec tramwaju i gdy już ruszałem pomachał ręką, że faktycznie nie działają . Napisał mi też wiadomość , że poinformuje dyspozytora przez telefon.

    To samo zrobiłem ja ale przez radio. Po dwóch przystankach , dyspozytor zgłosił się do mnie i potwierdził , że faktycznie, sprawdzili na kamerach , światła nie działają. Mam wysadzić ludzi i zawrócić do zajezdni. Będzie dłuższa przerwa 😉 tylko pasażerów szkoda , którzy o tej porze rano pewnie jadą do pracy . Następny za 10min. 

  • Za ciężki

    Na przystanku Museum , motornicza zgłosiła, że panowie z ochrony coś od niej chcą , że coś jest nie tak z tramwajem . Powiedziała, że nie za bardzo rozumie o co chodzi. Właśnie się z nią mijałem , spojrzałem do środka ale w ułamku sekundy ciężko coś dostrzec szczególnie kiedy pojazd wypchany jest po brzegi. 

       Wtedy przez radio odezwał się jeden z ochrony i mówi , że ludzie wysiadając z tramwaju potykają się o przystanek . Coś musi być nie tak z zawieszeniem , tramwaj siedzi za nisko. Chwila namysłu i dyspozytor nakazał wysadzić ludzi i pusty zjechać na środkowy tor na Heuston. Zbyt słaba perswazja motorniczej spowodowała , że następny tramwaj był jeszcze bardziej przeładowany.

       Wozy te mają ponad 20 lat , każdy z nich minimum 1mln km przejechanych , sprzęt się zużywa , sprężyny ( zawieszenie ) ugniata a jeśli jest napchany jak ten to faktycznie siedzi nisko. 

       Tuż za przystankiem Smithfield jest mała niecka i tramwaj trochę się ” łamie” zjazd w dół i zaraz pod górkę . W tym miejscu , w godzinach szczytu często słychać szuranie brzuszka po ziemi. Wtedy wiadomo , że jest pełno. Czasem też zerkam przez ramię i zwracam uwagę na „zanurzenie” poniżej przystanku.

    Jeden z kanarów kiedyś mi powiedział , że jeśli stopień w drzwiach jest równy z przystankiem to on wtedy już nie wsiada sprawdzać biletów , no bo bez zaglądania do środka ,on wie że jest stanowczo za dużo ludzi w środku.

  • Piątek

    Piątek
    Dziś byłem rezerwowym od 13 do 22. Liczyłem na to, że posiedzę sobie, odpocznę ale niestety, jak to bywa w piątki zawsze coś się dzieje. I tak zwykła awaria przerodziła się w dość duży zator na trasie. Jeden z nowych, który jeździ dopiero 4 dni miał awarie jednego z wózków. Na początku miał problem z zidentyfikowaniem problemu, później problemy z resetem wozu. A na sam koniec mało nie doprowadził do kolizji wjeżdżając do zajezdni. Nie ustawił zwrotnicy w odpowiednim kierunku i chciał jechać na „czerwonym”. Na szczęście dyspozytor w porę to zauważył i szybko zareagował przez radio i kazał mu się zatrzymać.

    Zazwyczaj, gdy mam zmiany które kończą się przed północą to jadę tramwajem do pracy. Tym razem pojechałem autem.
    Około godziny 19 jeden z motorniczych zgłosił utratę napięcia a drugi, jadący z przeciwnej strony powiedział, ze pantograf spadł. Wyglądało to na krótkie zatrzymanie. Wóz z tyłu podjechał, przygotował się do spinania i spychania. Po złączeniu obu wozów okazało się, że ten sprawny uległ awarii. I tak dwa tramwaje utknęły na dość ruchliwym skrzyżowaniu w okolicy Belgard. Została wezwana policja, która zatrzymała całkowicie ruch w okolicy. Ja na szczęście miałem samochód i pojechałem do domu. Około 23:30 sprawdzałem w aplikacji czy wszystko wróciło do normy i niestety tak nie było. Tramwaje dalej kursowały tylko do Redcow.

  • Dzień pełen wrażeń

    Do pracy rzadko jeżdżę autem, ponieważ mieszkam 3metry (słownie: trzy) od przystanku. Tylko tyle, że na 9-tym piętrze. Dziś rozpoczynałem służbę 6:43. Pierwszy tram z pod bloku rusza 6:30. Do zajezdni jedzie się 10min. Zdążę. Przecież dziś sobota. Wpadłem, zrobiłem kawę do kubeczka, do dyspozytora listę podpisać, zapytać się o wóz i jazda na tory. Już o 9 rano coś zaczęło się dziać. Na Goldenbridge leżała kobieta na ziemi. Oczywiście CSO(kontrolerzy biletów vel. kanar) wezwali ambulans itd. Ale podejrzewali, że nie oddycha. Jeden kierowca zasugerował, że mógłby zrobić CPR czyli usta usta itd. Oczywiście trzeba być przeszkolonym, bo inaczej osoba ratowana może Cię zaskarżyć lub jej rodzina 😉 Zupełnie na odwrót niż w Polsce. Obeszło się bez tego, pogotowie przyjechało.

    Przystanek przed The Point już z daleka widziałem autobus w poprzek torów. Pomyślałem, że będzie zawracał. Ale stał tam stanowczo za długo. Podjechałem bliżej, za pozwoleniem CCR (dyspozytor) opuściłem kabinę i udałem się sprawdzić o co kaman. Gość cały spocony mówi, że skrzynia biegów zepsuta i nie ruszy. Staliśmy chwilę, wysadziłem pasażerów. po czym wzięliśmy się do pchania. Ja, kilku przechodniów i dwóch CSO. Udało się, mam nadzieję, że zostanę nominowany za to do nagrody pracownika miesiąca. Bo jak nie…..to będę zły

    Autobus przepchnęliśmy i w tym samy momencie komunikat w radiu, że zamykamy linię od Heuston do Redcow. Gdzieś w okolicach Blackhorse nastąpił jakis poważny wyciek gazu i eksplozja. Na szczęście nie było wielkich strat i ofiar, ponieważ to stare opuszczone budynki a właściwie ruiny. Źle zabezpieczona rura, ktoś przyszedł, cos kopnął i tyle. Utknąłem w mieście jak i kilku innych kolegów. Szybko wszystko udało się zorganizować. Trzy wozy zaparkowano na Connoly i tam tez mieliśmy przerwy. Odwiedziłem Subwaya, firma płaci więc raz nie zawsze 😉 I tak kursowaliśmy The Point do Heuston.

    Tuż po 15 wróciliśmy do jazdy na całej długości linii.