Od jakiegoś czasu co chwilę przyjmowani są nowy motorniczowie. Znaczy przypadkowi ludzie których szkoli się na motorniczych. Oczywiście wszyscy narodowości Irlandzkiej (niestety). Ale ostatni, nie, przedostatni kurs to porażka. Czterech na czterech 😉 czyli 100% nie zdało egzaminu pisemnego. Ja, z moim angielskim na poziomie podstawowym dwa lata temu sobie poradziłem. Wcale się nie chwalę, ja po prostu mam talent lalalala……Więc dostali kolejną szansę, bo jak już jesteś na kursie to mało kto rezygnuje lub z mało kogo rezygnują bo to czas, pieniądze itd. No więc po dodatkowym tygodniu zdali teorię. Z praktyką też nie wszystkim udało się za pierwszym razem. No i przyszła pora na samodzielna jazdę. Jeden z kolegów zaliczył wykolejenie w drugi dzień. Fakt, każdemu się może zdarzyć tylko on świeży, będzie może miał uraz. Wóz wyskoczył na krzyżaku i tyle. Nic strasznego. Drugi ziomek ma problemy z rozróżnianiem strony prawej i lewej 😉 no ale z tym to już się chyba nic nie da zrobić, tylko kijem i lać,lać,lać
Tag: awaria
-
5:56 -> 13:44 awaria
Jeszcze tylko jutro i wolne. A dziś było prawie bez zakłóceń. Wjechałem na pętlę, miałem mieć przerwę śniadaniową. Przede mną stoi jeden tramwaj ale to zjazdowy i zaraz odjedzie (poranny szczyt) Hm nie jedzie. Nagle za wozu wychodzi Sławek.
– Ty jechać nie chce, chyba się obraził na mnie. Wyszedłem tylko zwrotnicę przełożyć i już nie ruszył – krzyknął do mnie bo było kilka metrów odległości między nami.
Poszedłem do niego. Zaczęliśmy kombinować z nawrotnikiem, to do przodu to do tyłu. Brak rezultatów.Nic. Telefon do dyspozytora, żeby wezwał mechaników bo chyba nie damy rady uruchomić maszyny.
– A może by rozłączyć drugi wóz i opuścić pantograf? – zapytała kolega
Zawsze to jakiś sposób. Tak zrobiliśmy. Wszedłem do jego kabiny ruszyłem, jedzie. Ale coś mnie tknęło zajrzeć do szafki z bezpiecznikami. Otwieram a tam wybity bezpiecznik WN. Brak jazdy – przyczyna znaleziona. Kazałem mu podnieść pantograf i znów spróbowałem ruszyć. Jest jazda.
– Sławeczku a zaglądałeś do szafki?- grzecznie i z ironią zapytałem.
– No jasne, a co wybity bezpiecznik?! – zapytał ze zdziwieniem
Tak to czasem bywa, że człowiekowi spadną klapki na oczy i oczywistych rzeczy nie widać. Wtedy nieodzowna jest pomoc drugiej osoby, która bardziej racjonalnie i ze spokojem (bo tej osoby to nie dotyczy) spojrzy na całą sytuację. Pojechał a ja odstałem swoje na pętli poczytałem gazetkę, przekąsiłem co nieco i dalej w drogę.
Gdzieś po drodze ktoś mi niespodziewanie wyszedł na tory, któryś kierowca za bardzo wysunął przód swojego bolidu 😉 Na szczęście standardowo obyło się bez jakichkolwiek przestojów, awarii na trasie, kolizji czy wypadków. Dzień spokojny -
Sobota, trochę mniejszy ruch więc może się odpocznie. Podjechał zmiennik wozem, przekazał mi go i powiedział, że autokomputer SRG-3000P nie pokazuje automatycznie przystanków, znaczy, że same nie przeskakują. Pomyślałem, że coś musi być z odbiornikiem sygnału GPS, bo takowe są zainstalowane. Jestem niedowiarkiem i dlatego jadąc od zmiany aż do pętli cały czas coś majstrowałem przy tym. Włączałem, wyłączałem, robiłem test systemu itd. Przystanki przestawiałem ręcznie. Nie dawało mi to spokoju. W końcu to ma być automat a nie do wieczora będę naciskał na przycisk „korekta przystanku”. O godz 15.10 naprawiłem. Wyłączyłem bezpiecznik jak stałem na pętli, komputer sie zresetował i wszystko wróciło do normy.
Ruch na mieście był raczej spokojny.Dopiero wieczorem miasto budzi się do życia. Już po 20 ruszyłem z pętli spokojny bo to już tylko 3 godziny i do domu. Przejechałem dwa przystanki, naciskam na pedał jazdy a tu przyspieszenie jak w myśliwcu, w fotel wgniata. Zaraz sprawdziłem też hamowanie bo to najważniejsze. Oczywiście coś się stało z rozrusznikiem, bo gdy nacisnąłem na hamulec pedał prawie wpadł w podłogę a efektu nie było. Dopiero za 2 sekundy może 3 zaczął hamować i jeszcze w dodatku bardzo ostro tak, że ludzie mi lecieli na kabinę. Szybka decyzja trzeba zmienić wóz. Szkoda wysadzać ludzi, bo do zajezdni 2 przystanki a nikt chyba nie odczuł tej awarii.I w dodatku tramwaj co 11 minut. Zadzwoniłem do dyspozytora, żeby się pospieszyli z wystawieniem wozu, bo będę za 2minuty i w dodatku z pasażerami. Zjechałem no i oczywiście się nie obeszło bez komentarzy. Jeszcze nie zdążyłem wysiąść z kabiny i powiedzieć, że będzie podstawiony drugi tramwaj a już słyszałem :
-coś Ci się pojebało gościu !!
-czemu nie mówiłeś, że zjeżdżasz!!!
i inne epitety 😀
Ale spływa to po mnie, uodporniłem się już. Krzyknąłem co by wszyscy dobrze słyszeli, że drugi tramwaj będzie za chwile. Szybko się spakowałem (bilety, radio, pokrowiec na fotel) przesiadka do drugiego wozu i jazda. Byłem na opóźnieniu już 7 minut. Na szczęście na mieście miałem „zieloną falę” i wszystko poszło zgrabnie.
Przejeżdżając przez miasto dowiedziałem się, że kumpel ma urodziny i siedzi w jednym z ogródków koło linii tramwajowej. Gdy przejeżdżałem obok dostał ode mnie w prezencie salwę dzwonków i mruganie oświetlenia na wozie.Nikt na mieście nie może takiego prezentu zrobić. Nikt z pasażerów nawet nie reagował.Przynajmniej nikt do mnie nie przyszedł.
Na pętli odjazd planowo.
Na koniec jeszcze przyplątał się jakiś bezdomny. Wyglądał strasznie a jeszcze bardziej śmierdział.Chłopek był na tyle rozumny, że jak mu kazałem wysiąść to grzecznie opuścił wagon pod zajezdnią.
Dziś też pobiłem rekord w piciu kawy. Wypiłem 1,5L czyli dwa termosy. A to wszystko przez moją ukochana 3tygodniową córeczkę. Spać nie mogę w nocy a właściwie to ona nam nie pozwala. -
13:00 -> 22:00
Dziś posiedzenie na zajezdni. Powiedzmy, że się nie nudziłem.Troszkę pospałem, przejrzałem prasę. Musiałem wystawić dwa wozy bo sie kolegom na trasie popsuły. No i miałem wycieczkę po całej zajezdni tramwajem do tyłu. Oczywiście takiego manewru nie można wykonać samemu, ponieważ kompletnie nic nie widać co jest za drugim wozem. Dlatego potrzebna jest druga osoba w drugim wozie, gdzie musimy się umówić na konkretne sygnały. Jeden dzwonek lub gwizd STOP dwa to ruszaj. Zjechały szczyty po godzinie 19, zostały sprawdzone, umyte i je wystawiłem co by rano jutro były gotowe do wyjazdu. Reszta wieczoru minęła spokojnie. Niebawem postaram się wrzucić zdjęcie „nowego” wagonu dla tramwaju nocnego. Uprzedzam, że zdjęcie może być makabryczne :D. Ale to za jakiś czas