Tag: tramwaj

  • Brides Glen

    Prawie zapomniałem pokazać nową linię na zielonej od Sandyford do Brides Glen. Właściwie w przeciwnym kierunku 😉 ale filmik jest, czas trwania około 18min, żadnych sensacji na trasie. Ale możecie zaobserwować jak działa pętla indukcujna. W 7minucie i 23 sekundzie nad sygnałem zaczyna migać pomarańczowe światełko. To ja je uruchomiłem a właściwe zostałem łaskawie poinformowany, że sygnał zaaprobował moją prośbe o sygnał. Na pulpicie klikam przycisk RTS (Ready To Start) jesli jestem nad pętlą wszystko działa OK. Czy jestem nad pętlą informuje mnie ikonka na pulpicie. Jeśli nie ma to muszę „podciągnąć” kilka centymetrów. Po kilku mignięciach dostaje sygnał i tak w kółko, właściwie przed każdym sygnalizatorem. Pętle te zlokalizowane są między szynami, są to białe prostokąty.


  • Czas kupić ubezpieczenie na życie

    Środa 4:13 rozpocząłem swoja zmianę. Z jednym zamkniętym okiem a drugim na wpół otwartym podpisałem wyrok na kilka godzin 😉 Pierwszy jechałem do Tallaght jako swep tram, czyli „przecierak”. 25km/h całą drogę, moim obowiązkiem jest sprawdzenie torów, sieci, przystanków, sygnałów (świateł) czy wszystko jets OK, działa, nie ma żadnych obstrukcji itd. A wszystko bez pasażerów oczywiście i ze zgaszonymi światłami (na wozie oczywiście)

    No i pojechałam, zabrał się ze mną ochroniarz z recepcji, miły Irlandczyk. Całą drogę gadaliśmy.Dojechaliśmy do końca trasy, on wysiadł a ja zmieniłem kabiny i o 5:30 ruszyłem z Tallaght do centrum. Gdzieś w okolicach Kingswood zaniepokoił mnie dźwięk spod wózka. Myślałem, że to body catcher (zgarniacz który opada po uderzenia w zderzak) ale to nie było to. Zdaża się też, że czasem jakaś puszka dostanie się pod koło i też wydaje metaliczny dźwięk. W pewnym momencie poczułem swąd palonych kabli. Tuż przed zajezdnią zwolniłem, ponieważ zwrotnice przede mną. I huk, hałas, wyłączył się tram. Brak jazdy. Zresetował się, włączył podjechałem powolutku do przystanku. Po krótkiej rozmowie z dyspozytorem dostałem pozwolenie na wycofanie wozu kilka metrów. Gdy wróciłem do przedniej kabiny ujrzałem metalowy klin na szynie, taki kolejowy którym blokuje się wagony, żeby przypadkiem nie ruszyły. Stopiony był do połowy i do tego wrząco-gorący.   Podkopnąłem go na przystanek, zabrałem ludzi i pojechałem w dalszą trasę. Na Blackhorse zostałem jednak zawrócony. Straszny hałas był w kabinie, płaskie koło itd.

    Po powrocie do zajezdni ochłonąłem trochę i zdałem sobie sprawę co by się mogło stać gdybym miał wykolejenie przy 70km/h. Chyba tego wpisu już by nie było. Więc trzeba by ubezpieczenie kupić, co by rodzina miała do Poslki wrócić w razie czego 😉

    Ślwedztwo w toku, zostałem już „przesłuchany”, napisałem raport, pożyjemy zobaczymy.

    Okazało się, że w nocy ciężka maszyną robili ścieranie torów no i zapomnieli klinika zabrać.

  • Linia zielona rano

    A oto sławna linia zielona i tłumy na przystankach. Tym razem trafiłem rundkę gdzie nie było pełno na 100% ale i tak dość tłoczno. Na poniższym video wszystkie przystanki inbound ( do miasta)

  • Dzień drugi na zielonej

    Poprzednia noc na zielonej była naprawdę spokojna. Tym razem było już troszkę inaczej. Jeszcze więcej taksówek, pieszych (pijanych) rikszy. Riksza, super pojazd. Napędzany siłami mięśni ludzkich, na pokład zabiera co najmniej jedna osobę. Kierowca tego pojazdu szczególnie tu na Harcourt street jest poniżany,upokarzany, wyśmiewany ale cóż jakos na chleb trzeba zarobić. Ale jak mawiał mój prof. z liceum, najbardziej upokarzającym środkiem transportu jest lektyka. Dlaczego?! Ponieważ jednego „gościa” musi nieść co najmniej czterech innych.