Autor: Tramwajowy

  • Pieszy ból głowy

    Czyżby te 24 stopniowe upały dawały się wszystkim we znaki?

    Lekko mi się oko przymykało , słoneczko świeciło prosto w przednią szybę kabiny , było miłe popołudnie. Kątem oka zauważyłem jakiś ruch w krzakach. Jakiś dzieciak przebiegł z chodnika przez przecinkę prosto na tory. Bardzo szybko ta sytuacja wybudziła mnie z letargu. Ostro zahamowałem , mały położył się na krzakach i zaczął do mnie machać , żebym jechał dalej. Kazałem mu biec na przystanek i spokojnie za nim ruszyłem . Na przystanku wysiadłem , zamieniłem kilka słów z nim i pojechałem dalej.

    Kilkanaście minut później jakaś panienka przechodziła z jednego przystanku na drugi i w międzyczasie coś jej upadło na tory. Elegancko wypięta swoimi czterema literami w moim kierunku w ogóle nie zwracała uwagi na nadjeżdżający tramwaj. Dobrze, że już hamowałem, bo zderzenie z taką masą mogło by się źle skończyć 🫣

    I ostatnia sztuka na dziś, tylko na dziś , bo to są nie kończące się historię. Tuż obok szpitala St.Patricks jest bardzo wąski chodnik, jak to bywa, potok ludzi płynie. Jedni idą szybciej , inni wolniej . Niektórym czasem się spieszy i próbują wyprzedzania . Nasza maksymalna prędkość w tym miejscu to 40km/h , dodatkowo z górki. Żeby zmieścić się w rozkładzie, trzeba te 40…. jechać 😉

    Pewna niewiasta zdecydowała się sprawdzić mój czas reakcji i sprawności hamulców. Zeskoczyła z chodnika wprost na tory. Tym razem jej się udało. Ciśnienie lekko poszło w górę , wyskoczyły dwa nowe siwe włosy. Jak tak dalej pójdzie to za rok już będę cały siwy 🙂

  • Świat zwariował

    To wydaje się śmieszne , no bo kto by tam chciał straszyć ludzi w Irlandii. Ale widać co się dzieje na świecie i można się chyba wszystkiego spodziewać.
    Dziś, tuż przed 18.00 mieliśmy alarm bombowy ,podobno w trzech różnych tramwajach znaleziono podejrzane pakunki.
    Dyspozytor nakazał zatrzymać się na najbliższym przystanku, opróżnić wozy , sprawdzić czy nic nie zostało i samemu też wysiąść. Dodatkowo trzy przystanki zostały całkowicie „wyczyszczone” z pasażerów i postronnych gapiów, te trzy gdzie było coś podejrzanego.
    Nawet kiedy była Królowa Elżbieta czy już król Karol , nie było takiej sytuacji , aż tak poważnej.
    Mam nadzieję, że okaże się, że były to tylko ćwiczenia, bardzo realne i udane ćwiczenia.

  • Czy to już jest norma(lne) ?

    Po załadowaniu wszystkich pasażerów na jednym z przystanków w centrum , zamknąłem drzwi, spojrzałem przed siebie i już miałem ruszyć , gdy nagle drogę zajechał mi nastolatek na rowerze.

    Zatrzymał się w odległości może 5 metrów, otworzył puszkę napoju gazowanego , zrobił małego łyka, po czym zamachnął się i rzucił tą puszką w moją stronę. Niestety nie trafił w szybę wielkości 1.6mX1.8m co skwitowałem głośnym śmiechem . Puszka trafiła w ramę i nie wyrządziła żadnych uszkodzeń. 

    Kilkanaście przystanków dalej, jakiś znudzony młodzieniec siedział tuż za rampą i rzucał kamieniami w przejeżdżające samochody. Czekając na wymianę pasażerów , przez radio skontaktowałem się z dyspozytorem i powiedziałem , że siedzi sobie tu taki jegomość i wydaje mi się, że będę jego następną ofiarą.

    Dyspozytor stwierdził , że nic nie może zrobić a ja mam jechać. No więc ruszyłem a już po przejechaniu dosłownie kilku metrów usłyszałem trzask. Tuż przed moimi oczami pokazał się piękny odcisk kamienia. Na szczęście szyby są klejone i może jeszcze jakoś zabezpieczone , bo nie zrobił się pajączek ani szyba się nie rozsypała. 

    Na następnym przystanku wysadziłem wszystkich pasażerów, poinformowałem ich , że dzięki uprzejmości młodzieńca na przystanku, będą musieli czekać na następny tramwaj. A ja zjechałem awaryjnie do zajezdni. 

    Wydaje mi się , że młodzież teraz czuję się zbyt bezkarnie a takie zachowania stają się normą. 

  • Główne wydanie Wiadomości

    Poranny ruch jest zawsze nieprzewidywalny. Jeden dzień może być spokojnie i płynnie a następny poranek będzie już zupełnie innym .

    Na torach w kierunku „do centrum” lub po naszemu ” inbound” tuż przed tramwajem zatrzymała się samochód, nic w tym dziwnego by nie było, gdyby nie włączył świateł awaryjnych i nie mógł ruszyć. Motorniczy poprosił przez radio dyspozytora o możliwość wypuszczenia pasażerów ze swojego wozu na ulicę. Niestety nie dostał pozwolenia , bo w tym miejscu nie można zapewnić bezpiecznego opuszczenia pojazdu pasażerom. 

    Z przeciwnej strony nadjeżdżałem ja. Zatrzymałem się na ” czerwonym” poczekałem na swoją kolej, a kiedy światło zmieniło się na pionową kreskę , ruszyłem . Na szczęście moje tory były wolne od przeszkód. 

    W tym miejscu ograniczenie prędkości wynosi 30 km/h. Jednak szósty zmysł podpowiadał mi, żeby zwolnić o połowę. Gdy tylko minąłem zatrzymany tramwaj, z za jego tyłu , na czerwonym , wyskoczył piętrowy autobus. Szedł pięknie na czołówkę. Zatrzymaliśmy się dosłownie 2 metry od siebie. Gdybym nie posłuchał głosu rozsądku ( lub nazwijmy to doświadczeniem) wydaje mi się , że oboje bylibyśmy w głównym wydaniu wiadomości tego wieczoru łącznie z kilkoma rannymi. 

    Kierowcy autobusu widocznie się spieszyło lub był trochę nie cierpliwy. Z jednej strony potrafię go zrozumieć jeśli stoi się za wielkim prostokątem na drodze i nic nie widać co się dzieje przed nim . Ale z drugiej strony …no cóż , pośpiech nie jest najlepszym doradcą.

    A wszystko wydarzyło się w tym miejscu:

    trambuscrash

    Zdjęcie dzięki uprzejmości Google Street View