Autor: Tramwajowy

  • 16:09 -> 25:02

    Siedzimy sobie na recepcji na lini zielonej w czwórkę. Ktoryś włączył radio a tam słychać piękną angielszczyznę książkową. To John dyspozytor.  Mało kto go lubi dlatego zaraz były komentrze: dikhed, for fuksejk, łot a prik,aj hejt dis czap itd… (piszę jak się mówi) ci co wiedzą to wiedzą reszta się domyśli 😉 Takie były komentarze a to dlatego ze John jest nie zorganizowany, rozkazuje jakbyśmy byli kretynami. Może chce uałatwić pracę ale czasem utrudnia. Zatrzymuje niepotrzebnie tramwaj bo jest przed czasem ale następny też musi zatrzymać bo tutaj wszyscy tak jeżdżą 😉

    A uczciwość tutejszych ludzi mnie rozbraja. Podszedł do mnie chłopak i daje mi telefon LG bo go znalazł w tramwaju i nie wie co z nim zrobić. Chiałem taki kupic ale już nie chce. Nie, nie to nie jest to co myślicie. Oddałem go 😛 właściciel zadzwonił na ten numer, odebrałem, umówiliśmy się pod bramą zajezdni i zadowolony odebrał swój telefonik.

  • 15:00 -> 24:00 pytanie retoryczne

    Piękny słoneczny dzień na zielonej. Byłem jako rezerwa ale 5 rundek dla kolegów zrobiłem. No i tak jeździłem i myslałem i mam kilka pytań do pasażerów, bo ja nie umiem zrozumieć:

    1: Dlaczego wychodzicie zza drugiego tramwaju nie patrząc się czy po przeciwnych torach nie jedzie inny wozik. Czy tak samo wychodzisz zza budynku i nie patrzysz na chodnik ? Powodzenia a gorzej jak zrobisz to autem, wyjedziesz zza rogu i nie popatrzysz wtedy auto do blacharza.

    2:Dlaczego dobiegasz do tramwaju i naciskasz przycisk, żeby drzwi się otworzyły mimo że tramwaj już jedzie (ruszył)??

    3:Dlaczego stoisz na środku przystanku i jak tramwaj podjeżdża biegniesz do pierwszych drzwi? Nie lepiej od razu ustawić się na przodzie albo wsiąść tam gdzie stoisz?

  • 6:08 -> 14:42

    Kolejny piękny słoneczny dzień na lini zielonej. Pierwsze dwa kursy miałem troszkę okrojone, bo remontują/upgrade’ują przystanek na Sandyford i dla tego kursowalismy od St.Stephen’s Green do Ballaly. 3 przystanki krótsza trasa, żadnych rewelacji a dalej kilku pasażerów dowoził autobus. Byłem bardzo senny jak to bywa rano. Któregoś postoju na SST(St.Stephen’s Green) podeszła do mnie para staruszków i się pytają czy jedzie ten tram do Dundrum, bo chcą iść do shopping centre. Chciałem im pomóc i powiedziałe, że tak jedzie ale mogą jechać dalej jeden przystanek i będzie bliżej. Starysz pan się ucieszył podziękował i bez napiwku oddalił się a jego małżonka z lekkim oburzeniem w głosie powiedziała, że nie słyszała nigdy o tym (przystanku). Obserwowałem ich. Nie posłuchali mnie. Ich problem. Ostatni kurs był chyba najgorszy. Laska jechała z rowerem i nawet nie spojrzała mi w oczy jak wysiadła pomimo, że dwuśladów przewozić nie można. Na końcowym jedne drzwi coś nie działały to musiałem je zablokować, na każdy sygnał na trasie musiałem czekać (na zielonej jest ich aż 4) a to już mnie opóźniło no i już byłem lekko poddenerwowany. Ale szczęśliwie dojechałem do końca

  • 5:53 – 12:43

    Takie zmiany to ja lubię. Dwa kółka na czerwonej, przerwa i znów dwa kółka i do domu. A dziś ludzie tłumami pędzili nad morze, bo naprawdę mamy piekna pogodę w Dublinie. Wyjątkowo słoneczne i ciepłe dni. Ja natomiast wybrałem sie do kolegi z pracy, do Mike’a Chrzanowskiego. Bardzo ciekawy człowiek. Maluje, tworzy muzykę i jeździ tramwajem.Wystawia swoje prace w galerii.  Urodził się w Londynie w czasie wojny a jego ojcem chrzestnym jest/był  gen.Anders.  Nie jakiś tam przypadkowy albo honorowy ojciec chrzestny. Poprostu był przyjacielem rodziny i gdzieś ma kilka fotek z nim 😉 Szacunek. Mike ma ponad 60 lat a dopiero w zeszłym roku po raz pierwszy w życiu był w Polsce i jest zachwycony. Świetnie mówi po polsku. Ciągle kupuje polskie produkty, bo uwielbia nasze jedzenie.

    A tu jego strona