Autor: Tramwajowy

  • Błaha awaria (?)

    Dziś przez cały dzień, jak i wczoraj i dzień wcześniej i kilka dni wcześniej i jutro i przez następne dni….pada / będzie padać deszcze. Tak normalnie, po irlandzku czyli w bok a czasem nawet do góry. Do tego silny wiatr, który potrafi przewrócić dorosłego człowieka. Taka pogoda tutaj powoduje, że można mieć depresję , człowiek staje się twardszy 🫣.

    Wydawałoby się , że i sprzęty używane tutaj powinny być bardziej odporne na takie warunki atmosferyczne. No niestety, nic bardziej mylnego. Dziś do południa dwa tramwaje zjechały z powodu popsutej wycieraczki. Jeden na szczęście tuż przy zajezdni, więc tylko wysadził ludzi i zjechał . Natomiast drugi zatrzymał się dwa przystanki przed Heuston. Wysadził ludzi i wolniej niż zwykle, dojechał do tego przystanku. Tam zawrócił i w drugiej kabinie wycieraczka byłą sprawna, dojechał do Connolly. Tam też tramwaj zaparkował i wrócił jako pasażer do zajezdni. Wóz ten teraz czeka zaparkowany, aż przyjadą mechanicy i naprawią wycieraczkę.

  • Wypadek

    – Kogoś chyba uderzyłem – przez radio rozbrzmiał głos jednego z motorniczych.

    Dyspozytor zapytał jaki to rozkład i gdzie jest. Pomimo tych wszystkich monitorów i systemów , czasem nie da się zlokalizować tramwaju po głosie motorniczego 😉

    John odpowiedział szybko gdzie się znajduje, potwierdzając , że na pewno kogoś uderzył. W tym samym tramwaju była też ochrona. Jeden z chłopaków potwierdził na jakim przystanku się znajdują i powiedział, że na pewno będą potrzebować służ ratowniczych. Prawdopodobnie była to nastoletnia dziewczyna, która być może stała za blisko krawędzi , może chciała przebiec , może jeszcze coś innego.

    Tak się złożyło, że wciągnęło jej stopy między tramwaj a przystanek. Podobno kostki pogruchotane, stopy wisiały luźno 🫣. Dobrze, że nie wciągnęło jej całkowicie pod spód.

    Akurat byłem w drodze do domu, po skończonej zmianie i na chwilę utknąłem w mieście. Dojechałem tak daleko jak tylko tramwaj mógł i resztę trasy do samego wypadku pokonałem pieszo. Doszedłem na miejsce, ofiary już nie było.

    Muszę przyznać, że dyspozytor się nie popisał. Dość słabo zarządzał flotą. Wszystkie tramwaje puścił do centrum, wiedząc, że może być problem w drodze powrotnej, że będzie dłuższy przestój. Spokojnie mógł kilka wozów zawrócić przystanek wcześniej. Akurat w tym miejscu jest możliwość zawracania. Całość zdarzenia i zatrzymania trwała może godzinę. Po tym jak policja pozwoliła już na odjazd, udało mi się dojechać do RedCow ale niestety do domu miałem jeszcze kilka przystanków a wszystkie wozy zawracały właśnie przy zajezdni. Po około 30 minutach w końcu przyjechał tramwaj, wypchany bardziej niż po brzegi 😀 , jeśli się tak w ogóle da. Na szczęście dla mnie było miejsce w kabinie.

  • Awaria

    Niedziela rano , dużego ruchu nie ma. Na przystanek podjeżdżał właśnie tramwaj, który miałem przejąć od kolegi. Minął mnie i wtedy zauważyłem , że tylnie światła nie działają. Po wejściu do kabiny sprawdziłem czy wszystko włączone. Powiedziałem też zmiennikowi o tym. On poszedł na koniec tramwaju i gdy już ruszałem pomachał ręką, że faktycznie nie działają . Napisał mi też wiadomość , że poinformuje dyspozytora przez telefon.

    To samo zrobiłem ja ale przez radio. Po dwóch przystankach , dyspozytor zgłosił się do mnie i potwierdził , że faktycznie, sprawdzili na kamerach , światła nie działają. Mam wysadzić ludzi i zawrócić do zajezdni. Będzie dłuższa przerwa 😉 tylko pasażerów szkoda , którzy o tej porze rano pewnie jadą do pracy . Następny za 10min. 

  • Za ciężki

    Na przystanku Museum , motornicza zgłosiła, że panowie z ochrony coś od niej chcą , że coś jest nie tak z tramwajem . Powiedziała, że nie za bardzo rozumie o co chodzi. Właśnie się z nią mijałem , spojrzałem do środka ale w ułamku sekundy ciężko coś dostrzec szczególnie kiedy pojazd wypchany jest po brzegi. 

       Wtedy przez radio odezwał się jeden z ochrony i mówi , że ludzie wysiadając z tramwaju potykają się o przystanek . Coś musi być nie tak z zawieszeniem , tramwaj siedzi za nisko. Chwila namysłu i dyspozytor nakazał wysadzić ludzi i pusty zjechać na środkowy tor na Heuston. Zbyt słaba perswazja motorniczej spowodowała , że następny tramwaj był jeszcze bardziej przeładowany.

       Wozy te mają ponad 20 lat , każdy z nich minimum 1mln km przejechanych , sprzęt się zużywa , sprężyny ( zawieszenie ) ugniata a jeśli jest napchany jak ten to faktycznie siedzi nisko. 

       Tuż za przystankiem Smithfield jest mała niecka i tramwaj trochę się ” łamie” zjazd w dół i zaraz pod górkę . W tym miejscu , w godzinach szczytu często słychać szuranie brzuszka po ziemi. Wtedy wiadomo , że jest pełno. Czasem też zerkam przez ramię i zwracam uwagę na „zanurzenie” poniżej przystanku.

    Jeden z kanarów kiedyś mi powiedział , że jeśli stopień w drzwiach jest równy z przystankiem to on wtedy już nie wsiada sprawdzać biletów , no bo bez zaglądania do środka ,on wie że jest stanowczo za dużo ludzi w środku.