Autor: Tramwajowy

  • Mała aktualizacja

    Pomyliłem się lekko z datą strajku dlatego wprowadzam szybko poprawki. Pierwsza akcja będzie miała miejsce 5 i 6 listopada, później wracamy na dwa dni do pracy i znów piątek i sobota będzie zatrzymanie.
    No chyba, że……się dogadają 😉

    A teraz coś zupełnie z innej beczki.
    Drogi w Irlandii i proszę nie narzekać, że w Polsce jest gorzej, bo gorzej być nie może 😉

  • Tramwajowy wrócił na tory

    Już tydzień w pracy.  Jak to miło jest wrócić i słuchać narzekania, stękania i jęczenia kolegów z pracy.

    4 i 5 listopada mamy zapowiedziany strajk już oficjalnie. Także mieszkańcy Dublina uważajcie i bądźcie czujni. Poniedziałek i wtorek tramwaje mogą nie wyjechać. Oczywiście wszystko może się zmienić na 5 minut przed pierwszym wyjazdem, gdy zostaną spełnione nasze żądania.

    A tu możecie pobrać sobie rozkład jazdy linii czerwonej LINK

  • Cudowne ozdrowienie

    Trzy tygodnie w domu dobrze mi zrobiły.  Niestety nadszedł czas powrotu do pracy. Zostałem wezwany do lekarza zakładowego. Po krótkim teście i kilku pytaniach stwierdził, że jestem zdolny do pracy. Uprzedziłem go, że dalej plecy bolą, że to może nie korzonki a coś innego związanego z kręgosłupem jak dysk. Ale w końcu to on jest lekarzem i muszę mu zaufać a on mi nie wierzy. Powiedziałem, że biorę nurofen co drugi dzień a on odpowiedział, że to nie problem i mogę go brać często, żeby tylko nie brał nic co zawiera kodeinę. Niestety ten specyfik ma ten składnik w sobie.  I tak cudownie ozdrowiałem niczym jak w ZUSie.  Poszedłem do mojego lekarza a właściwie do pani z recepcji, ta wypisała odpowiednie kwity i w poniedziałek wracam na tory. Oczywiście będę pytany czy zażywam jakieś medykamenty no i muszę powiedzieć co zalecił lekarz i będę musiał też powiedzieć, że plecki nadal bolą i w razie ponownego urazu już tak szybko mnie  w pracy nie zobaczą. Oczywiście nie mam zamiaru nikogo naciągać na koszty 😉

  • Jak to jest w Irlandii

    No więc moi mili jak już wiecie tramwajowy wypoczywa w domu na chorobowym. Chciałbym Wam przybliżyć mniej więcej warunki jak to tutaj w moim przypadku wygląda. Zaznaczam z góry, że w każdej firmie są inne zasady i nie należy brać mnie, szczególnie mnie za wzór 😉 ja jestem złym przykładem ;p.

    Przestawiałem zwrotnicę, kilka minut później zabolało, wróciłem do domu i rano wstać nie mogłem. Zadzwoniłem do mojego TL – brygadzisty, poinformowałem o sytuacji i maszyna ruszyła. Zaznaczyłem, że stało się to w pracy więc jak sama nazwa wskazuje uznano to jako wypadek w pracy. Dzięki temu mam płacone 100% i nie tracę premii na koniec roku (której i tak nie będzie bo niebawem mamy strajk) .

    Po spadnięciu z łóżka i doczołganiu się do łazienki udałem się do lekarza dzięki pomocy kolegi. Nie byłem w stanie władać kończynami, płakałem jak mały bobas z wielkimi łzami.  Moja diagnoza to korzonki. Lekarz zapytał co mnie boli i przepisał nurofen plus i dodał, że będzie boleć od 4 do 6 tygodni i tego się trzymam. Zwolnienie dostałem na tydzień i wysłałem do pracy. Minął tydzień i chciałem się umówić na kolejna wizytę u lekarza. Pani w recepcji uświadomiła mnie, że zwolnienia będę odbierał u niej i jak wyzdrowieję to mam dać znać dzień wcześniej to mnie lekarz obejrzy i potwierdzi i będę mógł wrócić do pracy. Normalnie byłem w szoku ale musiałem się zgodzić. I tak to trwa już trzeci tydzień. Dziś tj w piątek zadzwonił do mnie mój TL i poinformował mnie, że zostałem umówiony na wizytę u lekarza zakładowego na poniedziałek i może on będzie mi w stanie pomóc, gdyż nadal występują u mnie bóle. Przystałem na to,  bo wyjścia innego nie mam. W końcu nie symuluję a może i konkretniejsze badania będę miał zlecone.

    A teraz weekend i ujrzałem grube szkło na dnie……………..trzeba iść spać i budzik nastawić na dziesiątą rano 😉

     

    P.S

    mieszkający w irsku (z czeskiego), chorujący i nie mający takiego fajnego lekarza proszeni są o kontakt. Chociaż dochodzą mnie słuchy, że tu takie praktyki normalne są, że sam oceniasz kiedyś zdrów i recepcjonistka (nie pielęgniarka) wypisuje zwolnienia