ale po zajezdni. To musiało nam na dziś wystarczyć. A i tak wrażeń co nie miara. Troche trzeba poprzełączać przycisków, po ustawiać n iektóre rzeczy. Steruje sie suwakiem. Do przodu jazda do tyłu hamowanie. Na suwaku należy co 5 sekund naciskać przycisk. To jest czuwak w 105N stosowany jako pedał. Pod przerywaczem można przejeżdżać z poborem prądu co jest lekki zaskoczeniem dla mnie. W kabinie klimatyzacja 😉 wiele komunikatów wygłaszanych przez komputer dla pasażerów, fotele motorniczych trochę zniszczone ale to chyba jak wszędzie. Jutro część gorsza. Egzamin pisemny a później relaks czyli jazda na trasie zielonej z napisem „Out of Service” czyli bez pasażerów
Kategoria: W Irlandii
-
Linia czerwona
Dziś zwiedzaliśmy zajezdnię RedCow. Większa, trzy krotnie większa niż Sandyford. Cała trasa dłuższa dwukrotnie. Ludzi też więcej. Ogólnie atmosfera miła jak wszędzie. Przejechaliśmy się od końca do końca, bo pętli tutaj nie ma 😛 Część trasy przeszliśmy na nogach, żeby obejrzeć kilka krytycznych punktów. Podróżując na nogach przypomniały mi się czasy z Częstochowy, gdy szedłem chodnikiem i każdy motorniczy kiwał. Tak było i tutaj. Szliśmy w pięciu, każdy z nas w odblaskowej kamizelce i każdy motorniczy przejeżdżający zawsze machnął ręką
-
szkolenie
Dziś zaczęliśmy wcześniej, bo już o 7:00 ;). Powoli muszę zacząć przyzwyczajać się do wczesnego wstawania. Cały dzisiejszy dzień spędziliśmy z naszym instruktorem Edem który będzie z nami przez najbliższe 3 tygodnie. Obejrzeliśmy kilka prezentacji a później udaliśmy sie na zwiedzanie zajezdni. Wszystko niby takie same ale jednak inne. Zwrotnice przekłada sie trochę inaczej chociaż sama zasada jest zachowana. Nie wolno najeżdżać na tępą zwrotnicę. Należy ją przełożyć ale są wyjątki 😉 Później przejechaliśmy się jako pasażerowie na linii zielonej. Podróż trwała około 22 minut. W drodze powrotnej wysiadaliśmy dwa razy w celu obejrzenia mijanek awaryjnych. Całkiem sprytna rzecz czego w Częstochowie brakuje. Tutaj jest możliwe przejeżdżanie z toru na tor i zmiana kierunku, gdyż tramwaj ma na obu końcach kabinę motorniczego. Przerywacze a inaczej izolatory sekcyjne znajdują sie tylko na zajezdni. Na trasie nie zauważyłem ale może jest to rozwiązane w jakiś inny sposób. To by było tyle na dziś. Jutro przejażdżka na drugą zajezdnię
-
Czterech z czterystu
Dziś o godzinie 9:20 zaczęliśmy pierwsze zajęcia w zajezdni na Sandyford. Długo się tam jedzie. Mój nowy środek lokomocji jest całkiem zwinny ale jedzie max 50km/h i zwie się Suzuki KatanaR :D. Przyjechałem troszkę przed czasem, bo nie wypada się spóźniać 😉 Na miejscu spotkałem znanego już z poprzedniego opowiadania Davida. Zaprowadził mnie do kantyny motorniczych. Całkiem przyjemny pokój wyposażony w lodówkę, zmywarkę, czajnik, toster, tv, komputer. Tutaj naprawdę można wypocząć podczas przerwy. Tylko dużej sofy brak, no ale już bez przesady ;P
Wybiła godzina 9:00 a ubranych „po cywilnemu” było nas tylko czterech. Jakie było nasze zdziwienie gdy dowiedzieliśmy się, że to już wszyscy. No to można nazwać już chyba ogromnym szczęściem. W nowym składzie znajduje się: były wojskowy który w armii przepracował 24 lata za kierownicą, kierowca z kopalni na północy Irlandii i jeszcze jeden kierowca z dość dużym doświadczeniem w przewożeniu towarów. Oczywiście imion nie pamiętam, boi jakieś takie inne niż nasze 😛
Dzisiejsze zajęcia były czysto teoretyczne. Dowiadywaliśmy sie na nich ile będziemy zarabiać, jaki mamy system bonusowy, jakie są zmiany, ile możemy chorować itd. A na koniec jeszcze było krótkie szkolenie BHP. Oglądaliśmy kilka filmów jak szybko pali się mieszkanie, stadion, samochód no i oczywiście uczyliśmy się używania gaśnicy CO2 i piankowej. No i to chyba tyle co dziś były. Jutro zajęcia rozpoczynamy o 7:00, będziemy zwiedzać zajezdnię no i może troszkę sie przejedziemy. Jutro część dalsza 😉