Zaraz za przystankiem James’s w kierunku przystanku Fatima jest bardzo ciasna szykana, dwa zakrętu, prędkość max 15 km/h. Na nieszczęście zaczęło troszkę padać a w dodatku chłopaki kosili trawę. Ci co jeżdżą pojazdami szynowymi chyba wiedzą, że nie ma gorszej mieszanki. Przejechałem dwa zakręty lewy i prawy 😉 skończyło się ograniczenie a następna tablica pokazuje 40 km/h więc ja mu w kite a on się ślizga więc ja mu jeden przycisk, piaseczek na tory, znów mu w kite i już czuje jak w fotel wgniata 😉 I TO WŁAŚNIE LUBIĘ 😀
Kategoria: W Irlandii
-
Egzamin pierwszy
Zaliczony na 94% także jestem zadowolony. 10 pytań opisowych w języku tubylców czyli po części i moim ;).
Dziś śmigaliśmy sobie Citadisem 401 po linii zielonej. Ech jaka to siła. Pędzisz sobie między przystankami 70 km/h i nic nie drży, nic się nie trzęsie. Ogólnie wszystko przeszło bezproblemowo. Tylko raz mieliśmy awaryjne hamowanie gdy kolega zapomniał o „Dead man” czyli o czuwaku. Zapomniał klikać w joystick. Ale na szczęście nie jechaliśmy szybko.Od poniedziałku przez cały tydzień będziemy jeździć na czerwonej linii. A teraz weekend, trzeba odpocząć. -
Jazda….ale ….
ale po zajezdni. To musiało nam na dziś wystarczyć. A i tak wrażeń co nie miara. Troche trzeba poprzełączać przycisków, po ustawiać n iektóre rzeczy. Steruje sie suwakiem. Do przodu jazda do tyłu hamowanie. Na suwaku należy co 5 sekund naciskać przycisk. To jest czuwak w 105N stosowany jako pedał. Pod przerywaczem można przejeżdżać z poborem prądu co jest lekki zaskoczeniem dla mnie. W kabinie klimatyzacja 😉 wiele komunikatów wygłaszanych przez komputer dla pasażerów, fotele motorniczych trochę zniszczone ale to chyba jak wszędzie. Jutro część gorsza. Egzamin pisemny a później relaks czyli jazda na trasie zielonej z napisem „Out of Service” czyli bez pasażerów
-
Linia czerwona
Dziś zwiedzaliśmy zajezdnię RedCow. Większa, trzy krotnie większa niż Sandyford. Cała trasa dłuższa dwukrotnie. Ludzi też więcej. Ogólnie atmosfera miła jak wszędzie. Przejechaliśmy się od końca do końca, bo pętli tutaj nie ma 😛 Część trasy przeszliśmy na nogach, żeby obejrzeć kilka krytycznych punktów. Podróżując na nogach przypomniały mi się czasy z Częstochowy, gdy szedłem chodnikiem i każdy motorniczy kiwał. Tak było i tutaj. Szliśmy w pięciu, każdy z nas w odblaskowej kamizelce i każdy motorniczy przejeżdżający zawsze machnął ręką