Kategoria: W Irlandii

  • Wszystko co dobre, szybko się kończy

    Żona właśnie poleciała do domu, nie wiem kiedy znów zajrzy na chwilkę bo cena biletów przeraża mnie. Mam nadzieję, że tak jak planowaliśmy w okolicach września przybędą tutaj już razem na stałe moje panienki.
    A w pracy…..no cóż skończyło się. Kurs dziś rano przed godziną 4:00 gdy wrócilismy na zajezdnię po udanynm spinaniu dwóch tramwajów na dość stromym podjeżdzie skończył się szczęśliwie dla nas. Na samym początku myślałem, że to będzie najtrudniejsze ale jednak się myliłem. Teraz zaczną się dopiero schody. Już nie będzie instruktora z boku tylko patron, już z tyłu nie będzie kolegów tylko pasażerowie, już nie będzie godzinnej przerwy na końcu trasy tylko 5 minut i odjazd. Tak po ciuchu to już się nie mogę doczekać ale zawsze mam jakieś obawy. Jutro o godzinie 11:21 rozpoczynam pierwszą służbę w pełni oficjalną na linii zielonej

  • Mój pierwszy raz

    Bilet do Irlandii w jedną stronę 220zł, Suzuki Katana R która co dzień dzielnie wiezie mnie do pracy 1295euro, wożenie pasażerów po Dublińskich torach Luasem BEZCENNE.
    Tak, to właśnie piątek był tym dniem kiedy to po raz pierwszy mogliśmy pojeździć w kabinie zabierając na pokład wszystkich z przystanków. Wcale się nie pchałem jako pierwszy, bo i tak sie później najeżdżę 😉 Dwóch z nas było troszkę zestresowanych a Philip nawet zapomniał otworzyć drzwi na przystanku i tak czekaliśmy kilka sekund aż mu instruktor przypomniał. Siadłem ostatni, szybko ustawiłem sobie fotel, rozłożyłem sie wygodnie i jazda. Może lekkie podniecenie ale nie stres. Stwierdziłem, że nie warto się stresować i denerwować bo wtedy wszystko wychodzi źle. Czyżbym zgrywał bohatera? Nie, chyba nie, przynajmniej tak mi się wydaje. Od jakiegoś czasu mam bardzo luźną filozofię życia, żeby właśnie się nie denerwować bo i po co. Efektem nerwów są wrzody na żołądku a tego wcale nie chcę mieć

  • Trzeci egzamin

    Się człowiek dowartościowuję jak zalicza egzamin a Philip ma problemy mimo że mieszka w Irlandii od urodzenia 😉      Miało być dziesięć pytań i było dziesięć ale stron. Fakt, że odpowiedzi niektóre to czasem było tylko jedno czy dwa słowa no ale trzeba było umieć :P. Także pomimo mega kataru, gorączki czuję sie dość dobrze. A piątek zaczynamy o 4:20 AM pierwsze kółkok sprawdzamy czy wszystko OK a później…..później zabieramy pierwszych porannych pasażerów i jazda IN SERVICE czyli wszyscy na pokład. Jutro będzie chrzest bojowy. Także każdy z nas będzie miał okazję przejechać  się  na linii czerwonej ale oczywiście z Eddiem w kabinie.

  • Angielska to trudna języka być

    Czasem się zastanawiam dlaczego wybrali właśnie mnie z tylu chętnych. Czy tylko doświadczenie brali pod uwagę? Sam się boję co to będzie jak ruszymy na trasę już bez instruktora, bez kolegów tylko face to face z pasażerami. Przecież ja połowy z nich to nie zrozumiem, być może, że nie będę w stanie dogadać się z dyspozytorem przez co stanowię bardzo duże zagrożenie. Dziś mam chyba jakiś zły dzień, że tak pisze depresyjnie. Trochę się rozchorowałem, jestem lekko rozkojarzony i trochę się stresuję bo to już za tydzień będzie pierwsza jazda z patronem przez cały dzień. A może wcale nie jest tak źle jak mnie sie wydaje. W końcu miałem już niezły chrzest bojowy: pożar tramwaju, czego tutaj nie mieli ani razu 😉 trzy kolizje (też jest się czym chwalić ;D)
    Pora odpędzić złe myśli, już jutro przylatuje moja żonka na 5 dni także będzie lekki relaks. Ona bardzo we mnie wierzy (jak i jeszcze kilka innych osób) i nie mogę ich a w szczególności moich dwóch panienek zawieść. Dlatego trzeba wziąć się mocno w garść, zacisnąć żeby albo całkowicie sie wyluzować, wziąć słownik i jakieś książki  wieczorem i poczytać, pouczyć się. No i sam sobie rozwiałem złe myśli. Ech  jak to dobrze czasem coś napisać. Jutro ostatni luzacki egzamin.
    A ze spraw czysto technicznych to dziś spinaliśmy dwa tramwaje i pchaliśmy i ciągnęliśmy na zmianę. Kurde ile to ma siły. Nie było żadnej różnicy w ruszaniu 50ton czy 100ton. Jeden Citadis 401 waży właśnie 50ton i ma tylko 3 wózki napędowe. Dużo łatwiej tutaj przeprowadza się procedurę dojeżdżania i spinania, gdyż kabiny są na obu końcach, po połączeniu mechanicznym (sprzęgiem) łączy się też elektrycznie i już mamy komunikacje z kabiny do kabiny w obu tramwajach i nie trzeba żadnych prywatnych telefonów, gwizdków czy chorągiewek. Dużo bezpieczniej, wygodniej, czyściej. Same zalety 😉

    P.S.
    Tylko bym prosił żeby nikomu nie przyszło pisać jakiś anonimów na mnie do Veolii 😉 że czasem nie rozumiem tubylców 😛