Jak wspomniałem na profilu Facebook’owym, kolizja ma ciąg dalszy a właściwie jej następstwa. W sobotę po zdarzeniu udałem się do domu. Wieczorem zalałem smutki, niedziele również miałem wolną. W poniedziałek wróciłem jeździć ale okazało się, że pojawił się ból pleców. Nie na tyle silny, żeby iść do domu (a taka propozycja padła) ale dość dokuczliwy. Stwierdziłem, że przyczyna to uderzenie Focusa w bok tramwaju. Tak też doniosłem do działu personalnego. Natychmiast szef zadzwonił do lekarza zakładowego i umówił mnie na piątkową wizytę. Legalnie otrzymałem kolejny dzień wolny a badanie przebiegło w miarę sprawnie. Doktór 😉 popukał tu i tam, kazał chodzić na piętach i palcach na przemian i wysłał do domu z zaleceniem fizjoterapii. Dziś zadzwoniła do mnie prze miła pani i zaprosiła na seans leczniczy sponsorowany przez zakład pracy 😀
Kategoria: W Irlandii
-
Kolizja
No i się doigrał. Sobota, ósma trzydzieści rano, ruch nie wielki. Dopiero co się obudziłem😉 Wypoczęty jak zwykle sunąłem po szynach maszyną. Tramwaj przede mną wypadł z kursu, z powodu sprzeczki dwóch byłych kochanków płci odmiennej, którzy dość mocno się pobili i pozostawili mnóstwo krwi na pokładzie. Musiałem krótką chwilę poczekać na przystanku poprzednim, na Jervis, bo pasażerowie wysiadali bardzo powoli. No i w końcu ruszyłem. Pierwsze światła, zielone (znaczy się pionowe), dojeżdżam do drugich (Capel Street) też pionowo zielone. Ułamek sekundy, patrzę w prawo a tu zbliża się srebrny Ford Fokus. Zbliża się stanowczo za szybko, żeby się zatrzymać. W tym samym momencie pomyślałem, że to Gardai (policja) i że pędzą do jakiegoś zdarzenia. Kolejny ułamek sekundy uzmysłowił mi, że to jednak zwykły użytkownik drogi który się zagapił. I BUM, uderzenie w bok, coś było czuć, lekki wstrząs ale szyby się nie potłukły. Trochę spięty zgłosiłem sprawę przez radio standardowym komunikatem:Emergency call, RTA (road trafic accident) na skrzyżowaniu A35 outbound (z wyjeżdżając z miasta), obie linie zablokowane, nie potrzeba wyłączać prądu. Czy potrzebne są służby medyczne poinformuję za chwilę.
Dyspozytor odpowiedział, że przyjął, następnie nakazał następnemu za mną zatrzymać się przystanek wcześniej i cierpliwie czekał.
Otworzyłem drzwi od kabiny, zapytałem pasażerów czy ktoś potrzebuje pomocy medycznej. Nie było chętnych więc wysiadłem i udałem się do kierowcy Forda. Jego też profilaktycznie zapytałem czy jest OK, on zapytał mnie czy wszystko dobrze i oboje stwierdziliśmy, że to tylko trochę złomu i na szczęście nikomu nic się nie stało.
Na miejscu natychmiast pojawiła się Garda, ponieważ dopiero co odjechali z poprzedniego zdarzenia na przystanku następnym, gdzie para okładała się pięściami. Krótka historia co się wydarzyło, spisali dane, oboje dmuchnęliśmy w alkomat. W obu wypadkach wykazało zero. Samochód został odholowany a ja tramwajem wróciłem do zajezdni. Po czasie stwierdzam, że powinienem go tam zostawić, żeby ktoś inny już prowadził lub powinienem odstawić go tylko na Heuston na tor boczny. Niestety człowiek pod wpływem adrenaliny inaczej postrzega świat i może wydarzyć się kolejny wypadek.
Na szczęście wróciłem do bazy cały, czekał już na mnie mój przełożony. Krótka rozmowa, stwierdził, że dziś już do pracy nie wracam. Ja dodałem, że w niedzielę też nie przyjdę. Nie było z tym żadnego problemu. Należy się pozbyć stresu, żeby wrócić do pracy wypoczętym.
-
Przeciągnął tramwaj
Znalazł się niezły zdolniacha u nas w pracy. Pierwszy taki przypadek w historii naszej zajezdni. Dziś rano zauważyłem taką notatkę, która można przeczytać na załączonym obrazku.
No więc od początku. Wszyscy wiedzą, że nasze tramwaje mają na obu końcach kabiny. Dzięki temu nigdzie na trasie nie ma pętli i zawracanie na trasie jest bardzo proste i potrzebne są tylko dwa zestawy zwrotnic. Każdy tez wie, że na zajezdni tramwaj stoi jeden za drugim. No i się przydarzyło. Rezerwowy został poproszony o przestawienie wozu. Wyszedł z kantyny, poszedł na tor, odpalił wóz i ruszył. Dojechał do miejsca zaznaczonego na zdjęciu (mapa).

Zmienił strony i zbaraniał, bo tuż przed nim stał tramwaj, który był dołączony mechanicznie ale nie elektrycznie. Poprosił dyspozytora, żeby zadzwonił na jego komórkę i tego dnia już się w kantynie nie pojawił. Wrócił dziś tj 8-go stycznia. Czeka go co najmniej jedno dniowy trening. Czy jakaś kara? Tego nie wiem ale na pewno żadnej kary finansowej.Tak się zastanawialiśmy z kolegami, jak to możliwe, że nie nie czuł dodatkowych 40 ton na haku? A może te tramwaje są tak mocne, że nie ma różnicy jakie obciążenie ma silnik, i tak pociągnie. Jedno jest pewne. Do przetoczenia wiele kół, bo płaszczyzny porobiły się bardzo ładne, ponieważ wszystkie hamulce były załączone w tramwaju ciągniętym.

