Kategoria: W Irlandii

  • Bomby i inne paczki

    Powoli się zaczyna robić groźnie. Dziś zamknęli na dwie godzinki stację Connoly. Znajdują się tam pociągi na górze a na dole nasz tramwaj. Podobno podejrzana paczka była w okolicy no i ze względów bezpieczeństwa….ble ble ble. Będzie gorzej, bo tubylcy szykują się na przyjazd QE2 (Królowa Elżbieta II) a tuż po niej  Barak Osama czy Obama, jakoś tam 😉 . Zaplombowane są już chyba wszystkie studzienki, kratki i inne dziury w ziemi, gdzie być może będzie przebywać „yor majesty”. Dostałem również sms z informacją, żeby nie tykać żadnych pakunków i raportować od razu, gdy zobaczy się coś podejrzanego. Taki sms wysłany przez przełożonych.

    Jeszcze o czymś miałem napisać……ale tak to jest z moją pamięcią. Jak mi się przypomni to ….yyyy…co miałem zrobić? aaaa tak, napisze 😉

  • Dwóch się spotkało…

    … i sobie pogadało. Dwóch ludzi z pasją 😉 się spotkało w parku.

    Wszystko dzięki Przemkowi, który poprosił mnie o kilka słów na temat tramwajów w Dublinie.

    Zapraszam do słuchania na www.braksygnalu.pl

  • Mad Monday

    Piękny poniedziałek. Kiedy na Tallaght cudownie świeciło słońce w centrum była ulewa.  Granica pogody była gdzieś w okolicach przystanków Fatima lub Rialto. Ale na torach też różnie. Z dwudziestu dwóch tramwajów piętnaście dziś się popsuło. A wszystko między 8:30 a 10:00 rano. Cztery zjechały do zajezdni a reszta jakoś dała sobie radę na trasie. Były to awarie typu zepsute drzwi lub tymczasowy problem z hamulcami lub silnikami. Poważniejsze sprawy też z hamulcami lub silnikami zjechały do zajezdni jak już pisałem wyżej. Jeden z wozów miał też problem z siecią. Coś pantograf nie stykał no i się panowie pchali do zajezdni z Belgard. Mam nadzieję, że nie będzie taki cały tydzień, bo dyspozytorzy nerwowo nie wytrzymają. A co do dyspozytorów to właśnie dwóch nowych (byłych kierowców-motorniczych) ucz się jak zarządzać ruchem. Dziś zostali odsunięci od pulpitu, chociaż dzielnie próbowali walczyć jak długo się dało.

  • Leniwiec

    Ostatnim czasy jestem bardzo leniwy. Jakaś panie przechodziła przez tory, kocyk dla dziecka jej spadł z wózka. A ja, smyk jeden, zamiast się zatrzymać, pomachać do niej, żeby sobie zabrała, to przejechałem po nim. Sądziłem, że został na miejscu ale on niestety zaczepił się gdzieś na kołach i dopiero na pierwszym krzyżaku na St.Stephens Green go zgubiłem. Trochę się zląkłem, bo wózek dość podskoczył ale przejechałem i nie wykoleiłem. Cud. Nadjeżdżał drugi tram i oczywiście, żeby siebie zabezpieczyć, przez radio powiedziałem, żeby uważał bo ktoś jakąś szmatę rzucił. I on tez przejechał. Następnym razem wjeżdżając na ten przystanek szmaty już nie było 😉

    Druga podobna sytuacja zdarzyła się w okolicy Kingswood. Ale tutaj mogę już być usprawiedliwiony. Późny wieczór, krzaki dookoła, lekki spadek terenu, prędkość 50km/h i rośnie 😉 . W ostatnim momencie zobaczyły duży kawałek deski. Hamować?! Eee, chyba przejdę. No i pojechałem ale hopka była i się trochę spociłem. Oby nic więcej nie stało na mojej drodze, bo naprawdę nie chce mi się wychodzić z kabiny i usuwać niestandardowe elementy otoczenia.