Kategoria: W Irlandii

  • Motorniczy vs. Pasażer

    Na tym polu nigdy nie było, nie jest i nie będzie łatwo, chociaż przyznam, że to dość mocno zależy od szerokości geograficznej . Wczoraj w Teleexpresie usłyszałem, że motorniczowie w Bydgoszczy będą mieli kurs/przeszkolenie z rozwiązywania konfliktów. Przydatna rzecz moim skromnym zdaniem.
    Pamiętam jeszcze z Częstochowy, staliśmy na Al.Pokoju, zerwana sieć, tramwaje stoją, my we trzech (motorniczych). Podchodzi do nas chłopak i grzecznie się pyta: -Co się stało? Może mi panowie powiedzą, za ile tramwaje ruszą? Zanim zdążyłem ruszyć ustami, aż wstyd powiedzieć, kolega motorniczy mu odpowiedział:
    -A ch*j Cie to obchodzi. W 3 sekundy się ulotniłem, żeby przypadkiem nie zostać „spokrewnionym” z tym kut**em z pracy. Inaczej go nie można nazwać. No i się później nie ma co dziwić, że ludzie mają takie a nie inne zdanie o nas. Ale to w Polsce.
    Co do Irlandii, to zupełnie inna sprawa. Wsiadając/wysiadając z autobusu każdy mówi dziękuję, w tramwaju rzadziej ale się zdarza 😉 każdy każdego za coś przeprasza, jest milej, przyjemniej cieplej, radośniej. Motorniczy udziela informacji jak najdokładniej tylko może, czasem niektórzy pytają się o drogę właśnie motorniczego a ten przez radio zwraca się z pomocą do innych jeśli sam nie jest zorientowany.

  • Dlaczego?

    Czy ktoś z pasażerów może wytłumaczyć mi kilka rzeczy?

    -Dlaczego, gdy tramwaj podjeżdża na przystanek, osoba oczekująca po środku przystanku (w połowie długości) biegnie do pierwszych drzwi? Dlaczego nie ustawi się na przodzie, na początku platformy. A najlepsze jeszcze jest to, że taka osoba wsiada pierwszymi drzwiami i środkiem tramu idzie na koniec. Dlaczego?

    -Dlaczego, gdy przystanek jest pełniutki ludzi, stojący w pierwszym rzędzie wychylają się i wyglądają tramwaju mimo, że ten jest tuż tuż a później, gdy tram jest na wyciągnięcie ręki cofają się o krok?

    Może jeszcze później przyjdą następne pytania do głowy.

  • Zasłyszane w tramwaju

    Młoda, fajna blondynka, tuż za moją kabiną rozmawia z mamą przez telefon.

    -….nie mamusiu, nie musisz. Kabanosy tutaj mamy jakie chcesz, wieprzowe, „kurczakowe”….

    -Słodycze?! Też nie trzeba, wszystko tutaj mamy w sklepach, ptasie mleczko, chałwę i inne dobrocie- grzecznie odmawiała 😉

    – Ale jak byś mogła to wódeczkę byś jakąś przywiozła, dobrą, Polską………. Tak jest też tutaj ale nie wszystkie smaki. Nie ma….(nie słychać było dobrze) ….

    Trochę hałasowało no i w końcu wysiadła na Busaras. (Jak byś to czytała to chętnie pomogę w konsumpcji i po mamusie na lotnisko wyjadę 😉 )

    Przepraszam, że podsłuchiwałem ale stała tuż za kabiną. Nawet klimatyzację wyłączyłem i okienko zamknąłem, żeby lepiej słyszeć hahahaha.

  • Walić konia ?!

    Czy te konie wyglądają na samotne, opuszczone? Chyba raczej nie. Jeden z nich ma derę, chyba wszystkie uzdy. Są to raczej konie travelersów, czyli takich tutejszych cyganów. Rozbijają swoje przyczepy kempingowe, wożą się najnowszymi autami, okradają okolicę i przenoszą dalej. A przy okazji maja kilka koni i czasem urządzają wyścigi.
    Kilka linków koni na autostradzie i innych drogach:
    Link 1
    Link 2
    Link 3

    Jak tu przepędzić te konie kiedy wypasają się tuż przy torowisku? Zatrąbić a może dzwonkiem je? Wystraszą się i pobiegną albo staranują mojego żelaznego rumaka. Następny tramwaj za mną już raportował, że koniki wypasają się na środku torowiska.