Tramwajowy.pl

  • Blokada czuwaka

    A ja Panie i Panowie, czuwaka zablokować  nie mogę. I uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie. W 105N można położyć kamień albo torbę z jedzeniem, pod warunkiem, że dużo jemy 😉 żeby ciężka była.  W innych pojazdach można wcisnąć kluczyk tak jak to opisywał to motorniczy z Warszawy. A ja muszę klikać co kilka sekund. Na lini zielonej w Citadis 402 na joysticku jest taki malutki pukncik G 😉 nic nie klika tylko się dotyka i maszyna tnie po szynach zadowolona 😀 Można dotykać czymkolwiek ale najbardziej wskazane jest smyranie kciukiem.


  • I po wakacjach…..a nastepne za tydzien :p

    Tydzień na pięknej,słonecznej Majorce minął i wróciliśmy do deszczowego Dublina. Zaprawdę powiadam Wam warto było.  Na samym początku problemy jeszcze na lotnisku w Belfascie. Byłem  zbyt oporny i flakonika perfum nie włożyłem do foliowego woreczka. I co? I przeszukanie i woreczek musiałem kupić, pan celnik zapakował a ja zaraz na jego oczach rozpakowałem po przejściu kontroli i wrzuciłem do torby. Jeden z durnych przepisów.

    Później prawie 3h godziny lotu i…..Palma->upał, słonce. Na plaży nie leżeliśmy zbyt często, bo nie nasz to klimat. Za to drinki na basenie i barze hotelowym smakowały wybornie. :D. Wycieczki fakultatywne na Majorce oczywiście odbyliśmy. Mały Suzuki Jimny
    był wyśmienity dla naszej czwórki oczywiście z odkrytym dachem. Zwiedziliśmy  klasztor w Lluc z wpisem do księgi pamiątkowej o treści: „Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka życzymy sobie 😉 w sumie jest fajnie ale szału nie ma”

    Tam właśnie, w Lluc dojrzałem pocztówkę. Niby zwykła widokówka z kolejnego miasta na naszej trasie ale jednak mnie urzekła.  Powód? Tramwaj w Soller. Jak bym mógł opuścić taka okazję. Kilka fotek jest ale niestety nie miałem okazji przejechać się jako pasażer. Tramwaj łączy port z centrum miasta, torem wąskotorowym pojedynczym o ruchu wahadłowym.





    A później to już tylko stolica czyli Palma, a tam Katedra i Zamek, widoczki, panoramy.

    I do wody skakałem 😀

    A na koniec odwiedziliśmy największe podziemne jezioro Coves del Drach, gdzie usłyszałem wiele razy „no foto sinior” a zdjęć na cykałem różnych. Z pod łokcia, w biegu, na szybko a wszystko bez lampy i statywu :p




    A następne wakacje gdzieś za około 350  dni. Może i na następny wyjazd to również będą wakacje na Majorce. Tylko tym razem wybierzemy inną miejscowość i hotel.Do miejscowości w której my stacjonowaliśmy nie mam zastrzeżeń ale jest tyle pięknych miejsc na tej wyspie, że szkoda by było znów zamieszkać w tym samym miejscu. Sądzę, że dobry hotel na Majorce naprawdę jest łatwo znaleźć, bo to chyba ich jedyne źródło dochodu – turystyka. Właście każdy hotel powinien być dobry 😉 ale to zależy od naszych gustów czego oczekujemy. Jeden by chciał mieć basen z podgrzewaną wodą a drugiemu wystarczy miska i cztery łóżka w pokoju.

    A teraz powrót do pracy.

  • U.R.L.O.P

    Uwaga.Ruszam.Leżeć.Oraz.Popijać

    wypije zdrowie każdego czytelnika 😉 zgłaszać się proszę.Pozdrowienia dla Alfreda B 😉 sąsiada (byłego)

    Pięć lat bez wypoczynku. Więc się należy.

    Czwartek byłem ostatni dzie w pracy. Cztery dni na linii zielonej po rząd to stanowczo za dużo jak dla mnie. Mimo, że miałem zmiany tzw „handy one”. Ale dla mnie to były „ball breaker” (proszę sobie w słowniku poszukać). W pracy 9h ale jeżdżenia tylko 200minut więc nie ma tragedii. Ale mimo wszystko zasypiałem za sterami.Trzy kawy w trzecim dniu i dwie kawy w dniu czwartym zdały egzamin. Jakoś wytrzymałem, mimo 5 godzin spania w nocy 😉 Jak to mawiają, wyśpię się po śmierci 😀

  • Nowi kursanci

    Od jakiegoś czasu co chwilę przyjmowani są nowy motorniczowie. Znaczy przypadkowi ludzie których szkoli się na motorniczych. Oczywiście wszyscy narodowości Irlandzkiej (niestety).  Ale ostatni, nie, przedostatni kurs to porażka. Czterech na czterech 😉 czyli 100% nie zdało egzaminu pisemnego. Ja, z moim angielskim na poziomie podstawowym dwa lata temu sobie poradziłem. Wcale się nie chwalę, ja po prostu mam talent lalalala……Więc dostali kolejną szansę, bo jak już jesteś na kursie to mało kto rezygnuje lub z mało kogo rezygnują bo to czas, pieniądze itd. No więc po dodatkowym tygodniu zdali teorię. Z praktyką też nie wszystkim udało się za pierwszym razem.  No i przyszła pora na samodzielna jazdę. Jeden z kolegów zaliczył wykolejenie w drugi dzień. Fakt, każdemu się może zdarzyć tylko on świeży, będzie może miał uraz. Wóz wyskoczył na krzyżaku i tyle. Nic strasznego. Drugi ziomek ma problemy z rozróżnianiem strony prawej i lewej 😉 no ale z tym to już się chyba nic nie da zrobić, tylko kijem i lać,lać,lać