Dziś na zielonej 😉 relaks przed urlopem. Nic nie było mnie w stanie zdenerwować. Z rana było dość chłodno ale później wyjrzało piękne słoneczko. Rano w niedzielę w tramwaju jadącym z St.Stephen’s Green do centrum handlowego Dundrum jest niesamowita mieszanka ludzi. Istna wieża Babel. Wtedy prawie w ogóle nie słychać angielskiego 😉
A teraz drogie dzieci możecie pocałować misia w dupe……znaczy przeprasza to się zarejestrowało?!
Od dziś zaczynam 3 tygodnie urlopu. Planowany powrót do pracy 26 października. A we wtorek 6 października planowany start samolotu z Dublina 15:40 a lądowanie 😉 19:30 Katowice-Pyrzowice
No i urlop
Tramwajowy.pl
-
6:58 -> 15:22
-
7:29 -> 16:24
Dziś, jak co dzień miało się szkolić trzech motorniczych na nowych tramwajach. Wszystko było fajnie tylko, że nie było „trenera” . No cóż każdemu się zdarza 😉 No i tak chłopaki siedzieli i się obijali.
Wytłumaczcie mi jak to jest, że gdy jedne drzwi są zepsute to właśnie tymi najwięcej ludzi chce wysiąść i wsiąść. Niestety nie miałem nakleili DRZWI ZEPSUTE ale dałem radę. Po trzech okrążeniach już inny kierowca sie martwił. A tak to wygląda na moim monitorze, chyba łatwo się zorientować które drzwi są zablokowane 😉


-
5:56 -> 14:44
Zmęczony krótkim snem pognałem pierwszym tramwajem do pracy. Dzień raczej ten ze spokojniejszych, chociaż z rana dwóch typów zakłóciło lekko kursowanie. Byli dość agresywni i pijani. Próbowali wsiąść na kilku przystankach pod rząd ale dyspozytor zabronił zatrzymywać się. Przykre to dla ludzi jadących do pracy no ale cóż zrobić. W pewnym momencie przez radio usłyszałem jednego z kolegów. Powiedział -A to ci polacy- pewnie już kiedyś był z nimi jakiś problem. Dziwnie się poczułem, niby zabolało ale to w końcu PIJANI Polacy 😉 Za to dyspozytor (pochodzi z Rumuni) grzecznie odpowiedział, że nie interesuje go narodowość tych typów. Ważne jest żeby zostali zatrzymani przez policję i nie stwarzali dla nas i pasażerów zagrożenia. Już teraz wiem jak on się czuje kiedy motorniczowie zgłaszają : Żebrujący Rumun na pokładzie lub na przystanku.
-
6:19 -> 14:44
Jeszcze tydzień i będziemy się pakować.Lecimy na stare śmieci 😉 Rano zajechałem na Connolly a w windzie spały dwa osobniki irlandzkie, kobieta i mężczyzna. Przepędził ich CSO z czarnego lądu, ten co bilety sprawdza 😉 i dodatku zwyzywał ich, że się ośmieszają w swoim kraju i są dziadami/lumpami w dodatku pieprzonymi ;). Laska się chciała poskarżyć do mnie, bo stałem obok i się przyglądałem ale odpowiedziałem : -NO ENGLISH – i pokazałem palcem na siebie. Jej wzrok nie do opisania.
A przypomniała mi się historia z Częstochowy. Któregoś listopadowego wieczoru zaprosiłem małżonkę do kabiny na rundkę. Przyszła z obiadkiem. No i ruszyliśmy z przystanku Bór w kierunku Rondo Mickiewicza. Jak to bywa pod koniec roku strasznie ślisko. Lekkie wzniesienie, prędkość maksymalną jaką wtedy uzyskałem było około 10km/h. I tak naciskałem na jazdę, puszczałem,tramwaj prawię się zatrzymywał, naciskałem czuwak, żeby go „zakotwiczyć” na torach i znów jazda i tak w kółko. W lusterko patrzę, ludzie się niecierpliwią. Odkręciłem termos, nalałem sobie kawy do kubka (cały czas jadąc, znaczy próbując jechać ). A małżonka do mnie: – Co ty kurwa robisz, jedź normalnie.
Wytłumaczyłem jej co i jak i stwierdziła, że to praca nie dla niej.
Ale to taka dygresja 😉 wspominam czasy kiedy to mogłem w kabinie wozić pasażera, słuchać radia, rozmawiać przez telefon, wywalić lumpa z wozu na pętli.
A wracając do wczorajszego opisu to czasem się ślizgam na torach Dublińskich ale jest to w 95% poślizg kontrolowany. Po prostu lubię czasem usłyszeć ciszę pod kołami.