Zmęczony krótkim snem pognałem pierwszym tramwajem do pracy. Dzień raczej ten ze spokojniejszych, chociaż z rana dwóch typów zakłóciło lekko kursowanie. Byli dość agresywni i pijani. Próbowali wsiąść na kilku przystankach pod rząd ale dyspozytor zabronił zatrzymywać się. Przykre to dla ludzi jadących do pracy no ale cóż zrobić. W pewnym momencie przez radio usłyszałem jednego z kolegów. Powiedział -A to ci polacy- pewnie już kiedyś był z nimi jakiś problem. Dziwnie się poczułem, niby zabolało ale to w końcu PIJANI Polacy 😉 Za to dyspozytor (pochodzi z Rumuni) grzecznie odpowiedział, że nie interesuje go narodowość tych typów. Ważne jest żeby zostali zatrzymani przez policję i nie stwarzali dla nas i pasażerów zagrożenia. Już teraz wiem jak on się czuje kiedy motorniczowie zgłaszają : Żebrujący Rumun na pokładzie lub na przystanku.
Tramwajowy.pl
-
6:19 -> 14:44
Jeszcze tydzień i będziemy się pakować.Lecimy na stare śmieci 😉 Rano zajechałem na Connolly a w windzie spały dwa osobniki irlandzkie, kobieta i mężczyzna. Przepędził ich CSO z czarnego lądu, ten co bilety sprawdza 😉 i dodatku zwyzywał ich, że się ośmieszają w swoim kraju i są dziadami/lumpami w dodatku pieprzonymi ;). Laska się chciała poskarżyć do mnie, bo stałem obok i się przyglądałem ale odpowiedziałem : -NO ENGLISH – i pokazałem palcem na siebie. Jej wzrok nie do opisania.
A przypomniała mi się historia z Częstochowy. Któregoś listopadowego wieczoru zaprosiłem małżonkę do kabiny na rundkę. Przyszła z obiadkiem. No i ruszyliśmy z przystanku Bór w kierunku Rondo Mickiewicza. Jak to bywa pod koniec roku strasznie ślisko. Lekkie wzniesienie, prędkość maksymalną jaką wtedy uzyskałem było około 10km/h. I tak naciskałem na jazdę, puszczałem,tramwaj prawię się zatrzymywał, naciskałem czuwak, żeby go „zakotwiczyć” na torach i znów jazda i tak w kółko. W lusterko patrzę, ludzie się niecierpliwią. Odkręciłem termos, nalałem sobie kawy do kubka (cały czas jadąc, znaczy próbując jechać ). A małżonka do mnie: – Co ty kurwa robisz, jedź normalnie.
Wytłumaczyłem jej co i jak i stwierdziła, że to praca nie dla niej.
Ale to taka dygresja 😉 wspominam czasy kiedy to mogłem w kabinie wozić pasażera, słuchać radia, rozmawiać przez telefon, wywalić lumpa z wozu na pętli.
A wracając do wczorajszego opisu to czasem się ślizgam na torach Dublińskich ale jest to w 95% poślizg kontrolowany. Po prostu lubię czasem usłyszeć ciszę pod kołami. -
5:56 -> 14:48
No więc na specjalne życzenie 😉 czytelników porównanie poślizgów. Jak wiecie Irlandia jest nazywana „Zieloną Wyspą”. Opady liści są bardzo małe.Trawa jest koszona co miesiąc przez cały rok. Jeżdżę już ponad półtora roku i tylko dwa razy zostałem zaskoczony poślizgiem. Hamulce szynowe są naprawdę silne, dociskają do szyny aż w uszach dudni. Piach, który sypię się automatycznie gdy koła są w poślizgu obojętnie czy ruszam czy hamuje, jest gruboziarnisty. Nie jest to zwykły piasek z piaskownicy tylko drobny żwirek.
Przy prędkości 70km/h wychodziłem zza łuku zauważyłem kosiarzy trawy. Zacząłem hamować i wtedy zostałem zaskoczony przez poślizg. Dałem z powrotem na jazdę, przytrzymałem przycisk z piachem i zacząłem znów hamować. Koniec poślizgu.
Kosili trawę, zaczął padać deszcze. Zasadniczo 105ką bym nie ruszył w Polsce. Tu, znów nacisnąłem piach jazda na max i nie wiedziałem, że jest ślisko.
Przycisk od piachu jest bardzo użyteczny. Komputer sam dozuje żwirek pod koła ale czasem a właściwie zawsze jest go za mało jak dla mnie 😉 -
6:19 -> 14:44
To już czwartek. W sprawie wypadku wiele teorii. Tachograf tramwaju zarejestrował, że wóz się zatrzymał na dwie minuty po czym ruszył i ……uderzył. Bus z cała pewnością stwierdziły, że mieli zielone. Gazety donoszą, że zaginęło CCTV z tramwaju które rejestruje co dzieje się z przodu. Dziwne, bo pierwsze o tym słyszę, żebyśmy mieli takie kamery na przodzie.Ale to był tylko The Sun, coś jak polski Fakt 😉