Jak przyjemnie jest pracować na lini zielonej. W Halloween wszyscy się przebierają za cokolwiek m.in na trasie widziałem : Shreka i Fione, Rycerzy z Gwiezdnych Wojen, Mario Bros, Supermana, pięciu transwestytów, piękną Anielicę i Diablicę :D:D itd. Wyjątkowo grzecznie się wszyscy bawili. Miałem obawy, że będzie imprezowo tj szampan, piwo w tramwaju a na ulicy w mieście 4 pasy taksówek, pijani na torach, zygający w krzakach. Przeliczyłem się. Oby takich nocy więcej. Sobota na lini zielonej. Tutaj może być ostro to to zupełnie inni ludzie. Powiedzmy, że na lini zielonej mieszkają potomkowie arystokracji francuskiej a na lini czerwonej potomkowie wikingów. I wszystko jasne.
Tramwajowy.pl
-
15:42 -> 23:28
Uwielbiam denerwować kierowców a właściwie wprowadzać ich w stan paniki. Tak się dzieje gdy szanowny kierowca wjedzie na skrzyżowanie i blokuje tory a ja muszę opuścić przystanek i mrugam na niego długimi i dzwonie i trąbie a wtedy dzieją sie dziwne rzeczy. Niektórzy a właściwie większość próbuje wcisnąć się do przodu. Malo kto wkłada bieg wsteczny (taki z literka R->dla nie umiejących;p) i cofa.Ale i ci cofający nie patrzą co jest z tylu i czasem wjeżdżają pod tramwaj z naprzeciwka lub uderzają w inne auto z tylu które próbuje atakować skrzyżowanie.Zasadniczo mógłbym czekać aż będzie miejsce, bo sygnalizacje wzbudzam ja sam dla siebie przyciskiem. Ale jak się zrobi trochę luźniej to zaraz ktoś następny się pakuje na tory i dlatego muszę być dość agresywny na drodze 😀
-
17:52 – 25:48
Pierwsza dniówka a właściwie prawie nocka już za mną. Ciemno już było gdy rozpoczynałem pracę. Ostatni dzień długiego weekendu minął nad wyraz spokojnie. Tylko dwa tramwaje zjechały z rozbitymi szybami. Nastroje w pracy wśród pracowników średnie, ponieważ załoga odrzuciła uzgodniony kontrakt. Rozmowy trwały od października 2008 i jak widać się nie dogadali. A miałem nadzieję, że wszyscy już mają dość i przyjmą proponowane warunki.
A ja siadłem do wozu i ruszyłem w trasę. Po trzech tygodniach nieobecności na torach naprawdę bałem się, że będzie jakoś dziwnie 😉 jak to po urlopie. Ale chyba bardzo tęskniłem już za pracą i czułem się wybornie 😉 Po godzinie 23 miasto zamarło. Przez całą długość trasy miałem 8 pasażerów 42 metrowym tramwaju. Wsiedli na pierwszym i wysiedli w centrum.
-
Powroty….z uśmiechem na twarzy
Osiemnaście dni zleciało jak z bicza strzelił.Ciężko powiedzieć czy odpocząłem, bo plan zrealizowany został w 120%. Ale siły częściowo zregenerowane. Zaplanowane spotkania z „bratem” i kolegami z pracy (byłej pracy) wypaliły.Z jednymi wódeczka,z drugim piwko i tramwaj nocny a z następnym w kabinie kurs na pętle i z powrotem. Rodzina niby też 😉 odwiedzona ale jak to z rodziną bywa nie każdemu się dogodziło, szczególnie tym najbliższym. Ponad dwa tygodnie spałem na materacu.Powiedzenie, że przyjaciół w biedzie się poznaje sprawdziło się. Tylko Krzyś i Ola pozwolili się wyspać dwie noce na łóżeczku po zabawie na weselu;)
W sobotę o 20:15 start już 19 raz w powietrze samolocikiem z Katowic. W nocy z Soboty na Niedzielę przestawimy zegarki godzine do tyłu więc i spania bedzie ciut więcej. A w poniedziałek na 18 do pracy. Jakieś święto w Irl jest więc sądzę, że wieczór bedzie spokojny. No i wrócimy do pisania co dzień.

