Tramwajowy.pl

  • 10:02 -> 18:45

    Wróciłem do MPK Częstochowa. Nikt znajomy z Częstochowy właściwie mnie nie przywitał. Jakiś  mechanik w dodatku z Dublina po angielsku oprowadził mnie po zajezdni. Dał jakiś stary drelich jako mundur, rozebrał pralkę na części drobne i zapakował mi na wózek. Za ten złom miałem kupić sobie buty. Tragedia pomyślałem. Dlaczego ja tu wróciłem. W końcu wsiadłem w tramwaj. Próbowałem ruszyć ale jakoś opornie mu to szlo. Kiedy już się rozbujałem, dojeżdżałem do pzystanku „Estakada” i tramwaj nie mógł się zatrzymać. wypadły mi drzwi z prowadnic, staruszki staranowały młodych próbując dostać się do środka jako pierwsi.
    Oby takich koszmarów nocnych jak najmniej. Obudziłem się oblany potem. Ciężka noc 😉
    Rano pognałem do pracy tu w Dublinie z uśmiechem na twarzy. Jak na razie nie szykuje się do powrotu do polandii 😉

  • 10:02 -> 18:45

    Brak weny twórczej, brak zdarzeń na trasie. Czyli teoretycznie brak wpisu. No ale żeby nie było, że leniwy jestem;-)

  • 15:30 -> 22:20

    Uwielbiam takie zmiany szczególnie na zielonej. Zacząłem o 15:30 skończyłem o 22:20 i w tym miałem 2godziny przerwy. To jest życie 😉

  • 16:38 -> 1:24

    Jedna pani dziś zapłaci bardzo dużo za ubezpieczanie. Przez 15 minut tramwaje stały w centrum ponieważ  źle zaparkowała. Żeby te nasze woziki były twardsze to pewnie nie jeden z nas by się pokusi przepchnąć go z rozpędu. Opóźnienie kosztuje i zapewne w poniedziałek ktoś z biura załatwi te sprawę odpowiednio 😉 tzn zwróci się do firmy ubezpieczeniowej o pokrycie strat jakie zostały wygenerowane przez to zatrzymanie. Później znów było jakieś małe zatrzymanie ponieważ jakiś pijak zasłabł w tramwaju i karetka przyjechała.
    Tuz po północy zaliczyłem swoje pierwsze hamowanie awaryjne. Trzech pijaków zaczęło się bić i pchnęli jednego z nich prosto na tory tak że jego szyja leżała idealnie na szynie.  Nie miałem innego wyjścia tylko pociągnołem hamulec ostro. Na szczęście pasażerów na wozie nie za dużo w dodatku miałem ochronę i cso ze sobą. Zgłosiłem oczywiście że miałem EB (emergency brake). Dan zapytał się czy wszystko OK ze mą. I wtedy uświadomiłem sobie jak to jest ważne i jak działa na psychikę. W Polsce nie raz małem takie hamowania i wszystko później dusiłem w sobie. A tu mówisz co jest i jakby wyrzucasz wszystko z siebie i jakoś tak lepiej się czuję. Bo czasen niektóre sytuacje są bardzo stresujące.

    Dziś zapomniałem auta. ROTFL. Wiem śmiesznie to brzmi. Źle spojrzałem na grafik. Myślałem ze kończę około 23.30 a tu klops. Po godzinie 1 w nocy już nic nie złapię. Na szczęście nie kończę ostatni i jeden z kierowców podrzucił mnie do domu.