Tramwajowy.pl

  • 12:45 -> 20:22

    Uwielbiam takie krótkie zmiany. Ani sie człowiek nie obejrzy a już trzeba do domu iść.

    Jeśli coś zostawisz lub zgubisz w LUAS’ie nie martw sie. Motorniczy poszuka tego dla ciebie. Tak było z jedną panią która zaraz po opuszczeniu tramwaju zorientowała sie ze zostawiła torebkę. Na szczęście była na tyle przytomna ze od razu zadzwoniła do centrali lub na numer infolinii i CCR ruszyli do boju. Zaraz  był komunikat do motorniczych znajdujących sie w tej okolicy aby na następnym przystanku sprawdzili swoje wozy. No i oczywiście torebka sie znalazła. Sądzę ze kobieta sie ucieszyła. Ale to jeszcze nic. W ten sam dzień była lepsza historia. Pewna matka zapomniała swojego dziecka. A być może dziecko tylko weszło do tramwaju i nie zdążyło wysiąść kiedy ten dał sygnał do odjazdu. I znów był komunikat tym razem już do konkretnego motorniczego,ze u niego w wozie jest dziecko. Uprzejmi pasażerowie przyprowadzili je do kabiny i tak mały przejechał sie jeden przystanek. Później kolega musiał go odprowadzić do tramwaju jadącego w przeciwnym kierunku czyli do matki i tak”zguba” szczęśliwie trafiła pod opiekę.

  • 11:35 -> 20:22

    Do wylotu do Polski co raz bliżej i co raz bardziej jestem zmęczony 😉 Ludzie mnie dziś troszkę zaczęli już denerwować. Ale nie daję się tak łatwo. „Twardym trzeba być nie miętkim” – jak to w jakimś filmie usłyszałem. Na pierwszym przystanku na linii jakiś menel zasłabł i troszkę zostaliśmy zablokowani bo pogotowie musiało przyjechać. Pewnie gościu nie przyjął odpowiedniej dawki alkoholu dziś i to go ścięło.

  • 14:54 -> 22:22

    Deszczowo i burzowo. Na jednym z przystanków zauważyłem, że do ostatnich drzwi pcha sie gość z rowerem. Tramwaj nie był pełny ale mimo to nie wolno przewozić rowerów w środku. Już rozwinąłem mikrofon, już wcisnąłem przycisk już nabrałem powietrza do płuc żeby wygłosić sentencję, że rowerów nie wolno wprowadzać a tu jak nie błyśnie jak nie huknie. Przeraziłem się. To chyba był znak. Pozwoliłem gościowi wsiąść.  I wszyscy spokojnie dojechali do celu swojej podróży. Ech serce sie we mnie odezwało

  • 6:49 -> 15:44

    Niedziela minęła pod znakiem meczów. Odbywały się dwa po rząd na jednym stadionie, w sumie jak co niedziela. Tłumy ludzi niemiłosierne, całe rodziny zaczęły już sunąć od 9 rano w kierunku stadionu. Na szczęście zostało wypuszczone 5 extra tramwajów, dzięki czemu tylko troszkę byliśmy załadowani. Także ogólnie bardzo miłe wrażenia z dowożenia ludzi na imprezy masowe. Nie to co w Częstochowie