Tramwajowy.pl

  • 14:05 – >22:46

    Rano myślałem, że nie pójdę do pracy. Przebudziłem się przed szóstą i zbierało mi się na wymioty. Później około godziny 11 miałem jakieś latające światełka przed oczami i ledwo co widziałem. A po tym wszystkim bolała mnie głowa. Bałem się iść do pracy z tych powodów. Ale po czasie wszystko przeszło. Mam nadzieję, że to nie jest oznaka jakiejś poważnej choroby.
    o 14:05 przyjąłem zmianę. Przed 16 wozik zaczął szarpać na hamowaniu. Dojechałem z ludźmi na pętlę (o dziwo nikt mnie nie wyzwał, że nie umiem jeździć) po czym zjechałem na zajezdnię podmienić wóz. Później wszystko już było OK. Żonka wyniosła mi pyszny obiadek (kapusta z grzybami i cztery malutkie kotlety schabowe :P)
    Po godzinie 18 wsiadł jakiś lekko chwiejny pan i przejechał się do pętli a tam został ujęty na zdjęciu.
    I tak całkiem miło Andrzejki się objeździło.

  • 5:50 -> 13:35

    Dziś w pracy musiałem się stawić o 4:01 mimo, że wyjazd miałem dopiero o 5:50. Tylko dla tego, że miałem mieć dziś drugą zmianę i muszą się godziny zgadzać. Pięknie słońce dziś świeciło ale z rana dość mocny mróz był. Słońce idealne do zdjęć było przez chwilę i zrobiłem dwie fotki. Piątek druga zmiana i będę woził imprezowiczów na Andrzejki. Mam nadzieję, że sobotnie spotkanie wypali 😉 więc sobie imprezowanie odbijemy 😛

  • 4:51 -> 12:16

    Rano przyszedłem, podpisałem listę, a że wozy załączyli wcześniej mechanicy z powodu mrozu to się w ogóle nie spieszyłem. Pogadałem ze znajomymi, kolegami i koleżankami z pracy o tym i owym. W końcu 7 minut przed wyjazdem udałem sie na wóz. Rozpakowałem swoje manatki, siadłem, zalogowałem sie kluczem „Dallas” ale pojawił sie mały problem. Nie było możliwości sprzedaży biletów, ponieważ drukarka coś nie załapała. Poleciałem szybko do mistrza, powiedziałem o co chodzi. Stwierdził, że wypadałoby zostawić ten wóz i wziąć inny ale już nie było na to czasu. Powiedziałem mu, że zjadę z najbliższej pętli, przecież jakoś sobie ludzie poradzą bez biletu z mojej winy a z resztą większość jeździ na miesięcznych. I tak też uczyniłem Dostałem wóz nowy, ruszyłem z zajezdni pełna parą, bo już lekko na opóźnieniu byłem. Coś na sieci zaiskrzyło. Ruszyłem z kopyta, dojechałem do przystanku zaczynam hamowanie a tu jak nagle nie pierdut $%^#^#& coś strzeliło, coś huknęło i wszystko zgasło. Nawet hamowania nie było podstawowego tylko awaryjne i to ledwo się zatrzymałem na przystanku. Wyłączyłem przetwornicę, załączyłem ja z powrotem i wszystko działało. Ruszyłem, przyszła do mnie kobitka i prosi, żebym trochę przyspieszył, bo sie na pociąg spóźni. Ja tu myślę czy dojedziemy w ogóle gdziekolwiek a ona mówi, żeby szybciej jechał. Zaryzykowałem i pojechaliśmy dalej. Znów coś na sieci strzeliło, nacisnąłem hamulec i znów powtórka z rozrywki. Hamowanie, dzwonki, ciemno. Znów rozłączyłem, załączyłem i dalej było OK. Do trzech razy sztuka pomyślałem i znów pojechaliśmy dalej. Późniejsza trasa była już prawie bez zarzutu. Woltomierz trochę skakał z 20V na 40V co też nie było dobrą oznaką i dlatego postanowiłem znów zjechać bez ludzi na zajezdnię. Zjechałem, dostałem poprzedni wóz, gdyż dzielne zuchy naprawiły usterkę i dalej cały dzień minął już bez zarzutu.

  • 13:55 -> 19:47

    Ale sypało śniegiem. Ledwo się rozkręciłem a już trzeba było kończyć. Dni takie jak dziś mogły by być przez pół roku. Warunki wręcz idealne do jazdy tramwajem. Nie ślisko, widno i śnieg leżący na torowisku wycisza jazdę, nic nie tłucze a kierowcy w swoich bolidach mkną ulicą 15km/h i drżą czy się zatrzymają na skrzyżowaniu czy może będzie bączek w okół własnej osi. Nam juz ślizganie przeszło. Oby na jak najdłużej.
    No i sensacyjna wiadomość dnia dzisiejszego. Będą podwyżki……10%, 15% a może i nawet 30% ale prądu, gazu i wielu innych artykułów, usług itd. A prezes na spotkaniu zapewnił nas, że w roku 2008 nie będzie podwyżki pensji nawet o 1zł. Wielu z nas uznało to za kolejny pretekst za tym aby kupić bilet na wyspy 😉