Tramwajowy.pl

  • 14:05 – 22:46

    Spać się chciało mimo, że druga zmiana. Weekend był ciężki a właściwie to niedziela ale to pewnie przez to, że zgasło światło podczas meczu Polska – Kazachstan ;).
    A jeździło się dość szybko. Dziewczyny na pętli, na punkcie szukały chętnego do zjedzenia pizzy. No i znalazły. Zamówiliśmy dużą i zjedliśmy :D. Oczywiście ja już miałem zimną jak przyjechałem następnym razem.  Na przystanku do wysiadania wysiedli wszyscy. Przynajmniej tak sądziłem. Poszedłem na budkę sie posilić, jeszcze jeden kawałek zabrałem ze sobą po już trzeba było podjechać na przystanek do wsiadania. Podjechałem, jem spokojnie, czekam bo do odjazdu jeszcze 3 minuty. Podchodzi pijak. – Ty kuta**e – grzecznie rozpoczął rozmowę – Kanapki wpierdala*z a mnie zamknąłeś w tramwaju.
    Skoro on był taki grzeczny to i ja mu odpowiedziałem – A spierd**aj – i jadłem dalej.
    Gdy przyjechałem ostatni raz na pętle, Gosia powiedziała mi, że ten pijaczek przyszedł i oznajmił, że jak będę tu następny raz to zabije tramwaj. Uśmialiśmy sie co nie miara. Widomość przyjąłem potwierdzając dwoma dzwonkami :).
    Jeszcze tylko wtorek…..

  • 6:41 -> 15:24

    Jeździłem jak na skrzydłach, bo nie dość, że w środę wylot to jeszcze wcześniej bo w sobotę wieczorem zaplanowane spotkanie 😀 odkażające. Dzień minął, na wszystkich prawie czekałem, nic nie skasowałem a było bardzo blisko.

  • 5:50 -> 13:35

    Zimno znów. Ale od czego jest ogrzewanie. Załączyłem u siebie na max i na wozie na max. Dojechałem do pętli i dalej było zimno. Na wozie to samo. Okazało sie, że w kabinie nie działa ogrzewanie na dole a na wozie w ogóle nie ma. Spojrzałem w notes (bo takie notatki prowadzę) i okazało się, że miesiąc temu jeździłem tym samym wozem i była ta sama usterka. Znów wpisałem w cedułę. Mam nadzieję, że tym razem naprawią, bo w końcu zima idzie.

  • 4:44 -> 13:40

    Dobra dobra. Jest gites. Byle do soboty. Nie myślę już o pracy, jeżdżę jak zaprogramowany. W weekend lekki odpoczynek a w środę pakowanie. Byle wytrzymać jeszcze cztery dni pracy 😉
    Przyjechałem juz do zmiany, stoi zmiennik i patrzy sie na mnie dziwni.
    – Ty to jesteś troche za wcześnie chyba. Masz jeszcze 8 minut przecież – mówił spoglądając na zegarek.
    To jemu coś sie pokiełbasiło. Prawdopodobnie miał zegarek źle miał ustawiony, gdyż ponieważ tudzież poniekąd nasze nie omylne komputery pokładowe podają czas z dokładnością do jednej minut (ni mniej ni więcej) i nie mogłem przyjechać aż 8 minut wcześniej. Zmianę przyjął a ja poszedłem do domku