Tramwajowy.pl

  • 13:26 -> 18:21

    Langsam langsam aber sicher. Te słowa były dziś moim mottem w pracy. Jeździłem sobie powolutku, dokładnie, precyzyjnie, co do sekundy 🙂 I tak czas zleciał szybciutko. Bez wiekszych atrakcji na trasie czy jakis innych nie przewidywalnych atrakcji. Wręcz idealnie. Tylko mało biletów sprzedałem – mała prowizja będzie :/

  • 4:46 -> 14:14

    Piątek tygodnia koniec i początek. O godzinie 4 i pięć minut termometr wskazywał już 22st Celsjusza. Będzie gorąco dziś 🙂
    Wyjechałem z zajezdni, na dworze jeszcze ciemno. Przyszła klientka-pasażerka i chciała zakupić bilet. Oczywiście ja chciałem jej sprzedać. Ale największym  problemem było to, że za bilet o nominale 1,30zł chciała zapłacić zielonym banknotem 100zł. W sumie to może bym i przyjął ale ona chciała resztę dostać z powrotem. No trudno w takim razie biletu nie będzie.

    No i to by było na tyle. Weekend wolny. Jadę na ranczo wypocząć, odkazić organizm, wdychać świeże powietrze.

  • 4:38 -> 14:07

    Ciężko wstać rano.
    Ale i dziś nie obyło się bez zawirowań w kursowaniu. Kolega przed mną ruszył z pętli ale kilkanaście metrów dalej zatrzymał się i otworzył drzwi. No coś się dzieje – pomyślałem 😀
    Zamknąłem kabinkę swoją i ruszyłem na zwiady. Na miejscu okazało się, że oderwał się jeden mały drucik na sieci. Niby nic ale jak by motorniczy tego nie zauważył to by zerwał dużo kabla zasilającego i całej trakcji a sieciowcy nie skończyli by pracy po kilku godzinach. Opóźnienie nie wieki bo tylko 20 minut. Szybko sie rozjechaliśmy i po bólu. Zdjęcia niebawem w galerii z akcji usuwania awarii.
    Jutro piątek. Może ten dzień będzie spokojny.

  • 4:30 -> 14:02 nieudana samobójczyni

    Wziu, wziu i wziu i już jechałem do zmiany, godzina 13.40. Dojechałem do przystanku PKS. Patrze przed siebie a tam stoją już trzy tramwaje. Nigdzie nie dzwoniłem, nikogo nie pytałem tylko od razu rzuciłem hasło na wóz – WYPADEK na trasie proszę opuścić tramwaj, ponieważ wygodniej będzie wysiąść na przystanku niż w krzakach. Jedni posłuchali inni zostali. Ruszyłem, przejechałem za skrzyżowanie i ustawiłem się w kolejce tramwajowej. Otworzyłem drzwi i reszta ludzików wyskakiwała. Zamknąłem kabinę i udałem sie na zwiady. Na miejscu była już policja a karetka dopiero co odjechała. A przyczyną zatrzymania była pijana starsza pani, która chciała odebrać sobie życie.
    Najpierw chciała rzucić sie pod tramwaj ale jakimś cudem motorniczy jej uciekł.HEHEHE. Nie zrezygnowała. Z naprzeciwka najeżdżał autobus. No więc spróbowała kolejny raz ale źle wymierzyła bo odbiła się od ostatnich drzwi przegubowca ROTFL. Ktoś pomógł jej wstać. Wtedy nadjechał następny tramwaj. Kolejna próba i znów źle trafiła bo odbiła sie od drugiego wozu.
    Relacja motorniczego (Mariana) drugiego tramwaju:
    – Jadę sobie a tu jakaś baba idzie w moim kierunku. Już ją widziałem w lusterku, odbiła sie, przewróciła i zaczęła turlikać po asfalcie. Pomyślałem: No to już po nogach!! Zatrzymałem wóz podbiegłem do niej a ona wstała otrzepała się i chciała odejść.

    Później telefon do dyspozytora i wszystko skończyło się tylko na strachu.

    Morał z tego jest taki, że jak chcesz się zabić to skacz z wieżowca albo przynajmniej bądź trzeźwy jak rzucasz sie pod koła.
    Zdjęć nie ma żadnych bo już wszystko było pozbierane jak przyjechałem. Tylko panowie policjanci robili fotosy i mierzyli długość hamowania itd.