Tramwajowy.pl

  • 4:30 -> 14:02

    Rano idąc do pracy o 4:00 na termometrze było 15 stopni a jak kończyłem elektroniczny wyświetlacz pokazywał 26 stopni. Bardzo duża odczuwalna różnica. Ale nie o tym. Coś dziś wisiało w powietrzu, jakiś kierowca chciał bardzo oddać swoje autko do blacharza chyba.
    Jechałem sobie spokojnie, torowisko wydzielone z lewej strony. Toczyłem sie raczej powoli bo w tym miejscu wielu pieszych przechodzi, przebiega, zamyśleni z zakupami. No i jechała sobie panienka golfem i nagle ostry skręt w lewo pomimo zakazu skrętu, podwójnej ciągłej no i w dodatku bez kierunkowskazu. DZWONEEEEEK!!,zahamowałem, ech zatrzymała się. A tak by miała nauczkę, że nie wolno łamać zakazów. Ciągle mam odruch hamowania 😉 ale to chyba dobrze. Z jednej strony szkoda by było a z drugiej….. były by nowe zdjęcia w galerii ;-)
    Gdy jechałem już do zmiany, napotkałem ogromną czerwoną falę. Na każdym skrzyżowaniu czerwone światło. Ale przynajmniej emeryci sobie powsiadali. Na wszystkich czekałem, no prawie 0:-)

  • 4:00 -> 12:51

    Poniedziałek jak to poniedziałek zleciał szybciutko. Gorzej będzie koło środy, czwartku a piątek to już w ogóle super. I co dzień 3:30 pobudka :/

  • 22:48 -> 4:48

    Na szczęście noc piątkowo sobotnia minęła nad wyraz spokojnie. Senny tylko troszkę byłem ale na szczęście litrowy termos kawy pomógł. Zjechałem rano i czekałem na kolege Mariusza. A on dzwoni do mnie, że brak napięcia na trasie. Na szczęście awarie usunęli szybko, przyjechał i razem udaliśmy sie w kierunku naszych domostw. A po drodze odwiedziliśmy stację Statoil, żeby zatankować po jednym czarnym Okocimiu 😉

  • 21:00 -> 5:00

    Pilot na nocy. Nawet sie nie napracowałem. Wystawiłem wozy, które zjechały. Czekała mnie jeszcze wyprawa po śmieci na przystanki „żółtkiem” 102N. Jak ja dawno nim nie jeździłem, chyba z pół roku – pomyślałem
    Przyszedł pan Tadziu – śmieciarz o godzinie 1 w nocy wyruszyliśmy na łowy. Kabina na szczęście jest oddzielona, więc nie czuję tych wszystkich zapachów. Przejeżdżaliśmy przez centrum i poczułem lekki głód. W pobliżu była jeszcze czynna budka z Hot-Dogami. Heh o tej porze, na trzeźwo i w pracy to jeszcze nie jadłem.
    Panie Tadziu, to pan sobie tu pozamiata dłużej i wysypie wszystkie śmieci z kosza a ja skocze sobie coś zjeść – powiedziałem
    OK, nie ma sprawy nie spiesz się – odpowiedział Tadzio i zaczął sikać na przystanek biorąc przykład z młodzieży bawiącej sie niedaleko.
    I tak to było w nocy. Ja najedzony 😉 a Tadzio ze świeżymi łowami w postaci kilograma puszek i kilku butelek po piwie zjechaliśmy na zajezdnię.