Ciepło, gorąco, upalnie. Ale ja dziś szczęśliwy bo bardzo króciutko 😉 Ruszyłem z któregoś tam przystanku ale wóz coś bardzo powoli ruszył. Tak jakby jechał tylko jeden. Spojrzałem na kontrolki ale świeciło słońce i nic nie było widać. Zasłoniłem ręką no i okazało się, że przetwornica w drugim wozie nie działa. Hmm co by tu zrobić ? pomyślałem jadąc dalej. Wyłączyłem przełącznikiem w kabinie przetwornice załączyłem ponownie i wszystko wróciło do normy. Nikt nawet sie chyba nie zorientował o tej niby usterce. Myślałem nad przyczyną tego zjawiska. Ale może być tego wiele. Może jakaś folia zasłoniła wlot powietrza po lewej stronie tramwaju a może ktoś wszedł do kabiny w drugim wozie i sie bawił. W każdym bądź razie teraz już jest to nie ważne. Siedzę sobie w domku, popijam chłodne piwko, Karolinka wykąpana.
Jutro będzie dłużej w pracy. Zamykam bramę, czyli ostatni zjazd 😉
Tramwajowy.pl
-
13:26 -> 18:21
-
13:00 -> 20:41
Dostałem nową umowę. Tym razem już na stałe. No i teraz dostajemy dodatkowe nagrody, coś w rodzaju premi. Spojrzałem na swój pasek i widzę 170zł a każdy mówi, że dostał 150zł. No i jeden z nadgorliwych udał się do naszego szefa i zapytał dlaczego tak jest. Ten wyjaśnił krótke, że przecież ja nie mam żadnej wysługi więc dał mi te 20zł więcej 😉
Zjechałem o 18:20 i reszte czasu musiałem dosiedzieć na zajezdni. -
23:03 -> 5:02
No myślałem, że będzie gorzej. A tu zanim się człowiek obejrzał już trzeba było zjeżdżać do zajezdni. Noc wyjątkowo spokojna z niedzieli na poniedziałek.
No to że nic się nie działo to opowiem krótką historię z serii opowieści kierowcy 😉
Kierowca X jechał sobie autobusem, wsiadł pasażer i wszedł mu do kabiny (w niektórych autobusach kabiny są ciągle otwarte) Pasażer ten był w stanie wskazującym na lekkie spożycie alkoholu i poprosił o bilet za 2,60zł i dał banknot 20zł. Na to kierowca, że nie ma wydać. A gość stanowczym tonem mówi – Ja nie pytam się ile kosztuje tylko proszę o bilet
X szybko sie zorientował dał delikwentowi bilet i 20 zł schował. Kaprysy pasażerów czasem ciężko zrozumieć, jeszcze w dodatku lekko pijanych. Podczas tej wymiany kilku słów kierowca zauważył, że z kieszeni wystaje szanownemu pasażerowi, który jedzie w kabinie całe 50zł. Wypadło mu z kieszenie. Reakcja była szybka. Kierowca rzucił gazetę na te pieniądze, żeby je zakryć po czym poprosił pasażera – Stań pan na tej gazecie bo mi zadepczesz i nabrudzisz w kabinie HAHAHA
I tak gość przejechał sie w kabinie za 70zł.
Trudno, gapowe sie płaci. Dobrze, że tego nie przepił 😉 -
6:41 -> 15:24 Misio Rysio i wędkarze
Cały dzień objeździłem spokojnie i gdyby nie ostatnia godzina pracy to by nie było o czym napisać. NO i tak w okolicach godziny 14 były zmiany. Ja jeździłem dłużej ponieważ zjeżdzałem do zajezdni zamiast przekazać wóz zmiennikowi (tzw. szczyt). No i na moje nieszczęście przede mną na tramwaj wsiadł motorniczy Ryś-Ryszard ;). Chłop wielki na 2 metry, dłoń jego to tak jak 3 moje :P, butelka 1,5L w jego dłoni wygląda jak u każdego innego człowieka butelka 0,2L, do pracy bierze zawsze 2L soku i co najmniej 6 bułek do jedzenia. Jednym słowem facet byk. No to tyle straszenia. Ogólnie gość jest niesamowicie powolny.
I tak jechaliśmy przez miasto. On odjeżdżał z przystanku a za 5 sekund ja podjeżdżałem mimo, że tramwaj co 7 minut planowo miał być. No i na tym właśnie polega fenomen misia Rysia. Jeździ powoli. Ale jak już sie rozpędzi to czasem nawet na czerwonym (pozioma kreska) nie staje. Miałem lekkie nerwy na niego no i w końcu chłopak mi uciekł.
No a wędkarze też mnie trochę zdenerwowali dziś na koniec dnia. Wracali pewnie z nie udanych połowów i byli w stanie wskazującym na spożycie. Jeden było troszke trzeźwiejszy podbiegł do pierwszych drzwi i prosi żebym poczekał. Gdyby byli trzeźwi to bez słowa bym zaczekał. A tak tylko powiedziałem, że to nie taxi. Ale cóż, jeden wsiadł i trzymał drzwi więc i reszta weszła. Jakoś przeżyje. Ruszyłem, patrze w lusterko a tu jeden z nich wyciąga piwko i nagle słychać sssssssyk. O już otwarte pomyślałem. Jeszcze raz spojrzałem w lusterko, właśnie wychylał pierwszy łyk….a ty nagle gwałtowne hamowanie (oczywiście wszystko przemyślałem :P) no i się chłop trochę oblał. Na przystanku otworzyłem drzwi, wyszedłem z kabiny i głośno, żeby każdy słyszał nawet Ci na samym końcu, stanowczo powiedziałem
– W pojeździe chyba jest zabronione spożywanie alkoholu panowie. Więc w związku z tym proszę opuścić tramwaj – skąd we mnie nagle tyle energii i brak strachu. W końcu to było czterech dość takich sobie chłopów. No cóż, nie zareagowali. Jeden zaraz mi pokazał jakiś wymięty, skasowany kilka razy bilet i przeprosił bardzo. Piwko oczywiście schowali do jakiejś torby.
A co tam – pomyślałem i pojechaliśmy dalej. Nikt z pozostałych pasażerów nie miał żadnych pretensji, nikt do mnie nie przyszedł na skargę, że „ci tam” jakoś źle się zachowują. Wysiedli, pożyczyli miłego dnia a ja odjechałem na pętlę. Spakowałem się i zjechałem na zajezdnię. Niedziela prawie wolna. Ale prawie robi wielką różnicę, bo niestety idę na noc.