Jakiś taki roztrzęsiony byłem. Ledwo siadłem a już mi telefon upadł, ktoś bilet chciał kupic to drobne rozsypałem po kabinie. Nie mogłem sie skoncentrować na niczym. Zacząłem wypisywać cedułę to znów ktoś zadzwonił itd. Dobrze, że nie było innych konsekwencji mojego rozkojarzenia. Ale po godzinie 18 już wszystko wróciło do normy. Minuty uciekały coraz szybciej. Pełno rozbawionej młodzieży w centrum mimo, że to czwartek ale w sumie wakacje. Piątek odpocznę a sobota znów w pracy i to rano. Więc pobudka będzie przed 4 rano. Ktoś sobie życzy obudzenie ? Chętnie zadzwonię 😉
Tramwajowy.pl
-
13:47 -> 23:23
Chyba jestem wariatem ;P. Wieczorem po godzinie 22 ścigałem się z osobówką. Mimo wsiadania i wysiadania pasażerów na 3 kolejnych przystankach i tak byłem pierwszy. A to wszystko dla tego, że światła bardziej przyjazne są tramwajowi 😉 no i dokładnie wiem kiedy sie załącza. A żółte seicento z czterema pasażerami w środku widocznie było dość ciężkie i nie mogło ruszać za szybko. A to wszystko zaczęło się na jednym ze skrzyżowań gdzie ten właśnie samochodzik chciał wymusić na mnie pierwszeństwo. No cóż przynajmniej ludzie na tym skorzystali bo byli szybciej w domu no i jechali jak pospiesznym pociągiem
-
13:47 -> 23:23
Coś się ochłodziło lekko. No i dobrze, przynajmniej będzie się trzeźwiej myślało. Wsiadłem na wóz po zmianie, spojrzałem w lusterko, świeci się kierunkowskaz w drugim wozie. To często oznacza jakąś usterkę. Spojrzałem na pulpit, wszystko w porządku. Wóz jedzie, hamuje, nie szarpie. Może to drzwi ale też nie wszystkie się zamykają otwierają. Zmiennik z rana nic nie wspominał to pewnie nic się nie dzieje. No i przestałem o tym myśleć. Na pętli już się rozpakowałem, zalałem kawkę i w drogę. Zjeżdżałem z górki i z daleka zauważyłem osobę idącą po torach. Zaczęła przyspieszać. Miałem wyciągnąć aparat ale pomyślałem, że zdąży i nie warto. Pomyliłem się. Byłby super filmik do oglądania jak to emeryci skracają sobie drogę i chcą ulżyć ZUS’owi. Dojeżdżałem dość szybko a ona nie przyspieszała. Może przyspieszyła według siebie ale ja tego nie zauważyłem chociaż faktycznie zmieniła chód na pseudo-bieg. Ostry dzwonek hamowanie pod kontrolą i tak kilka metrów bo nie miała gdzie uciec, wszędzie wzdłuż płotek. Uskoczyła w końcu, zatrzymałem się, otworzyłem drzwi od kabiny, przestałem dzwonić dzwonkiem żeby kobieta mnie usłyszała i:
– Babcia to ma trumnę w domu, że tak jej się śpieszy?! – Mogłem dodać, że dziś nie zabijam 😉
Hehe chyba się zmieszała bo nawet nie wsiadła do mnie, wolała poczekać na następny. I tak bym jej nie zabrał za karę. Na przystanku widziałem ludzi którzy pokazywali na nią, że wariatka. A starszy gościu (śmieszne) przyszedł i powiedział :
-Patrz pan jak to sie staruchom spieszy no !!Rachu ciachu i już godzina 22. Rozpędzony wspinałem się pod górę, żeby zdążyć jeszcze na światłach a tu trzech gości idzie sobie środkiem skrzyżowania i wchodzą na moje tory. No nie chciałem dziś mieć śmiertelnego potrójnego combo dlatego gwałtownie hamowałem. Ludzi na wozie mało, wszyscy siedzieli na szczęście.
Nagle nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak prawie jak z podziemi jak żółwie ninja pojawili sie policjanci. Wyskoczyli z radiowozu, który zostawili na torach, było ich czterech (idealna proporcja) i do tych rozbawionych chłopców. Dwie pały na nogi, szybkie przeszukanie, bransoletki na ręce i na pakę. Trwało to może 45 sekund. Tyle trwa cykl świateł. I ruszyłem w ciężkim szoku. Jak to miło być praworządnym obywatelem i zawsze można liczyć na pomoc 😉 -
13:29 -> 23:13
Przyszedłem na zajezdnię podpisałem listę. Zawołał mnie kierownik, wręczył pismo.
„W związku ze złożonym przez Was pismem dnia… w sprawie podwyżki informujemy, że odbędą się z Państwem indywidualne rozmowy w tej sprawie” Oo ciekawe co nam tam będą robić. Napisaliśmy w kilka osób podanie, ponieważ mamy niższe stawki podstawowe niż inni motorniczowie. W końcu wykonujemy tę samą pracę. A oni zarabiają więcej bo mają wysługę. No nie mogę się doczekać spotkania z zarządem.
Szliśmy grupą na zmianę. Na budynku zajezdni zauważyłem piękny nowy zegar 😉 A jak ładnie pokazuje temperaturę. O godzinie 13:20 było 26 stopni a jak przejeżdżałem o 20.10 to pokazywało 25 stopni. Chyba w złym miejscu mają ustawiony czujnik. Siadłem na wóz, gorąco, upalnie. Ale do 20 było dość ciepło. Słońce powoli już zachodziło a może właściwie robiło się trochę ciemniej, chłodniej. Dzień dobiegł końca. Zjechaliśmy, dokumenty oddane. Chłopaki podrzucili mnie do domu, bo akurat jechali w moim kierunku 😉 do nocnego 😛 W czterech weszliśmy do malucha, ledwo zipał. Koniec pracy, prawie północ. Cały tydzień drugiej zmiany.