Całkiem niedawno odkryłem, że nie wszystkie komentarze pojawiają się automatycznie 😉 Od teraz będę na bieżąco to sprawdzał i dodawał czasem odpowiedzi
Tramwajowy.pl
-
4:22 -> 13:50
Godzina 0:20 Kasia wstaje nakarmić córeczkę, obudziłem się.Uff na szczęście można jeszcze spać. Godzina 2:20 no nie jeszcze godzina, a może by tak już wstać ?! 3:30 wyłączyłem budzik zanim jeszcze zadzwonił. Tak to sie śpi „na czujce” po wczorajszym spóźnieniu. Wstałem, ogarnąłem się, poranna toaleta, kawa zalana, buzi buzi i wychodzę. Zmierzałem do pracy wypoczęty, zadowolony że nie spóźniony. Przyjechał tramwaj nocny wysiadło kilka osób. Szedłem sobie spokojnie na nogach, bo tramwaj pojechał w przeciwnym kierunku. Zauważyłem dwóch nie spokojnych typów, ruszyli za mną ale też moim tempem, prędkością marszową.
Eee gościu, poczekaj – kilkadziesiąt metrów dalej padła pierwsza zaczepka
Nie wróciłem na to uwagi, nawet nie przyspieszyłem, jakiś taki spokój mnie ogarnął.
Te gościu poczekaj no chwile – znów usłyszałem, bo tym razem krzyknęli.
Brama zajezdni jeszcze kilkadziesiąt metrów przede mną. Już widać tory, całkowity spokój mnie ogarnął jak zauważyłem, że właśnie skręca jakiś kierowca na parking.
-Ty h**u gdzie uciekasz!!- słyszę za plecami
Co sie chowasz, boisz się?! chodź tu gdzie ciemno jest.
Byłem już tak wyluzowany, że się odwróciłem i też coś tam im grzecznie odpowiedziałem.
Szkoda tylko, że moja wiatrówka Walther CP-99 jest w naprawie bo by chłopcy mieli lekkiego pietra. Zastanawiałem się czy nie wyciągnąć termosu w razie starcia 😉 ale szybko zrezygnowałem z tej myśli, bo szkoda by kawy było 😛
Przeszedłem przez bramę, serce zaczęło bić mocniej. Czyżby adrenalina się uaktywniła albo zaczęła spadać ?!? Odebrałem dokumenty i udałem się na wóz. Wyjeżdżałem pierwszy, więc pomyślałem że szanowni nie udani napastnicy może będą jeszcze czekać pod bramą na mnie z jakimś kamieniem. Dlatego nawet się nie rozpakowałem, tylko ruszyłem z otwartymi drzwiami od kabiny, nastawiacz (dla nie zorientowanych pręt do przestawiania zwrotnicy grubości 2cm i długości 1,20m) miałem już naszykowany pod ręką. Gdybym tylko ich zauważył, czekał bym na ich reakcję. Gdyby jakiś kamyczek poleciał w kierunku mienia firmy to wykazałbym się wielka odwagą i ruszył na nich z nastawiaczem jak husaria pod Wiedniem 😉 (oczywiście chyba, teraz tak piszę a jak by było w rzeczywistości tego nie chcę się dowiedzieć)
To na tyle porannych emocji. Reszta dnia jak zwykle, niby gorąco, niby nudno a jednak raz hamowałem tak gwałtownie, że bałem się o to czy ludzie nie roztrzaskają się o moje drzwi od kabiny. Niestety kierowca przejeżdżający przez torowisko źle obliczył długość swojego autka i kuperek wystawał mu na mojej części torów -
4:22 -> 13:50 zaspałem
Z głębokiego snu wyrwał mnie telefon
-Halo dzień dobry, czy kolega to przychodzi dziś do pracy?
-Ależ oczywiście, przecież wyjazd mam dopiero 4:22 – odpowiedziałem całkiem przytomnie mimo, że sekundę temu otworzyłem oczy
– No to niech sie kolego pospieszy bo już 4:30 jest – usłyszałem w słuchawce
– Za 10 minut będę, w końcu każdemu się należy spóźnienie raz na trzy lata – dodałem
Na szczęście zawsze jestem spakowany, gotowy do wyjścia. Jedynie co to poranna toaleta, ząbki umyć, naszykowane ubranka założyć, zalać termos z kawą i w drogę. Nie spieszyłem się zbyt, ponieważ moim wozem wyjechała już rezerwa. Przyszedłem na zajezdnię, podpisałem listę. Dyspozytor dopisał do listy 30 minut spóźnienia. Ciekawe jak to wyjdzie na pasku z wypłatą 😉
Ale cóż jak już wcześniej napisałem czasem człowiekowi się należy. A w dodatku wczoraj byłem oddać krew, miałem wolne, gorąco na dworze to człowiek mocno osłabiony. Dlatego pewnie spałem jak zabity. Jutro powtórka z rozrywki, znaczy się wyjazd o tej samej godzinie. Tylko tym razem nastawiam już trzy budziki -
14:14 -> 23:14
Bałem się tego dnia ponieważ dziś mieliśmy dość spore zmiany w kursowaniu i duże utrudnienia dla nas. Przerwy posiłkowe, które należą się każdemu w pracy aktualnie mamy po kilka minut stojąc i czekając na następny tramwaj, ponieważ musimy się przesiąść na pętli, żeby mieć przerwę około 20 minutową. Jest to męczarnia. Wczoraj był to pierwszy dzień a ma tak być przez rok. Może i na papierze wyglądało to pięknie ale w praktyce wygląda to tragicznie. W każdym razie nie takie rzeczy się przeżyło. Tylko szkoda, że nikt nie pomyślał jak będzie jakaś kolizja lub awaria i nie przyjedzie jeden z przesiadających się. Cały plan pójdzie w pi**u.
Środa wolna 😉