Tramwajowy.pl

  • 13:53 -> 21:58

    Uff jak gorąco, w kabinie ponad 46 stopni, cały dzień każdy jeździł z otwartymi drzwiami od kabiny. Na szczęście tylko jeden pan przyszedł na pętli poinformować mnie, że ogrzewanie jest włączone. Ale znalazła się staruszka (miła pani) i wyjaśniła gościowi (co mnie zdziwiło bardzo) że to lato w końcu jest i się wszystko nagrzewa nawet szyby, blacha i tory 😉
    Mój dalszy komentarz był zbędny, gość zmył się ze spuszczoną głową

  • 14:16 -> 23:29

    Się gorąco coś zrobiło, niby to upalne afrykańskie lato ma być. Już to widzę, pewnie za kilka dni znów zacznie padać. Ciepło było w kabinie. Ponad 40 stopni, drzwi zostawiłem sobie otwarte. Najgorzej było zacząć ale później szło już gładko. Powinienem dostać nagrodę za dzisiejszy dzień, gdyż chyba nigdy jeszcze nie czekałem na tylu dobiegających.
    Na pętli czas do odjazdu ale zauważyłem, że gość bilet kupuje w okienku to pomyślałem, że będzie chciał zdążyć. Dałem dzwonek zaczął się rozglądać. Poczekałem, dobiegł, wsiadł. Ja rozumiem, że to jest mój obowiązek zabrać pasażerów ale facet mógł podejść jak wysiadł i kiwnąć chociaż głową lub podziękować. Dziwnie się to pewnie czyta ale gdybyście byli akurat na moim miejscu lub jako pasażer i byście usłyszeli dzwonek do odjazdu a tu nie rusza tylko czeka na jakiegoś gościa ponad 30sek to wtedy ten czas wydaje się wiecznością.
    I tak było cały dzień. Jakiś dziadek wolnym krokiem „biegł” ale machał ręką, żebym czekał to poczekałem. I znów inna sytuacja i wiele takich było 😉 Jestem z siebie dumny. Jednym słowem bardzo dobry dzień.
    Zjechałem do zajezdni zamknąłem bramę, oddałem dokumenty i udałem się na stacje benzynową w celu „zatankowania” Okocimia mocnego 😛

  • 4:38 -> 13:42

    Rano byłem zły, zdenerwowany, smutny i załamany. Jednym słowem podły nastrój. Wziąłem dokumenty od dyspozytora, przydział wody 1,5L, telefon służbowy, tablice i na wóz.
    Oj jak mi się nie chciało. Przejechałem już kilka przystanków, zapowiedzi głosowe działają całkiem nieźle, a tu nagle niespodzianka.
    – Następny przystanek dworzec PKS. UWAGA na kieszonkowców – to ostatnie zdanie płynące z głośnika rozbawiło mnie aż do łez szczególnie o piątej rano, gdzie w tramwaju jedzie około 10 osób. No ja rozumiem, że w późniejszych godzinach może się to przydać ale nie za długo, bo się wszystkim osłucha i nikt nie będzie zwracał uwagi na to. Dzień zaczynał się już ciekawiej 😉
    Po zrobieni kilku kursów brakło mi troszkę biletów. Wjechałem na pętle i udałem się na punk w celu zakupienia kilku sztuk. To, że pani nie chciała mi sprzedać tylu ile chciałem, bo miała za mało biletów to jest pikuś. Ale ta kobieta załamała mnie całkowicie jak zobaczyła 65zł w monetach. Przyniosłem pieniądze z biletów w różnych nominałach od 5gr do 5zł. Nie było tak źle. Liczyła to 4 razy i każdorazowo wychodził jej inny wynik. Prawie się rozpłakałem, żeby kobieta po czterdziestce nie umiała policzyć kilkunastu monet?! Ludzie kto tam pracuje – pomyślałem.
    Nigdy więcej już tam nie zajrzę.
    Około południa zaczęli kursować cyganki z harmonią. Non stop jeździły i grały. Mnie zdenerwowało to okropnie. Grzecznie chciałem je wyprosić ale nie reagowały. Jedynym pocieszeniem było to, że zaczęły grać ciszej. Zmiana dobiegła końca. Dzień był zwariowany.      Być może nie potrafię tego oddać pisząc ale miałem dziś jeden z najgorszych dni od czasu rozpoczęcia pracy

  • 6:15 -> 14:08

    Dziś to nawet ogrzewanie włączyłem na wozie. Co by ludzikom było cieplej. Chyba byli zadowoleni. Większość dnia bolała mnie głowa i wszystko mnie denerwowało. Może to przez tych cyganów, którzy cały dzień jeździli i grali na harmonii. Może to i było ciekawe lub fajne ale chyba tylko dla tych co jechali kilka przystanków. Mnie osobiście zaczęło to poważnie przeszkadzać. Dziś jeszcze ugryzłem się w język ale następnym razem wyproszę ich z mojego wozu, przynajmniej  z pierwszego wagonu 😉