Tramwajowy.pl

  • 23:03 -> 5:02

    No myślałem, że będzie gorzej. A tu zanim się człowiek obejrzał już trzeba było zjeżdżać do zajezdni. Noc wyjątkowo spokojna z niedzieli na poniedziałek.

    No to że nic się nie działo to opowiem krótką historię z serii opowieści kierowcy 😉

    Kierowca X jechał sobie autobusem, wsiadł pasażer i wszedł mu do kabiny (w niektórych autobusach kabiny są ciągle otwarte) Pasażer ten był w stanie wskazującym na lekkie spożycie alkoholu i poprosił o bilet za 2,60zł i dał banknot 20zł. Na to kierowca, że nie ma wydać. A gość stanowczym tonem mówi  – Ja nie pytam się ile kosztuje tylko proszę o bilet
    X szybko sie zorientował dał delikwentowi bilet i 20 zł schował. Kaprysy pasażerów czasem ciężko zrozumieć, jeszcze w dodatku lekko pijanych. Podczas tej wymiany kilku słów kierowca zauważył, że z kieszeni wystaje szanownemu pasażerowi, który jedzie w kabinie całe 50zł. Wypadło mu z kieszenie. Reakcja była szybka. Kierowca rzucił gazetę na te pieniądze, żeby je zakryć po czym poprosił pasażera – Stań pan na tej gazecie bo mi zadepczesz i nabrudzisz w kabinie HAHAHA
    I tak gość przejechał sie w kabinie za 70zł.
    Trudno, gapowe sie płaci. Dobrze, że tego nie przepił 😉

  • 6:41 -> 15:24 Misio Rysio i wędkarze

    Cały dzień objeździłem spokojnie i gdyby nie ostatnia godzina pracy to by nie było o czym napisać. NO i tak w okolicach godziny 14 były zmiany. Ja jeździłem dłużej ponieważ zjeżdzałem do zajezdni zamiast przekazać wóz zmiennikowi (tzw. szczyt). No i na moje nieszczęście przede mną na tramwaj wsiadł motorniczy Ryś-Ryszard ;). Chłop wielki na 2 metry, dłoń jego to tak jak 3 moje :P, butelka 1,5L w jego dłoni wygląda jak u każdego innego człowieka butelka 0,2L, do pracy bierze zawsze 2L soku i co najmniej 6 bułek do jedzenia. Jednym słowem facet byk. No to tyle straszenia. Ogólnie gość jest niesamowicie powolny.
    I tak jechaliśmy przez miasto. On odjeżdżał z przystanku a za 5 sekund ja podjeżdżałem mimo, że tramwaj co 7 minut planowo miał być. No i na tym właśnie polega fenomen misia Rysia. Jeździ powoli. Ale jak już sie rozpędzi to czasem nawet na czerwonym (pozioma kreska) nie staje. Miałem lekkie nerwy na niego no i w końcu chłopak mi uciekł.
    No a wędkarze też mnie trochę zdenerwowali dziś na koniec dnia. Wracali pewnie z nie udanych połowów i byli w stanie wskazującym na spożycie. Jeden było troszke trzeźwiejszy podbiegł do pierwszych drzwi i prosi żebym poczekał. Gdyby byli trzeźwi to bez słowa bym zaczekał. A tak tylko powiedziałem, że to nie taxi. Ale cóż, jeden wsiadł i trzymał drzwi więc i reszta weszła. Jakoś przeżyje. Ruszyłem, patrze w lusterko a tu jeden z nich wyciąga piwko i nagle słychać sssssssyk. O już otwarte pomyślałem. Jeszcze raz spojrzałem w lusterko, właśnie wychylał pierwszy łyk….a ty nagle gwałtowne hamowanie (oczywiście wszystko przemyślałem :P) no i się chłop trochę oblał. Na przystanku otworzyłem drzwi, wyszedłem z kabiny i głośno, żeby każdy słyszał nawet Ci na samym końcu, stanowczo powiedziałem
    – W pojeździe chyba jest zabronione spożywanie alkoholu panowie. Więc w związku z tym proszę opuścić tramwaj – skąd we mnie nagle tyle energii i brak strachu. W końcu to było czterech dość takich sobie chłopów. No cóż, nie zareagowali. Jeden zaraz mi pokazał jakiś wymięty, skasowany kilka razy bilet i przeprosił bardzo. Piwko oczywiście schowali do jakiejś torby.
    A co tam – pomyślałem i pojechaliśmy dalej. Nikt z pozostałych pasażerów nie miał żadnych pretensji, nikt do mnie nie przyszedł na skargę, że „ci tam” jakoś źle się zachowują. Wysiedli, pożyczyli miłego dnia a ja odjechałem na pętlę. Spakowałem się i zjechałem na zajezdnię.       Niedziela prawie wolna. Ale prawie robi wielką różnicę, bo niestety idę na noc.

  • 4:46 -> 14:14

    Oj rano ślisko było. I do południa padało. Ale później słoneczko wyszło i od razu cieplej się zrobiło i milej 😉 Aż sie chciało pracować a tu już do domu trzeba było iść ;p
    A no i najważniejsze. DOSTAŁEM PODWYŻKĘ. A teraz uwaga podaje wysokość podwyżki.

    30zł (słownie trzydzieści złotych) oczywiście brutto.

    Normalnie sie chyba opije ze szczęścia to aż 2% podwyżki.
    No i oczywiście zarząd stchórzył (takie jest nasze zdanie), gdyż zapowiedzieli nam najpierw, że zostaniemy wezwani na indywidualną rozmowę. Więc naszykowałem sobie same plusy dodatnie 😉 (jak to mawiał nasz prezydent Lech Wałęsa) No i czekaliśmy na wezwanie. A dziś kolega odwiedził dział kadr no i sie okazało to co się okazało ;

  • 14:14 -> 23:14

    Szykowała się impreza plenerowa w centrum miasta. Oczywiście przed oczami miałem najczarniejsze scenariusze porozbijanych szyb, wyrwanych kasowników i ogólnej demolki. A tu ogromnie miłe zaskoczenie. Cisza i spokój. Byłem w ciężkim szoku, że tak spokojnie może wracać tyle ludzi na raz. Dzwonek, poczekałem 3 sekundy, drzwi zamknięte. Nikt nie blokował drzwi i nie rozciągał podczas jazdy. Nikt też nawet nie pociągnął za hamulec awaryjny. Jednym słowem nuda. A to wszystko prawdopodobnie dla tego, że zamiast piwa sprzedawali balony. Takie imprezy mogą odbywać sie co tydzień jeśli chodzi o mnie i chętnie będę wtedy jeździł.
    Liczyłem, że ten wpis będzie długi ale się przeliczyłem. Może to i dobrze 😉