Dziś stanowczo wiało nudą.Całe osiem godzina na zajezdni.Ale przynajmniej sobie troszkę pospałem.Wystawiłem jeden wóz, bo się komuś popsuł.No i to chyba tyle.Jutro też będzie to samo.A tyle ludzi brakuje.Ja nie wiem jak oni(planujący obsadę) to robią, że nie będę musiał jeździć.A szkoda, bo nie ma to jak śmiganie przez miasto z zimnym łokciem 😛
Tramwajowy.pl
-
4:46 ->13:56
Bystrość umysłu i szybkość w nogach to podstawowe cnoty, które winien posiadać każdy pasażer.No bo jak tu się nie denerwować jak leci gość z przodu no to otwieram pierwsze drzwi, żeby szybko wskoczył a on biegnie i chce do drugiego wozu wskoczyć.A później macha do mnie i jakieś dziwne gesty pokazuje.Ech tak to się zaczął dzień.A później to już tylko nuda…
W między czasie zrobiłem zakup na allegro dzięki przeglądarce OperaMini 3.0 w telefonie.Wymiana maili ze sprzedającym i towar przyniósł mi na pętle.
Kiedyś muszę spróbować zamówić pizze z dostawą.Ciekawe jak zostanę obsłużony.
Dziś też od ludzi na zajezdni dowiedziałem się, że kolejna osoba wyjechała do pracy za granicę.To już druga w tym miesiącu.Jak tak dalej pójdzie to prezes sam będzie sobie jeździł. -
14:09 ->23:20
Dzisiejszy dzień rozpocząłem od słów zmiennika:
-Wymyśl sobie jakąś dobrą bajerke, bo ciepło na wozie !! (hehehe)
No cóż.Jest to całkowicie normalne przy ciepłych dniach o tej porze roku.Po prostu nawiew z silników i przetwornicy jest skierowany do środka wozu, dzięki czemu jest cieplej w zimie:P.A że jeszcze nie przestawiono nawiewu na „letni” to się wszystkim wydaje, że jest włączone ogrzewanie.No trudno.Trzeba otworzyć okna i jakoś wytrzymać do późnego popołudnia.A zajezdnia już niebawem będzie zmieniać żaluzje na letnie.
Siadłem, rozpakowałem się, radyjko włączyłem i jazda.Aż tu dwa przystanki dalej widzę, że przy hamowaniu świeci się kontrolka od hamulców.Znaczy, że łapią hamulce które nie powinny.Przy jeździe czuć zapach jakby się kable paliły i tumany dymu wychodzą z pod kół.Ale jakoś sobie z tym poradziłem do pętli.Tam wysadziłem ludzi, telefon do dyspozytora o podmianę i jazda awaryjnie do zajezdni.A tu największy szczyt komunikacyjny.Jak to miło zasuwać przez miasto bez ludzi.No ale trudno lepiej jechać samemu i niech się kopci, niż jak każdy miał by co chwile mi przychodzić i mówić, że coś się pali.Reszta dnia minęła całkiem miło.Jeden malutki incydent wydarzył się na małym skrzyżowaniu, ale nie wpłynęło to w ogóle na kursowanie tramwajów.Po prostu jakiś kierowca na prostej drodze skasował słup sygnalizacji świetlnej.Zdarza się.A autko chyba do kasacji, chociaż kto wie.Znając zdolnych blacharzy to może ze dwa autka z tego wyklepią. -
14:06 ->23:21
Dziś będzie druga zmiana.Więc co się zdarzy opiszę dopiero rano.Miało być dziś do 21.58 ale dostałem inny rozkład i będą nadgodziny.
Godzina 23:51 no i już po pracy.
Dzień minął w miarą spokojnie.Przyjechał mój wóz na zmianę, wysiada zmienniczka i mówi, że nie chciała ale niestety się wóz popsuł.Szarpało na hamowaniu.No trudno.Dowiozłem ludzi do pętli.Miałem już prawie odbite nerki przez to szarpanie.telefon do dyspozytora, poprosiłem o podmianę i jazda.Przy zajezdni czekał nowy tramwajek.Tylko pech chciał, że z papugą (radio CB-wewnętrzne)Przez to nie mogłem słuchać swojego radyjka.Były tylko trzaski charczenie i w ogóle kicha.Ale jakoś opykałem dnióweczkę w miarę miło.Teraz już w domku i spać bo jutro nowy dzień.