Tramwajowy.pl

  • Bo mogę

    Właściwie to musiałem ale też i mogłem no i wziąłem tydzień wolnego. Jaka to rozkosz posiedzieć z dziećmi w domu kiedy małżonki nie ma i wszystko na mojej głowie. Jak to jest, że te kobiety ciągle narzekają, że nie maja czasu na nic, że dzieci je drażnią itd itd. Starsze wyprawiłem do szkoły. Z młodszym wróciłem do domu, posprzątaliśmy, pranie zrobione a później na małe zakupki. Wróciliśmy to był czas na gry i bajki 😉 Później znów do szkoły odebrać starsze, obiad, wyjście na dwór. Znów gry zabawy w domu, kolacja i spać. I co w tym trudnego ?! A tak szczerze mówiąc to jestem szczęśliwy, że mogłem wrócić do pracy. Nie dałbym rady wysiedzieć dłużej w domu. Za nudno, monotonia ale i za dużo obowiązków. Niby jedno wyklucza drugie ale tak to własnie złożony jest świat. No niech już będzie. Mają kobiety rację…czasem.
    W mój ostatni dzień wolny zostaliśmy zaproszeni do xpil.eu (nie na serwer ale na kwaterę) na prywatną audiencję. Szanowny kolega nie chciał spotykać się w grupie na spotkaniu Polskich Blogerów w Irlandii, które odbyło się w styczniu ale za to teraz przyjmuje niektórych pojedynczo. Relacja na w/w stornie więc nie będę się powtarzał. Było miło.
    No to by było na tyle.
    Wróciłem na tory, poniedziałek jakoś dziwnie, nieswojo a wtorek już normalniej czyli trzy kawy, dwie kanapki, jedna książka. Kilka niezabitych osób i nie uderzonych samochodów, jedno dziękuję ale i brak „ty whoYou” lub inny ….synu.

  • Tramwaj skręca

    Czasem, podczas rozmowy ze znajomymi bądź nieznajomymi otrzymuję nietypowe pytanie. Nietypowe dla mnie.
    -A Ty możesz skręcić tramwajem lewo lub prawo tak trochę – pyta zaciekawiony
    -Nie, nie mogę. Szyny mnie prowadzą. Nie ma opcji – odpowiadam całkiem grzecznie
    -Ale nic tak nie możesz, ani troszkę. A co jak coś jest na torach ?? – docieka z zainteresowaniem
    -Zasadniczo jak coś jest na torach to czekamy aż się usunie – w tym momencie powoli zaczynam mieć dość i kontynuuję:
    -Tak naprawdę to możemy uskoczyć od 30cm do pół metra, w zależności od konstrukcji tramwaju. Ale nikt lub prawie nikt tego nie robi, bo to później trzeba się tłumaczyć, pisać raport itd. Później rozmowa z przełożonym itd. Także sam widzisz, że lepiej przywalić w auto lub pieszego niż odbić w lewo lub prawo – odpowiadam

    Szok i przerażenie w oczach słuchacza.

  • W podziękowaniu za transport

    Godzina tuż po 16, jakaś pani puka do kabiny i mówi, że ten tramwaj trzeba by posprzątać, bo jest zabrudzony. Rzuciłem okiem. No fakt coś na podłodze jest ale nikt nie ucieka w/w też siedzi i kontynuuje swoją podróż więc nie jest aż tak źle. Dojechałem do The Point, wyszedłem z kabiny i oceniłem rodzaj zabrudzeń. Wyglądało źle, bardzo źle ale nie miało żadnego zapachu. Zgłosiłem przez radio do dyspozytora o zabrudzeniu fotela i podłogi. Coś tam mruczał, że szczyt, czy się nie da tego wyczyścić itd. Niestety ostateczna decyzja należy zawsze do kierowcy więc…bez ludzi do zajezdni na czyszczenie.
    A jak by się ktoś pobrudził albo zwrócił z powodu widoku swój posiłek? Lepiej nie ryzykować.

    Na zdjęciu wygląda to bardzo niewinnie. W rzeczywistości było dużo gorzej.kupa

  • Oszukać przeznaczenie

    Przedostatnie kółko w piątkowe popołudnie. Tuż po 13, więc szczyt pory lunchowej w centrum a na ulicach, chodnikach i przystankach tłumy. Dojeżdżam do przystanku Jervis, z naprzeciwka własnie rusza tramwaj w kierunku The Point. Jak zwykle machnęliśmy sobie z kolegą na przywitanie. Na platformie ciasno. Daje dzwonek, kilka dzwonków. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzi cofa się o pół kroku do tyłu ale nadal wyglądają zza ramion poprzedzających czy aby tramwaj na pewno wjeżdża na przystanek.  Jeden osobnik stoi na samej krawędzi i się chwieje rozmawiając przez telefon. Tramwaj z naprzeciwka jeszcze nie zniknął całkowicie z torów po prawej stronie. Kolejny dzwonek, już palec idzie na trąbkę aż tu nagle gość zeskakuje na środek moich torów, dokładnie między prawą a lewa szynę. Trąbka dłuuuuugo, przycisk od szynowych który jest po prawej stronie naciśnięty ale lewa ręka od hamulca normalnego nie drga. Tramwaj nadal blokuje mu ucieczkę do przodu.W jednym milionowym ułamku sekundy lub nawet szybciej, gość obraca się w moim kierunku i wykonuje magiczny wskok z powrotem na przystanek i ucieka. W tłumie słychać jęk, syczenie, ochy i achy obserwatorów. Brak niestety oklasków. Podciągnąłem do końca platformy, otworzyłem drzwi, wymiana pasażerów.  Jeden z kanarów, który był na miejscu podszedł do mnie i zapytał się czy wszystko OK. Pytał chyba ze trzy razy, bo sam był  w szoku. Spojrzałem na swój fotel, pomacałem spodnie i majtki. Stwierdziłem,  że zabrudzeń brak więc mogę kontynuować podróż. Nawet nie zgłaszałem incydentu.  Adrenaliny na weekend wystarczy 😉

    Powrót do pracy już w poniedziałek.