Tag: tramwaj

  • NO comments (znalezione w sieci )

    Opis osobowosci
    Czolgista (-tka) do tego chamski (-ska)
    Glówne wady i zagrozenia
    – wprowadza w zycie prawo silniejszego
    – jeZdzi na samych felgach co znacznie wydluza droge hamowania
    – oszczedza prad wylaczajac w nocy reflektory
    – nie ma oswietlenia bocznego
    – blokuje skrzyzowania czekajac zeby przepuscic kolege z przeciwka
    – lubi stawiac innych przed faktem dokonanym bo wszyscy i tak wiedza, ze rozpedzony nie da rady zahamowac ani skrecic
    – notorycznie wjezdza na skrzyzowanie na „wczesnym” czerwonym
    – gra z pasazerami w „przycinanego”
    – z niewiadomych przyczyn jego pojazd ma tak wysokie zawieszenie, zeby pod spód zmiescil sie nawet dorosly czlowiek
    Ulubione samochody
    Nawet po pracy jezdzi tylko tramwajami, bo tylko w nich czuje sie bezpiecznie. Jesli gdzies nie doprowadzono szyn – nie jedzie tam wcale. Wsiadajac do samochodu osobowego odczuwa irracjonalny lek przed wielkim czerwonym wagonem wjezdzajacym mu w drzwi.


    100% się zagdza 😉

  • 23:03 -> 5:02

    Noc jak to noc.Minęła spokojnie.W przerwie gdy zjechałem na zajezdnię, odbywało sie wielkie mycie tramwajów. No i mój wóz też się załapał. Pięknie wymyte tylne i przednie szyby. Wszystko aż błyszczy. Tylko szkoda, że z rana zaczął padać deszcz.
    Tuż przed samym zjazdem na jednym ze skrzyżowań załączyła się dopiero sygnalizacja, a ja gapa przejechałem na czerwonym. Ale co tam zaraz załączyło się zielone więc byłem spokojny. I tak większy ma pierwszeństwo 😀

  • 15:13 -> 20:05

    Dziś mógłbym powiedzieć „kocham te pracę”. No bo jak tu nie kochać jak można zjeść spokojnie obiad, jeździć 5 godzin i do domu.Dziś nawet pasażerowie byli uprzejmi. Niedziela jest raczej spokojniejszym dniem pracy. A w dodatku było dość pochmurnie dlatego wiele osób zostało w domu.Ostatnim kursem na pętle jechało w sumie przez całą trasę może 20 osób. To strasznie mało z uwagi na to, że w naszym mieście tramwaje przewożą ponad 30% ludności. Wiozłem tak mało może dla tego, ponieważ kolega przede mną chyba troszkę opóźniał. Według rozkładu tramwaj co 11 minut a ja ciągle go widziałem przed sobą. Może chłopak chciał biletami pohandlować. A olać to, nie przejmowałem sie za bardzo, bo ja byłem punktualnie. No i to tyle. A w poniedziałek noc.

  • Sobota, trochę mniejszy ruch więc może się odpocznie. Podjechał zmiennik wozem, przekazał mi go i powiedział, że autokomputer SRG-3000P nie pokazuje automatycznie przystanków, znaczy, że same nie przeskakują. Pomyślałem, że coś musi być z odbiornikiem sygnału GPS, bo takowe są zainstalowane. Jestem niedowiarkiem i dlatego jadąc od zmiany aż do pętli cały czas coś majstrowałem przy tym. Włączałem, wyłączałem, robiłem test systemu itd. Przystanki przestawiałem ręcznie. Nie dawało mi to spokoju. W końcu to ma być automat a nie do wieczora będę naciskał na przycisk „korekta przystanku”. O godz 15.10 naprawiłem. Wyłączyłem bezpiecznik jak stałem na pętli, komputer sie zresetował i wszystko wróciło do normy.
    Ruch na mieście był raczej spokojny.Dopiero wieczorem miasto  budzi się do życia. Już po 20 ruszyłem z pętli spokojny bo to już tylko 3 godziny i do domu. Przejechałem dwa przystanki, naciskam na pedał jazdy a tu przyspieszenie jak w myśliwcu, w fotel wgniata. Zaraz sprawdziłem też hamowanie bo to najważniejsze. Oczywiście coś się stało z rozrusznikiem, bo gdy nacisnąłem na hamulec pedał prawie wpadł w podłogę a efektu nie było. Dopiero za 2 sekundy może 3 zaczął hamować i jeszcze w dodatku bardzo ostro tak, że ludzie mi lecieli na kabinę. Szybka decyzja trzeba zmienić wóz. Szkoda wysadzać ludzi, bo do zajezdni 2 przystanki a nikt chyba nie odczuł tej awarii.I w dodatku tramwaj co 11 minut. Zadzwoniłem do dyspozytora, żeby się pospieszyli z wystawieniem wozu, bo będę za 2minuty i w dodatku z pasażerami. Zjechałem no i oczywiście się nie obeszło bez komentarzy. Jeszcze nie zdążyłem wysiąść z kabiny i powiedzieć, że będzie podstawiony drugi tramwaj a już słyszałem :
    -coś Ci się pojebało gościu !!
    -czemu nie mówiłeś, że zjeżdżasz!!!
    i inne epitety 😀
    Ale spływa to po mnie, uodporniłem się już. Krzyknąłem co by wszyscy dobrze słyszeli, że drugi tramwaj będzie za chwile. Szybko się spakowałem (bilety, radio, pokrowiec na fotel) przesiadka do drugiego wozu i jazda. Byłem na opóźnieniu już 7 minut. Na szczęście na mieście miałem „zieloną falę” i wszystko poszło zgrabnie.
    Przejeżdżając przez miasto dowiedziałem się, że kumpel ma urodziny i siedzi w jednym z ogródków koło linii tramwajowej. Gdy przejeżdżałem obok dostał ode mnie w prezencie salwę dzwonków i mruganie oświetlenia na wozie.Nikt na mieście nie może takiego prezentu zrobić. Nikt z pasażerów nawet nie reagował.Przynajmniej nikt do mnie nie przyszedł.
    Na pętli odjazd planowo.
    Na koniec jeszcze przyplątał się jakiś bezdomny. Wyglądał strasznie a jeszcze bardziej śmierdział.Chłopek był na tyle rozumny, że jak mu kazałem wysiąść to grzecznie opuścił wagon pod zajezdnią.
    Dziś też pobiłem rekord w piciu kawy. Wypiłem 1,5L czyli dwa termosy. A to wszystko przez moją ukochana 3tygodniową córeczkę. Spać nie mogę w nocy a właściwie to ona nam nie pozwala.