Tag: tramwaj

  • 4:54 -> 12:56

    Dziś troszkę krócej było.A zleciało baaardzo szybko.Rano tylko miałem przez chwile nerwy na gościa.Jechał autem troszkę przede mną i nagle ciach skręca w lewo przez podwójną ciągłą bez kierunkowskazu i nawet bez spojrzenia. Niestety zdążyłem zareagować.Dzwonek, hamowanie, ludzie prawie wpadają mi do kabiny a koleś zatrzymał się kilka centymetrów przed torami.Jak bym nie dzwonkował to by wjechał i by było buuum, a jak bym nawet nie hamował to może by był ranny i to dość.Ale przynajmniej miałby nauczkę jak się jeździ po mieście.
    Złość, adrenalina i nerwy przeszły dość szybko, bo w sumie takie „okazje” są prawie na porządku dziennym czy to z autem czy z pieszym.Kiedyś jeszcze krzyczałem ale stwierdziłem, że nie warto bo i tak nikt nie słyszy bo w sumie w kabinie siedzę.
    Jutro znów pierwsza zmiana.A od 2 kwietnia upragniony urlop 😉

  • 5:09 -> 13:39

    No i po zmianie czasu…jakoś tak się wcześniej wstaje….trochę ciemno rano ale za to wieczorem dłużej jasno. Rano wyjechałem z zajezdni, niby wszystko w porządku ale zauważyłem, że ludzie do ostatnich drzwi wsiadają jakoś dziwnie bokiem.Kontrolka nic nie wskazywała, że się drzwi źle zamykają albo otwierają.Na pętli wyskoczyłem, zobaczyłem i stwierdziłem, że przejeżdżę ranny szczyt bo szkoda tych ludzików co wychodzą punktualnie na swój ulubiony tramwaj.Nikt nawet nie przyszedł mnie poinformować, że coś jest nie tak.Wszyscy chcieli dojechać jak najszybciej :P. Zrobiłem jedno kółko i zjechałem do zajezdni, bo zaczęło się robić tłoczno i może by ktoś wypadł.
    W radyjku grała fajna muzyczka.Zagrali Westbam i zaraz wróciły wspomnienia z wakacji kilka lat temu.
    Przed południem wychodzę z łuku dojeżdżam do przystanku a tam stoi tramwaj, którego już nie powinno być.Podjechałem bliżej, bo pewnie usterka i trzeba będzie pomóc koledze, żeby szybciej było.Podszedłem do niego i gość mi mówi:
    – Nie ma napięcia w sieci albo siadły obie przetwornice.
    Popatrzałem w górę zobaczyłem, że pantograf nie dolega do sieci.Powiedziałem mu, żeby poluzował linkę od pantografu i pomogło :P. Ruszyliśmy trochę spóźnieni ale w miarę się jechało.Dojechaliśmy do pętli i on wrzucił na wyświetlacz „Zjazd Awaryjny” i pojechał :/. A ja się musiałem borykać z podwójną ilością pasażerów.Ale ja twardy jestem i dałem radę. W końcu na plecach ich nie nosiłem.Dnióweczka zleciała ani się nie obejrzałem

  • 6:07 -> 12:54

    Szaro, buro, zimno i mokro. Ogólnie depresja.Dobrze, że już ten tydzień się zakończył.W weekend wolne, ale co to za wolne jak na uczelnie trzeba jechać.Trudno się mówi, sam to wybrałem.
    Rano było ślisko ale później już tylko mokro.Trochę ludzi ochlapanych (gapy:P) kilka biletów sprzedanych.No mieście cisza i spokój.Dziś bez jakiś większych wydarzeń.

  • 5:56 -> 13:44

    Dziś było miło ,ciepło, słonecznie i w ogóle. Zaraz z rana miałem okazje poczuć się jak Kubica w swoim bolidzie albo Hołowczyc. Wzdłuż linii tramwajowej na krótkim odcinku (3 przystanki) biegnie też linia autobusowa. Spotkaliśmy się z kierowcą na światłach.Wymiana spojrzeń, błysk w oku machnięcie ręką i start.Zielone się zaświeciło.Mocno złapałem się pulpitu, pedał w podłogę. Bałem się, żeby liniowy nie wybił bo by huk był i bym stracił prędkość.Na szczęście wóz był całkiem niezły.Spojrzałem przez lewe ramię i zobaczyłem doganiający mnie autobus.Przystanek.Szybka wymiana pasażerów i znów ogień.No i wysunąłem się na prowadzenie bo jakiś pieszy załączył sygnalizację sterowaną.Torowisko wydzielone to się nie muszę zatrzymywać a busik stanął i koniec.Wygrałem wyścig.Pomachałem mu i rozjechaliśmy się w swoich kierunkach.(pozdrowienia dla Waldka)Mam nadzieje, że pasażerowie się cieszyli bo szybciej trochę pojechali przez krótki moment 😀
    No i znów cały dzień jeździli harmoniści.Ale jakieś podejrzane typy to były.Źle im z oczu patrzało.
    Kawka wypita, kanapki zjedzone, gazetka przeczytana.No i do domku.