Brak weny twórczej, brak zdarzeń na trasie. Czyli teoretycznie brak wpisu. No ale żeby nie było, że leniwy jestem
Kategoria: W Irlandii
-
10:02 -> 18:45
-
15:30 -> 22:20
Uwielbiam takie zmiany szczególnie na zielonej. Zacząłem o 15:30 skończyłem o 22:20 i w tym miałem 2godziny przerwy. To jest życie 😉
-
16:38 -> 1:24
Jedna pani dziś zapłaci bardzo dużo za ubezpieczanie. Przez 15 minut tramwaje stały w centrum ponieważ źle zaparkowała. Żeby te nasze woziki były twardsze to pewnie nie jeden z nas by się pokusi przepchnąć go z rozpędu. Opóźnienie kosztuje i zapewne w poniedziałek ktoś z biura załatwi te sprawę odpowiednio 😉 tzn zwróci się do firmy ubezpieczeniowej o pokrycie strat jakie zostały wygenerowane przez to zatrzymanie. Później znów było jakieś małe zatrzymanie ponieważ jakiś pijak zasłabł w tramwaju i karetka przyjechała.
Tuz po północy zaliczyłem swoje pierwsze hamowanie awaryjne. Trzech pijaków zaczęło się bić i pchnęli jednego z nich prosto na tory tak że jego szyja leżała idealnie na szynie. Nie miałem innego wyjścia tylko pociągnołem hamulec ostro. Na szczęście pasażerów na wozie nie za dużo w dodatku miałem ochronę i cso ze sobą. Zgłosiłem oczywiście że miałem EB (emergency brake). Dan zapytał się czy wszystko OK ze mą. I wtedy uświadomiłem sobie jak to jest ważne i jak działa na psychikę. W Polsce nie raz małem takie hamowania i wszystko później dusiłem w sobie. A tu mówisz co jest i jakby wyrzucasz wszystko z siebie i jakoś tak lepiej się czuję. Bo czasen niektóre sytuacje są bardzo stresujące.Dziś zapomniałem auta. ROTFL. Wiem śmiesznie to brzmi. Źle spojrzałem na grafik. Myślałem ze kończę około 23.30 a tu klops. Po godzinie 1 w nocy już nic nie złapię. Na szczęście nie kończę ostatni i jeden z kierowców podrzucił mnie do domu.
-
16:03 -> 23:14
Cięzki był dziś dzień na linii czerwonej. Ledwo zasiadłem już zaczęły się kłopoty. Coś się popieprzyło ze światłami i n ie mieliśmy „zielonego światła” na skrzyżowaniu A15. A zaczęło się to odemnie. 5 razy auta dostały zielone a ja nie. Już po drugim razie głosiłem problem. No i dyspozytor zadzwonił do „zarządu dróg miejskich -> DCC” żeby „zresetowali” skrzyżowanie. Niestety nie pomogło i za każdym razem kiedy tramwaj nadjeżdżał dyspozytor musiał dzwonić do DCC, żeby oni załączyli pionową pałeczkę. Gdyż nawet nasza wieża kontrolna utraciła możliwość sterowania tym sygnałem. A później to już się potoczyło. Opóźniony o ponad 4 minuty dojechałem do końca. Jak na złość pełno ludzi, na każdym przystanku drzwi się nie domykały. W drodze powrotnej też nie było łatwo ale jakoś się dokulałem. A wieczorem chwila grozy. Że tak powiem motorniczy dostał „po ryju”. Jakiś szanowny pasażer zaciągnął hamulec bezpieczeństwa. Można go zresetować ale trzeba wyjść do drzwi. No i Antonio poszedł to zrobić. Przez radio tylko słyszałem, że pilnie potrzebuje ambulansu i że zatrzyma się na następnym przystanku. Chwilę byliśmy wstrzymani ale później się rozgoniło towarzystwo i gdy zmykałem do domu wszystko wróciło do normy.
Zdjęcia z trasy by się przydały, wiem. Ale jak to robić jak obie ręce zajęte. Nudno się tu robi bez fotek, fakt. Postaram się trochę to urozmaicić 😉