W czwartek było całkiem milo ale i niebezpiecznie. Podjechałem na przystanek otworzyłem drzwi i usnąłem. Nie wiem ile to trwało ale na pewno nie dłużej niż minute. Po prostu urwał mi się film. Od tego momentu bylem rześki jak nigdy. Na półtoragodzinnej przerwie za to się wyspałem, znaczy rozsiadłem się wygodnie i uciąłem lekka drzemkę. A piątek na linii zielonej upłynął spokojnie. Deszcz padał cały czas. Weekend wolny a właściwie to długi weekend bo 3 dni wolnego 😉
Kategoria: W Irlandii
-
10:02 -> 18:45
Wróciłem do MPK Częstochowa. Nikt znajomy z Częstochowy właściwie mnie nie przywitał. Jakiś mechanik w dodatku z Dublina po angielsku oprowadził mnie po zajezdni. Dał jakiś stary drelich jako mundur, rozebrał pralkę na części drobne i zapakował mi na wózek. Za ten złom miałem kupić sobie buty. Tragedia pomyślałem. Dlaczego ja tu wróciłem. W końcu wsiadłem w tramwaj. Próbowałem ruszyć ale jakoś opornie mu to szlo. Kiedy już się rozbujałem, dojeżdżałem do pzystanku „Estakada” i tramwaj nie mógł się zatrzymać. wypadły mi drzwi z prowadnic, staruszki staranowały młodych próbując dostać się do środka jako pierwsi.
Oby takich koszmarów nocnych jak najmniej. Obudziłem się oblany potem. Ciężka noc 😉
Rano pognałem do pracy tu w Dublinie z uśmiechem na twarzy. Jak na razie nie szykuje się do powrotu do polandii 😉 -
10:02 -> 18:45
Brak weny twórczej, brak zdarzeń na trasie. Czyli teoretycznie brak wpisu. No ale żeby nie było, że leniwy jestem

-
15:30 -> 22:20
Uwielbiam takie zmiany szczególnie na zielonej. Zacząłem o 15:30 skończyłem o 22:20 i w tym miałem 2godziny przerwy. To jest życie 😉