Kategoria: W Irlandii

  • 11:04 -> 19:40

    Halloween. Bałem się. Szaleńcy na ulicach. Ale na szczęście było w miarę spokojnie. Święto to znałem tylko z amerykańskich filmów i jakoś tak się kojarzyło tylko ze słodyczami dla dzieci. A tu sie okazuje, że ludzie bawią się lepiej jak w sylwestra. Wszędzie imprezy, wybuchają sztuczne ognie, przebierańcy na ulicach. Gdzie kawałek wolnego miejsca tam płonie ogromne ognisko. To właśnie z Irlandii pochodzi to święto. Wszędzie indziej to tylko kopie 😉

  • 16:40 -> 23:40

     Śnieg zaczął sypać. Muszę skrobaczkę do szyb kupić w Polsce bo tutaj nie dostanie sie tak prostego urządzenia. W górach było nawet 10 cm śniegu co jest tutaj niespotykane. Ale szybko stopniało a temperatura utrzymuje się w granicach 7 stopni.\
    Dziś też otrzymaliśmy paczki ze słodyczami. Sądziłem że to z okazji Halloween ale niestety się myliłem. Veolia otrzymała od miasta kontrakt na następne 5 lat obsługi Luasa. I to właśnie była ta okazja. Negocjacje w sprawie wynagrodzenia pracowników trwają już dwa miesiące i nie wiadomo kiedy sie zakończą. Także i tutaj panuje niesprawiedliwość 😉

    komentarze (0) | dodaj komentarz

  • 16:02 -> 23:14

    Środa.
    -Tatoo. Taaatooo. TAAAATTTTTTOOOO!!!!!!!!!  a co napisane jest na tych drzwiach?! – drze się mały Irol.
    -Nie przeszkadzać kierowcy – odpowiada ze spokojem ojciec.
    – A to dobrze, przecież mu nie przeszkadzam – i zaczął skakać po siedzeniach ten bezstresowo wychowywany 5 latek
    A jego krzyk rozbrzmiewał mi jeszcze przez godzinę w uszach. Ja nie wiem jak rodzice mogą na to pozwolić. Ja rozumiem, że to dziecko, że mu wolno. Ale nie wszystko, jakieś granice trzeba zachować.

  • 17:12 -> 1:46

    Poniedziałek. Wolne dla co niektórych. Długi weekend. Kierowcy narzekają ze inny rozkład niż w niedziele no i zasadniczo maja racje bo w niedziele ostatni tram odjeżdża  23:30 a święta o 0:30 Późnym wieczorem tramwaje jeżdżą puste.
    Rano wstałem. Bieganie, rowerek godzinę czasu oczywiście na siłowni później 45 minut basenu. W domu obiad ale zapomniałem zabrać sobie kanapek do pracy i bylem troszkę głodny. No i senny bo tak długim męczącym dniu w domu.