A dziś jak ciężko było wstać do pracy. Trochę się człowiek poruszał na disco błysko i już wszystko boli. No a wracając do tematu 😉 się przyzwyczaiłem do tych przerw i do tego, że czasem ktoś wyjdzie i zrobi jedna rundkę za mnie. Dziś niestety nie było nic takiego i jeździłem 4 godziny, przerwa i znów 4 godziny. Normalnie zapomniałem jak to było w Częstochowie jak to się jeździło prawie 9 godzin bez przerwy.
Kategoria: W Irlandii
-
9:00 -> 17:57
Dzień był piękny, słoneczny, bezdeszczowy. Ale coś później zaczęło się dziać i jakoś tak się czułem nie fajnie. Znaczy jakaś depresja mnie złapała mała. Dyspozytora nie rozumiałem w ogóle :/ A jak mnie ludzie drażnili….i jak na złość na każdym skrzyżowaniu byłem zablokowany przez jakieś auto i co chwile musiałem wywoływać CCR przez radio i sie tłumaczyć, że będę spóźniony :/ Ech i tak dociągnąłem do końca szychty
-
8:12 -> 17:01
Dziś było ślisko. Ale dzięki magicznym przyciskom nie było żadnego problemu. Piasek pod koła, hamulce szynowe w miedzy czasie i wszystko było ok.
-
13:49 -> 22:13
Nie będę pisał za dużo bo mi z pamięci wywiało co się działo przez cały dzień. Jeden z kolegów zrobił za mnie krótki kurs taki jak ja robiłem w sobotę. Na przedostatnim kursie gdy ruszyłem z pierwszego przystanku CSO zadzwonił, że jakieś dzieciaki wiszą z tyłu tramwaju i trzymają się wycieraczki. Zatrzymałem się na następnym przystanku, CCR zaraz skierował kamerę w moją stronę i kazał mi ich przepędzić. Ech jak bym tak złapał i dokopał tylko, że wtedy bym pewnie miał straszne nieprzyjemności bo tutaj dzieci wychowuje się bezstresowo.