Dzień zacząłem z super nastojem, bo z rana bylem sie trochę pomęczyć na bieżni i basenie (a co pochwalić sie trzeba) Wsiadłem ledwo ruszyłem a CSO dzwoni ze coś sie dzieje u mnie w tramwaju. Za chwile CCR również zawołał mnie przez radio i na następnym przystanku kazał sie skontaktować. I tak zrobiłem. Dostałem polecenie otwarcia wszystkich drzwi i zrobienia ogłoszenia. I tu pojawił sie problem bo albo mi nie powiedział jakiego ogłoszenia albo ja nie zrozumiałem, co raczej obstawiam.Może jak by był dyspozytor John (Anglik) to bym go zrozumiał bez problemu, bo Irlandczyka czasem jest bardzo ciężko. Dwa przystanki dalej wysiedli ziomale pijani, palący. I już miałem przez cały dzień zły nastrój. O 22:20 skończyłem jeździć a później siedziałem i oglądałem TV i czekałem aż wybije moja godzina pójścia do domu.
Kategoria: W Irlandii
-
14:42 -> 21:34
Króciutka zmiana dziś. Tylko 3 pełne rundki na linii czerwonej. Ale za to nerwów co nie miara. Strasznie mnie drażnili dzisiejsi pasażerowie. Co chwile ktoś drzwi trzymał, ktoś pod tramwaj wchodził. Sprawcami tych wszystkich wydarzeń byli miejscowe lumpy, menele, pijacy i narkomani. Dziś chyba zjechali się z całej Irlandii i rządzili w Dublinie. Ale dzień już za mną, czwartek wolny, troszkę relaksu a później znów jazda. W sobotę zapowiadają się dwie imprezki a ja będę pracował. Ale może i lepiej bo ile to można się bawić 😉
-
16:49 -> 1:25
Dzis był mały wypadek na trasie zielonej. Darek potrącił jakiegoś starszego gościa. Szczęście w nieszczęściu że nic mu nie obcieło. Tylko kupa krwi na ziemi, bo głowe sobie rozbił. A ja dziś zostałem zaskoczony przez sygnalizator B04 który powinien świecić pionową kreską dla mnie a świecił poziomą. Zacząłem hamować, dołożyłem do tego hamulec szynowy prawym kciukiem a na dodatek prawym najmniejszym palcem trzymałem przycisk RTS który powinien załączyc światło dla mnie. I tak się stało. Nie musiałem awaryjnie hamować, bo wiem jak to może być bolesne dla pasażerów. Dzionek zleciał dość szybko, w sumie miałem 2,5h przerwy a ostatnim kółkiem troszke się zląkłem. Zostało kilka przystanków do końca, sunałem 70 km/h zaświeciłem długie światła i w tym miejscu zobaczyłem gościa. Nawet nie próbowałem hamować, bo to i tak by nic nie dało. Tylko dzwonek i tyle. A stał naprawde baraadzo blisko
-
4:45 -> 13:20
Fajnie się tak z rana jeździ. Pasażerów dużo, szybko wsiadają wysiadają, aut na ulicy nie wiele przez co przejazd przez skrzyżowania jest bezbolesny. Przed 9 robi się troszkę tłoczno na drodze ale wtedy to już coraz bliżej do końca zmiany i tak było dziś. Całkiem przyjemnie tylko jeszcze muszę przełamać lęk przed komunikacją przez radio, bo jakoś tak nie lubię gadać o mniej istotnych rzeczach a sumie bym chciał 😉