Dzis nawet nie odczulem szczytu komunikacyjnego. Jakos tak wszystko gladko przeszlo bez opoznien. Zrobilem 3 rundy na lini czerwonej a teraz dosiaduje jeszcze 2 godziny. No i postanowilem teraz napisac bo pozniej to juz mi sie nie bedzie chcialo. Przepraszam za brak polskich znakow ale na tutejszej klawiaturze nie da rady takich zrobic. Jutro moze byc bardzo nudny dzien. Od 15:00 do 24:00 siedzenie na zajezdni. No chyba ze CCR znajdzie dla mnie jakies extra zadania typu przestawic jakis woz albo podac komus nowe radio. A moze nawet trafi sie krotka rundka 😉
Kategoria: W Irlandii
-
14:00 -> 22:47
Pierwsza usterka drzwi zaliczona została wczoraj.
Po między dwoma przystankami zaświecił się znak zapytania na monitorze. No i oczywiście były to drzwi na samym końcu tramwaju czyli ponad 40 metrów za moja kabiną. Powiadomiłem CCR, że coś takiego sie stało i udałem sie usunąć usterkę. Zlokalizowałem drzwi 😉 przekręciłem klucz w lewo, żeby je zresetować, wróciłem do kabiny a problem nie zniknął. Udałem sie drugi raz z lekkim zdenerwowaniem, próbowałem drugi raz zresetować ale nie było efektu. Więc znów wróciłem się po raz trzeci zabrałem z kabiny naklejkę „Doors out of order” pobiegłem na koniec nakleiłem na drzwi, zablokowałem je i ruszyłem w trasę. Ludzie i tak próbowali wsiadać no ale cóż taka to ich natura, że nie patrzą co jest na szybie napisane.
-
16:49 -> 1:25
Zajechałem do pracy na moim motorku i pomimo tego, że miałem spodnie przeciwdeszczowe 😉 to i tak moje drugie spodnie były mokre. No i musiałem się rozebrać w łazience i trochę podsuszyć je. Śmiesznie to wyglądało. Dzień zapowiadał się na bardzo długi a zleciało bardzo szybko. W połowie miałem dwie godziny przerwy, bo jedną rundkę miałem pokrytą przez gościa z rezerwy a druga godzina to była moja przerwa obowiązkowa. Na jednym z przystanków nie poczekałem na pewnego pasażera który kupował bilet. Nie czekałem tylko dla tego, bo zaraz za przystankiem są światłą i jak nie trafisz w okienko, pomimo tego, że naciśniesz przycisk RTS to czeka sie około 2 minuty na zmianę świateł. No i gościu pojechał następnym ale tak się zdenerwował, że zaczął coś niszczyć, demolować. Przez radio słyszałem jak CSO (sprawdzający bilety) bardzo pilnie prosi o przyjazd policji, bo szanowny pan jest bardzo agresywny. Oczywiście gość ten został zarejestrowany przez kamery na przystanku jak i w tramwaju i być może następnym razem nie będzie już tak agresywny.
Na sam koniec ostatnim kursem jakaś Niki, bo sie przedstawiła nacisnęła przycisk, że chce rozmawiać ze mną. Oczywiście grzecznie zapytałem czy jest jakiś problem a ona poprosiła mnie żebym włączył jakąś muzykę a ona najbardziej lubi „The Cranberries”. No i to tyle. Odprowadziłem Citka na zajezdnię i wróciłem szybko do domu. -
15:45 -> 0:45
Późna druga zmiana na linii zielonej. Jak tam strasznie ciemno jest po godzinie 22:30. Normalnie strach jechać a już nie wspomnę, żeby jakiś telefon odebrać. Wczorajsza zmiana była całkiem niezła. Trzy kółka i przerwa, znów trzy kółka i przerwa i dwa kólka i skończyłem o 23:13 a później miałem dosiedzieć do 0:45 ale pan dyspozytor się zlitował, zadzwonił 10minut po północy i puścił mnie do domu. Także już zaczynam dostrzegać minusy a może tylko różnice z poprzedniej pracy. Już nie pije kawy z termosu czy ze słoika w tramwajku gdzie mogę się oblać, tylko na zajezdni z kubeczka, przed telewizorem czy komputerem. Trochę mi brakuje tych spartańskich warunków 😉 Teraz już będzie problem zadzwonić do kogoś i gadać przez całą długość linii, bo obie ręce zajęte, dyspozytor może zajrzeć do kabiny dzięki kamerom na przystankach no i ludzie wszystko widzą za szklanymi drzwiami. Ale za to wozy sprawują się świetnie. Nie martwię się, że nie zatrzymam się na przystanku, czy nie pojadę na wzniesieniu bo piaseczek pod koła sypie komputer.
Dziś mam ostatni serwis (tramwaj) z St. Stephen’s Green o godzinie 0:53 z ostatnimi pasażerami. Mam nadzieję, że będzie cisza i spokój