Kategoria: W Irlandii

  • Rozpieszczany

    Dobrze nam w pracy. Rozpieszczają nas. Pamiętam jak wyglądała kantyna kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z Luasem. Dwa stoły, kilka krzeseł, nie wygodna ławka. A dziś mamy sześć stołów z krzesłami, sofyKANTYNA

    sofy dość wygodne z Ikea  😉 i kuchnia gdzie wydają ciepłe posiłki. Nie próbowałem nigdy, bo zawsze jestem samowystarczalny. Takie przyzwyczajenie z domu 😉 kanapki zawsze w plecaczku :D.

    krzesla ikea

    Przez półtora roku mieliśmy krzesła-sofy też z Ikea ale niestety nie wytrzymały próby czasu i pracowników. U nas naprawdę wszystko zużywa się dużo szybciej i potrzebujemy towary do użytku mocno przemysłowego a nie codziennego zwykłego użytkownika domowego.

    Te kubki plastikowe i opakowanie kawy znika do wieczora.
    kantyna2

     

  • Jak to bywa na koniec zmiany

    Do końca zmiany pozostało około 45 minut. Jeszcze tylko na talafornie dojechać, tam postój 15 minut i z powrotem do czerwonej krowy i po szychcie. I masz Ci babo placek. W radiu słyszę „Emergency Call” ” I run over somebody” co w wolnym tłumaczeniu znaczy „kogoś przejechałem”. No to pięknie, pomyślałem. Jak ja teraz do domu wrócę jak tramwaje będą stały. Tak się ostatnio składa, że co dzień używam pojazdu na szynach, żeby dojechać do pracy a później żeby wrócić do domu. Nawet sąsiedzi się zastanawiają co jest nie tak, bo auto wiecznie pod domem stoi. To było największe moje zmartwienie.  No bo jak delikwent leży po wozem to pewnie na pół ciachnięty i nic już mu nie pomoże.

    Jak się okazało to tylko pani została potrącona,na tyle słabo, że tramwaje ruszyły po 15 minutach. Nawet drogówka chyba nie przyjechała a kierowca został przebadany na zawartość alkoholu i innych  przez naszych na zajezdni.

  • Wezwij pan ochrone

    Późnym wieczorem zatrzymałem się na przystanku Fourcourts w kierunu Tallaght. Ludzi było dość dużo, spory tłok jak na tę godzinę. Do mojej bocznej szyby zapukał wystraszony pan, który właśnie wysiadł z tramwaju. Patrzał na mnie wzrokiem strasznym, w ręku miał najgroźniejszą broń, telefon i coś klikał. Może chciał gdzieś zadzwonić ale nie wiedział gdzie a może chciał napisać sms do wszechmogącego.  Otworzyłem moje okienku i zapytałem o co chodzi.

    -Potrzebujesz ochrony – powiedział

    -Ja? – zapytałem – Nie, dziękuje wszystko OK ze mną

    -Wezwij ochronę są potrzebni w tym tramwaju – odpowiedział

    To już inna para kaloszy. Teraz tylko muszę dowiedzieć się co się dzieje i gdzie  żeby skonstruować wiadomość do dyspozytora. Więc zapytałem gościa:

    -Podaj powód proszę dla jakiego mam wezwać panów z ochrony.

    -ŚLEPY JESTEŚ ?! – wykrzyknął

    Spojrzałem na niego i powiedziałem, że z moim wzrokiem wszystko w porządku i zadałem pytanie co się dzieje raz jeszcze.

    -Nie widzisz nic na CCTV ? – zapytał mnie i wtedy zrozumiałem, że on  myśli, iż ja mam wgląd do monitoringu tramwaju. Niestety nie mamy takiej możliwości. Monitoring może być zgrany dopiero po zjeździe tramwaju do zajezdni i tylko na żądanie Gardy.

    Oczywiście nie poinformowałem szanownego pasażera o tym problemie, ponieważ i tak by nie słuchał. Zadałem jeszcze raz pytanie:

    -Jaki jest powód do wezwania STT ? – nie uzyskałem odpowiedzi.

    Zamknąłem drzwi i ruszyłem w dalszą drogę. Skontaktowałem się przez radio z dyspozytorem i poinformowałem o zaistniałej sytuacji.  Dyspozytor był na bieżąco ponieważ tuż po moim odjeździe pasażer skorzystał z przycisku awaryjnego, czynnego całą dobę, który lączy bezpośredni z dyspozytorem własnie i przekazuje audio i wideo 😉

    Ochrona wsiadła na Heuston, w tramwaju nic się nie działo. Nasuwa się pytanie czy to ten gość był szurnięty i tylko on widział zagrożenie a reszta ze 150 pasażerów nie miała pojęcia co się dzieje?

    Cała sytuacja rozegrała się na przystanku przed drzwiami Gardy więc mógł poprosić, żebym poczekał minutę i udać się po stróża prawa. I na koniec, wzywając pomocy czy to dzwonisz na pogotowie/straż/policję należy podać rodzaj zagrożenia, miejsce i można by się jeszcze przedstawić. W przeciwnym wypadku służby będą bezradne tak jak i ja byłem, bo nie mogłem zidentyfikować i zlokalizować zagrożenia.

  • Czytelnia

    No i stało się. Książka którą teraz czytam (Ken Follett – Uadek Gigantów) jest dość obszerna -1060 stron- i ciężka. Trochę nie wygodnie się ja nosi i dość szybko się niszczy, bo ciągle ja przekładam z plecaka do ręki później na półeczkę w kabinie i znów do plecaka itd. No i zebrałem się na zakup Kindle. Niestety stałem się kolejnym anonimowym jakimś tam czytelnikiem książek. Już nikt nie rozpozna po okładce co czytam i w jakim języku. Po pierwszym dniu nie jest źle ale jest inaczej. Zobaczymy później jak to będzie ale wiem już, że wszystkie książki mam w zasięgu ręki i mogę przeczytać co tylko dusza zapragnie.