Kategoria: W Irlandii

  • Zakupoholicy

    Bluebell inbount (do miasta) zatrzymałem się, otworzyłem drzwi i zauważyłem lekkie poruszenie. Jakiś mężczyzna zmierzał żwawym krokiem do wyjścia. W lusterku zauważyłem tylko nogi a w kamerze drugą część tułowia. Pani zemdlała mi w tramwaju.  I co tu robić? Zamknąć drzwi i uciekać czy wyjść i pomóc? Wysiadłem, zapytałem się czy jest OK. Oboje odpowiedzieli, że jest dobrze, że karetka jest zbędna ( w końcu kosztuje 100€) i zostali na przystanku a ja pojechałem sobie dalej. Dałem tylko znać dyspozytorowi, żeby na nich spojrzał czy przypadkiem pani nie zjedzie raz jeszcze.

    Pewnie zorientowała się, że karta kredytowa jej napuchła i dlatego zemdlała 😉

  • Odpowiedź na komentarz

    W związku z zapytaniem Krzycha z krzycholandii odpowiem po krótce.

    Urlop na żądanie zasadniczo nie istnieje. Zawsze można wziąć tzw „sick” czyli chorobowe, płatne dopiero po trzecim dniu zwolnienia. Rachunek ekonomiczny  jest prosty. Nie przychodzisz do pracy, nie masz zapłacone za ten dzień i odpowiednia kwota odjęta z bonusa na koniec roku, który wynosi 6% rocznej pensji.

    Właśnie miałem wątpliwą przyjemność przebywania w szpitalu z dzieckiem. Zamiast na 7 rano stawić się w pracy to o 5 rano byłem na izbie przyjęć, z synem który miał 40,3 st Celsjusza. No i zostaliśmy do piątku rano. Zaraz zadzwoniłem do pracy do dyspozytora, że niestety ale nie dam rady. Później dzwoniłem do swojego team leadera. Ale do czego zmierzam. Ano do tego, że mamy też taki urlop na chorobę dziecka. Można wziąć chyba 2 tygodnie wolnego. Z tego co pamiętam to jest to 100% płatne i bez strat w bonusie na koniec roku. A jak jest na pewno, tego dowiem się już za kilka dni 😉

    Godziny nadliczbowe można odebrać jako inny dzień wolny, co czasem bardziej się opłaca niż mamona 😀

    Dwa weekendy temu miałem wizytę dwóch kolegów 😉 na trzy dni. Trochę nie ładnie się zachowałem, bo w ostatnią noc ich wizyty poszedłem do pracy na 21.00. Brakło mi dni urlopu, żeby sprawę załatwić legalnie i oficjalnie. Ale chyba jakoś to przełknęli 😉 I znów, chciałem tutaj powiedzieć, że biorąc wolne tylko na tę noc, bym był stratny około 400-500€ na koniec roku. Więc 😉 rachunek ekonomiczny był prosty. Będę miał za to na bilety, żeby do nich do PL przylecieć. Obiecuję się poprawić następnym razem.

  • Nowy rok

    Nowy rok tuż za pasem. Grafik na koniec grudnia już się pojawił. I tak moi mili, nie załapałem się na tramwaj nocny 😉 za dużo chętnych było a i ja nie miałem wielkiej presji pracować extra.

    Niestety wigilię rozpoczniemy dopiero po 21 czasu lokalnego, ponieważ o 20:44 kończę zmianę. Większość z Was będzie już po kolacji i po rozpakowywaniu prezentów itd. Mam nadzieję, że chociaż dzieci wytrzymają do mojego powrotu i, że zdążę zobaczyć ich radość z rozrywania paczek.

    Jest jednak małe pocieszenie. Sylwester i Nowy Rok wolne.

    A co na torach? A no: „…same sh** ” jak to mówią.  Kolega po śmiertelnym potrąceniu chce wrócić do pracy ale firma go nie chce tak szybko,  jakiś graficiarz znów zaatakował tramwaj – tym razem na czerwonej i to dużo większy malunek lub akt wandalizmu niż ostatnio.

  • Delays

    W pół drogi do końca trasy, 6 minut opóźniony, tramwaj przede mną (on opóźniony juz jakieś 10 min), na końcu postój tylko 4 minuty. A ja muszę do ubikacji. I co ? I „bolec” czy będę opóźniony 5 czy 10 min, iść muszę. Wybaczcie ludziska, z mokrymi gaciami nie pojadę 😉

    Przez ostatnie kilka dni mamy dość duże opóźnienia na trasie, szczególnie w okolicach godziny 16-18. Wtedy to panuje szczyt komunikacyjny i wszyscy uderzają do domu. Ale dlaczego do domu? Przecież święta tuż tuż, więc może lepiej na zakupy a później do domu? Chociaż patrząc po sobie to też jeszcze nie przygotowaliśmy się do wydania połowy wypłaty 😉 na upominki.

    A wracając do opóźnień. Na większości skrzyżowań mamy priorytet i światła są ustawione „pod” tramwaj lub sam je załączam. Ale jak się jeden opóźni, to wtedy cały system się wali, światła głupieją, jedzie jeden tram za drugim, ludzie wsiadają do pierwszego nadjeżdżającego, nie widzą, że na dupie już jest następny i opóźniają go itd itd itd i tak w kółko. Może za dużo wozów wyjeżdża na trasę? Chyba podsunę pomysł kasacji kilku kursów do działu planowania 😀