Kategoria: W Polsce

  • 14:06 -> 19:07

    Nie lubię poniedziałków. A szczególnie gdy wcześniej miałem trzy dni wolnego. Ale najważniejsze jest to, że w sobotę Polska wygrała z Belgią a ja mogłem to jak zwykle obejrzeć na żywo w jak zwykle ekstra towarzystwie Krisa i Włocha :P. No ale cóż w niedziele już trzeba było powrócić do rzeczywistości a dziś udać się do pracy. Przede mną całkiem niezła perspektywa pracy, bo jeszcze jutro a w środę na noc a później znów dwa dni wolne. Tylko, że w sobotę i niedzielę trzeba będzie iść na pierwszą zmianę.

  • 23:03 -> 5:02

    Ale śniegiem waliło w nocy. Cały czas sypało. Autka sie ślizgały bardzo na każdej drodze. Najciekawiej było na skrzyżowaniach. Niektórzy skręcali nie tam gdzie chcieli. A dla nas najlepsza pogoda jaka może byc do jazdy tramwajem. Zasuwałem (tutaj pojawił się poważny błąd ortograficzny pewnie ze zmęczenia ale dzielny kolega Marcin zauważył i poinformował mnie) aż miło. A może zasuwałem dlatego, bo w sobote na mecz idziemy 🙂

  • 7:15 -> 11:51 i 16:15 -> 19:54

    Nienawidzę tych dwóch szczytów. Jak każdy chyba. Rano opykałem bez problemu. Popołudnie w sumie też było spokojne ale jak zmieniałem Rysia to jechałem 6 przystanków z otwartym oknem, bo tak śmierdziało. No i już powoli wszyscy zaczynają się mnie pytać czy się zwalniam, bo gdzieś ktoś słyszał. I chwała im za to, że mnie sie pytają, bo najlepsze wiadomości można dostać u źródła.

  • 6:17 -> 14:10

    Do pracy prawie jak prezes. Nie limuzyną czy chociażby taksówką ale chodzi mi o godzinę hehehe. W każdym bądź razie nie wyspałem się. Śniegu rano było mało no i później prawie całkowicie stopniał. Dzień minął jak okiem mrugnąć a to pewnie dlatego, że do sobotniego meczu coraz bliżej. Kilka minut po 14 zrobiło sie pusto na ulicach, bo większość ludzi albo właśnie kończyła lub też rozpoczynała pracę. No i ja też zmierzałem już do zmiany.
    A jutro na noc 😉
    Ach bym zapomniał o najważniejszym. Dziś miałem pasażera na gapę. BAłwanka sobie ulepiłem na przednim zdrzaku.