I znów rezerwa. Dużo ruchów na zajezdni, wystawiłem dwa wozy w tym jeden który zjechał na „strzykawkę”. Po prostu jakiś pasażer zauważył strzykawkę czy igle zgłosił kierowcy ten skontaktowali sie z dyspozytorem a ten nakazał zjechać do zajezdni. I tak sie dzieje za każdym razem i w dodatku średnio co drugi dzień.
Tramwajowy.pl
-
7:23 -> 16:22
Zapomniałem lunch’u dziś. Przykre to ale sobie poradziłem. Zadzwoniłem do mamy i dziewczyna podrzuciła mi na trasę. Jak dobrze że pracuje 10 metrów od przystanku 😉 Poczułem się jak dawniej kiedy małżonka przynosiła mi obiadki do kabiny.
Byłem obejrzeć domek do wynajęcia ale okazało się tragedią. Na zdjęciach wyglądało całkiem nieźle ale w rzeczywistości było ciut inaczej. Tapety odchodzą ze ściany, szafki rozwalone, piec brudny jeszcze po poprzednich lokatorach. Cóż poszukiwania trwaj dalej -
13:00 -> 22:00
No i znów rezerwa. Na dzień dobry mieliśmy alarm przeciw pożarowy. Wszyscy opuścili budynek. Biuro, recepcja nawet dyspozytorzy ale my motorniczowie pozostaliśmy w kantynie „bo na dworze zimno” , co niektórzy kończyli obiad itd. nikt nas nie wygonił, nikt nas nie szukał a pożaru nie było ;P Później zrobiłem dwie rundy dla kolegów kilka ruchów na zajezdni i tyle
-
16:30 -> 0:28
NO i sie porobiło na zielonej. Kompletnie „martwy” tramwaj na trasie. Następny go spychał, udało sie bez żadnych strat dojechać do zajezdni. Ale kołomyja trwała dość długo. Jak zwykle przesiadki na trasie, zmiany rozkładów w komputerze itd. a wszytko po to żeby pasażer był zadowolony.